Twoja wyszukiwarka

JERZY KOWALSKI-GLIKMAN JERZY KOWALSKI-GLIKMAN MAGDALENA FIKUS
CAŁY TEN KRAM CZERWONA KRÓLOWA
Wiedza i Życie nr 9/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/1999

CZERWONA KRÓLOWA. PŁEĆ A EWOLUCJA NATURY LUDZKIEJ.

Matt Ridley.Przełożyli Józef J. Bujarski i Alexandra Milos.
Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 1999.

Figura szachowa nazwana Czerwoną Królową, którą po drugiej stronie lustra spotyka Alicja, ciągle biegnie, ale nigdzie nie dociera, ponieważ otaczający ją krajobraz przesuwa się razem z nią. Tę koncepcję względności postępu zaadaptowali ewolucjoniści, tłumacząc wiele zjawisk biologicznych, szczególnie dotyczących losów drapieżników i ich ofiar, pasożytów i ich gospodarzy, samców i samic tego samego gatunku - w układach, w których pożądane jest osiągnięcie stanu równowagi między konfliktem i współpracą.

Nie waham się uznać tej książki za jedną z najciekawszych, a co jeszcze ważniejsze, i najbardziej pobudzających do myślenia książek popularyzatorskich, jakie udało mi się przeczytać; mogłaby ona z pewnością zmienić poglądy tych wszystkich, którzy w szkole uznali biologię za nudny przedmiot, wymagający nauczenia się na pamięć nazw barwników występujących w glonach, liczby odnóży wielonogich robali, rozróżniania transkrypcji od translacji i rybozymów od rybosomów.

Treść tej książki ściśle odpowiada zapowiedzi zawartej w tytule: a jest to temat, który ze wszystkich życiowych
tematów interesuje nas może i najbardziej, o którym lubimy pomyśleć i wymienić nań poglądy z bardzo różnymi rozmówcami. Ale pomimo iż rozmawiamy o płci, seksie i naturze ludzkiej od tysiącleci, dyskusja ta wciąż nie ustaje, a w dodatku od czasu sformułowania pojęcia doboru płciowego może mieć również charakter naukowy. Matt Ridley stawia w tej kwestii własne różnorodne pytania, które uprzednio mogły wydawały się nam nie na miejscu, o których sądziliśmy, że odpowiedź została już dawno podana przez biologów i socjologów i nie budzi żadnych kontrowersji. Okazuje się, że tak nie jest, a dzięki prezentacji różnorodnych poglądów, często w perspektywie, w jakiej je proponowano w historii nauki, poznajemy w sposób dynamiczny świat ludzkich koncepcji w omawianym zakresie: kolejno powstających i obalanych. Jest tu mało hipotez, które zostały powszechnie zaakceptowane, które już udało się zweryfikować doświadczalnie. Częściej stajemy twarzą w twarz z tajemnicą, co dla wnikliwszych czytelników może stanowić zachętę do własnych studiów i przemyśleń.

Bez ostatecznej odpowiedzi pozostaje pytanie o ewolucyjne przyczyny powstania płci. Barwnie opisano sposoby zdobywania najlepszych partnerów w różnorodnym świecie zwierząt i przez ludzi. Rozważane są zalety i wady monogamii (jako dyktowanej przez biologię kobietom) i poligamii (do której natura upoważniła mężczyzn), rozwiązłości i wierności seksualnej, różnice między mózgami kobiet i mężczyzn, ludzi i zwierząt. Bez ogródek stawiane jest pytanie, kim właściwie sami jesteśmy - czyżby małpą, której się udało i która się sama udomowiła?

Na pewno interesujące są odpowiedzi na pytania lub informacje o takich sprawach, jak: Człowiek największym rywalem człowieka, Dlaczego ludzie nie są hermafrodytami?, Bezpieczny seks - porady dla plemników, Wywalczyć czy uwieść, Dlaczego młode kobiety są wąskie w talii?, Płeć umysłu: równość czy identyczność, Mózg i hormony, Dlaczego bogaci mężczyźni żenią się z pięknymi kobietami?, Opętani młodością... Można je znaleźć w trakcie lektury Czerwonej Królowej. O tych i podobnych problemach możemy nie tylko poczytać, ale także spróbować je po swojemu przemyśleć. Przed Państwem ogromna przyjemność lektury, która jest już niestety poza mną.

CAŁY TEN KRAM. RAPORT O STANIE WSZECHŚWIATA(ÓW).

Timothy Ferris.Przełożył Maciej Kubicki.
Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 1999.

Nazwisko Timothy Ferrisa poznałem przy okazji recenzowania zredagowanych przez niego Skarbów fizyki, wydanej przez wydawnictwo Amber niezbyt udanej antologii popularnonaukowych tekstów napisanych przez wybitnych fizyków XX wieku. Muszę się przyznać, że zacząłem czytać Cały ten kram pełen jak najgorszych przeczuć i po zakończeniu lektury moje obawy niestety nie rozwiały się. Do tego ogólnego, nie najlepszego, wrażenia przyczyniła się redakcja wydania polskiego: w tłumaczeniu znalazłem irytujące błędy terminologiczne i równie denerwujący brak informacji na temat polskich wydań niektórych cytowanych pozycji.

Cały ten kram to, jak wskazuje podtytuł, próba syntetycznego ujęcia naszej współczesnej wizji Wszechświata, nie tylko tego naszego, przez duże "W", ale również hipotetycznych wszechświatów, pojawiających się coraz częściej w rozważaniach fizyków i kosmologów, do których nie mamy dostępu za pomocą przyrządów naukowych. Jest to książka o początkach Wszechświata, jego ewolucji, zagadkach związanych z mechaniką kwantową i teorią względności.

Timothy Ferris jest profesjonalnym popularyzatorem wiedzy, zaś napisane przez niego książki nominowane były do prestiżowych nagród. Autor jest więc rutyniarzem, co ma swoje dobre i złe strony. Jego profesjonalizm przejawia się rzeczowością, erudycją i przejrzystością prezentowanego materiału. Z drugiej jednak strony, popularyzatorowi nauki niezwykle trudno przekazać cały ładunek emocji związany z prowadzeniem badań naukowych, tak wyraźny w książkach Stephena Hawkinga czy Lee Smolina. Innymi słowy, Całemu temu kramowi brakuje tego, co, w moim przekonaniu, odróżniać powinno książkę popularnonaukową od podręcznika - pasji. Zamiast tego Ferris przetwarza informacje zebrane z lektur prac naukowych i wywiadów z uczonymi w beznamiętną papę, której co prawda nie można zarzucić, że jest nudna i niezrozumiała, ale jeśli przyjąć definicję Vladimira Nabokova, iż dobrą literaturę rozpoznaje się krzyżem (a raczej przechodzącymi po nim ciarkami), to Cały ten kram nie jest na pewno dobrą literaturą.

Jeśli więc autor istotnie jest, jak twierdzą wydawcy, najwspanialszym popularyzatorem nauki na świecie, to nie może on, moim zdaniem, zaliczyć Całego tego kramu do swoich sukcesów.