Twoja wyszukiwarka

MAGDALENA PECUL
PARSZYWA DWUNASTKA
Wiedza i Życie nr 10/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/1999

PARSZYWA DWUNASTKA TO, OPRÓCZ TYTUŁU SŁYNNEGO FILMU, DWANAŚCIE SZKODLIWYCH ZWIĄZKÓW ORGANICZNYCH WYTWARZANYCH PRZEZ CZŁOWIEKA, KTÓRA NAJDŁUŻEJ POZOSTAJĄ W ŚRODOWISKU NATURALNYM. JAK SIĘ ICH POZBYĆ?

Niezbędne we współczesnym rolnictwie pestycydy są także jednym z największych zagrożeń dla środowiska

Prawie 100 państw się zastanawia, jak wyeliminować tuzin spośród wytwarzanych przez człowieka (umyślnie lub nie) substancji określanych skrótem POP (Persistent Organic Pollutants, co niezbyt szczęśliwie przetłumaczono na polski jako "stałe zanieczyszczenia organiczne"), uznanych za szczególnie groźne dla środowiska. Pierwsze z serii pięciu spotkań organizowanych przez United Nations Environment Program (UNEP) w zeszłym roku w Montrealu miało charakter głównie organizacyjny; w Nairobi na początku tego roku przygotowano już wstępny szkic traktatu, który ma być ratyfikowany do 2005 roku. Negocjacje jednak nie są łatwe. Aby zrozumieć dlaczego, przyjrzyjmy się bliżej "parszywejdwunastce".

Na listę dwunastu najgorszych POP trafiło 9 pestycydów (z DDT na czele), związki zwane chlorowanymi bifenylami (PCB, z angielskiego polychlorinated biphenyls) i odpady: dioksyny i furany. Co łączy te substancje o tak różnym pochodzeniu i stopniu szkodliwości? Dwie właściwości chemiczne: ich duża stabilność (lub stabilność równie szkodliwych produktów ich rozpadu) i mała polarność cząsteczek. Pierwsza oznacza, że substancji tych praktycznie nie można się pozbyć ze środowiska, potrafią krążyć przez lata - stąd właśnie słowo persistent (czyli trwałe, utrzymujące się). Niepolarność powoduje małą rozpuszczalność w wodzie, za to dużą - w tłuszczach. To z kolei oznacza akumulację substancji w tkankach zwierząt i przekazywanie jej w górę łańcucha pokarmowego. A jak wiadomo, na szczycie łańcucha pokarmowego stoi człowiek...

Zdecydowana większość członków "parszywej dwunastki" to pestycydy: DDT, aldryna, dieldryna, endryna, chlordan, heptachlor, mireks, heksachlorobenzen i toksafen. O DDT (dichlorodifenylotrichloroetanieC14H9Cl5) słyszał chyba każdy. Jest to nie zwykle skuteczny pestycyd, jeden z tych, które w latach pięćdziesiątych zrewolucjonizowały rolnictwo. Niestety, również związek wywołujący fatalne skutki w przyrodzie, zwłaszcza wśród bezkręgowców, akumulujący się w organizmach żywych i praktycznie niezniszczalny (ściśle rzecz biorąc, rozpadający się do bardzo trwałego i toksycznego DDE, czyli dichlorodifenylodichloroe tanu). DDT nie jest szczególnie niebezpieczny dla ludzi przy bezpośrednim, krótkotrwałym zetknięciu, czemu można przypisać jego początkowe oszałamiające powodzenie. Jednak dłuższe przyjmowanie DDT (głównie w pokarmie) wywołać może zaburzenia pracy gruczołów wydzielania wewnętrznego, a także zmiany w układzie nerwowym.

Pozostałe pestycydy z listy mają podobną do DDT historię: na początku stosowano je obficie, później - po odkryciu długofalowych skutków dla ludzi i środowiska - wybuchła panika i, przynajmniej w krajach zachodnich, wprowadzono zakaz ich stosowania lub poważne ograniczenia. Trzech "dryn": aldryny, dieldryny i endryny, używano na wielką skalę do ochrony zbóż i bawełny przed owadami, a w przypadku endryny (C12H8Cl6O) także gryzoniami. Endryna zatem jest silnie toksyczna dla ssaków, w tym ludzi. Faktycznie, ona i toksafen (środek grzybobójczy) są najbardziej trującymi przedstawicielami "parszywej dwunastki". Aldryna(C12H8Cl6) i dieldryna (izomer endryny i produkt rozpadu aldryny) są mniej szkodliwe na krótką metę, choć podobnie jak endryna atakują układ nerwowy. Pozostałe pestycydy "parszywej dwunastki" atakują raczej wątrobę i nerki, niektóre też wywołują zniekształcenia u płodów. Żadnemu z pestycydów nie dowiedziono dotąd działania rakotwórczego.

Pewna ilość pestycydów i herbicydów, z których wiele zalicza się do stałych zanieczyszczeń organicznych, użytych w strefie tropikalnej i umiarkowanej z czasem dociera w rejony podbiegunowe. Pary tych związków przenoszą się z prądami powietrza w chłodniejsze rejony Ziemi, skraplają się i opadają na powierzchnię. W ten sposób jako związki niezwykle trwałe przez długie lata w niezmienionym stanie krążą po świecie. Im większa lotność danej substancji, tym szybciej przebywa odległość. Na przykład DDT, jako związek trudno lotny, potrzebuje roku na dotarcie w rejon Arktyki

Całkowitego zakazu stosowania wymienionych pestycydów pewnie nie uda się przeforsować, a jeśli nawet to nastąpi, z całą pewnością pojawią się na czarnym rynku. Dotyczy to zwłaszcza krajów rozwijających się, gdzie te tanie i bardzo skuteczne pestycydy są ciągle stosowane. Sztandarowym przykładem jest sprawa DDT. Nie chodzi tu nawet o walkę z niedożywieniem, lecz z malarią. Nie wynaleziono dotychczas lepszego sposobu eliminacji komarów przenoszących tę chorobę.

Także w Polsce nie wszystkie pestycydy z "parszywej dwunastki" wycofano z użycia. Całkowity zakaz stosowania dotyczy (od niedawna) DDT i aldryny, a chlordan i toksafen nadal są powszechnie używane. Ze względu na dostosowywanie przepisów do norm Unii Europejskiej można przypuszczać, że sytuacja ta niedługo się zmieni, aczkolwiek trzeba się liczyć ze sporymi problemami- pestycydy te należą do najpopularniejszych i niełatwo je będzie zastąpić. Trudno zatem o odcięcie źródła dopływu pestycydów do środowiska.

DDT, czyli dichlorodifenylotrichloroetan - lider "parszywej dwunastki"- jest nadal produkowany (około 35 tys. m3 rocznie) i stosowany w wielu krajach

A co z tymi, które już tam są? Ta sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Zasadniczo można oczyścić glebę z pestycydów, powiedzmy przez wyprażanie jej w specjalnym piecu, i takie działania podejmowano. Są to jednak metody bardzo kłopotliwe i kosztowne. Można mieć jednak nadzieję, że znajdą się lepsze sposoby, a polegać one będą prawdopodobnie na wykorzystaniu bakterii produkujących enzymy zwane dehalogenazami, które zdolne są do usuwania z cząsteczek atomów chloru. Do tej pory koncentrowano się w badaniach głównie na DDT i rezultaty są dość zachęcające. Nieprędko jednak, jeśli w ogóle, można będzie zastosować techniki tego typu na większą skalę.

Niełatwo także będzie pozbyć się, a nawet wycofać z użycia, chlorowane bifenyle (PCB), bardzo rozpowszechnione chłodziwa układów elektrycznych. Zamiast nich używa się już w wielu krajach innych substancji, w tym polibromofenyli, ale substytuty te są znacznie droższe, a nie zawsze zdecydowanie mniej szkodliwe. PCB trafiły na czarną listę zapewne z uwagi na swoją trwałość i łatwość rozprzestrzeniania się w środowisku, podobnie jak dioksyny ifurany.

Te ostatnie związki wyraźnie odbiegają od swych towarzyszy z "parszywej dwunastki". Przede wszystkim nigdy ich nie produkowano rozmyślnie (szerzej o dioksynach piszemy w artykule Czy bać się dioksyn? obok).

Zdaniem specjalistów, wyjątkowo stabilne w środowisku związki z grupy PCB będą niezwykle trudne do zastąpienia

Choć niełatwo, z wielu względów, o międzynarodowe regulacje w sprawie "parszywej dwunastki", umowy takie są konieczne. Nie wystarczy bowiem zakazać stosowania DDT lub ograniczyć emisję dioksyn w jednym kraju lub nawet jednym regionie. Wyłamanie się choćby jednego państwa może mieć bardzo dalekosiężne (w sensie dosłownym) skutki. Najbardziej narażeni na działanie DDT są mieszkańcy krajów arktycznych, zwłaszcza Eskimosi, jako żywo nigdy go nie stosujący. DDT pod wpływem zimna ulega bowiem kondensacji i trafia do organizmów morskich, a później, w mięsie fok, do ludzkich. DDT wysypany w Brazylii może trafić zatem do mleka karmiącej matki na Grenlandii. Zanieczyszczenia te rozprzestrzeniają się, choć powoli, na cały świat i o ich eliminacji należy myśleć też w skali globalnej. Do jakiego stopnia się to powiodło, zobaczymy za 5 lat.

Rys. Joanna Murawska

Mgr MAGDALENA PECUL jest doktorantką na Wydziale Chemii UW.