Twoja wyszukiwarka

JAN MIODEK
WIELKA NIEPOKONANA
Wiedza i Życie nr 10/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/1999

W artykule Wielka niepokonana dr Arkadiusza Millera, opublikowanym w "WiŻ"nr 6/1999, znalazłyśmy kilka istotnych nieścisłości obniżających wartośćtego tekstu:

  • Materiał genetyczny wirusa wścieklizny nie ulega włączeniu w DNA komórki gospodarza.
  • Nie można zakazić się odchodami chorego zwierzęcia. Biologia zakażeniawścieklizną wiąże się ze śliną i tkanką nerwową ośrodkowego układu nerwowego.Wirus wścieklizny wnika do organizmu wraz ze śliną chorego zwierzęcia wchwili pokąsania lub (bardzo rzadko) oślinienia, ewentualnie zanieczyszczeniatkanką mózgową błon śluzowych lub uszkodzonej skóry.
  • Nietoperze są rozpoznanym i groźnym źródłem zakażenia, przechowującymponadto różne genotypy wirusa wścieklizny. Pokąsanie przez nietoperze stanowiwskazanie do podjęcia szczepień (zalecenie WHO).
  • Szczepy wirusa wścieklizny izolowane w Polsce od szczura, piżmaka,chomika, jeża oraz wiewiórki (Niemcy) są normalnie "zjadliwe". Podobnieszczepy izolowane od ludzi.
  • Narażenie przez chorego człowieka (oślinienie, a nawet pokąsanie)jest wskazaniem do podjęcia szczepień (zalecenie WHO).
  • Obecnie szczepimy w Polsce rocznie przeciw wściekliźnie około 7 tys.osób.

Ponadto w artykule zamieszczonym w tak poczytnym czasopiśmie nie wykorzystanookazji, aby przybliżyć zasady i wskazania do podejmowania szczepień profilaktycznychoraz postępowanie w razie podejrzenia zakażenia się wścieklizną. Dla osóbnarażonych jest to zwykle duże przeżycie.

doc. dr hab. DANUTA SEROKA
mgr biol. MAŁGORZATA SADKOWSKA-TODYS
Zakład Epidemiologii Państwowego Zakładu Higieny

Wirus wścieklizny rzeczywiście nie włącza swego materiału genetycznegobezpośrednio do DNA komórki gospodarza. Jednak by szybko i sprawnie sięnamnażać, wykorzystuje białka zakażonej komórki. Pośrednio, w wyniku procesówbiochemicznych, wpływa na DNA komórki gospodarza - oddziałując na produkcjętych białek. Przyznaję, że ten fragment artykułu był zbyt dużym uproszczeniem.

U zakażonych zwierząt wirus wścieklizny jest niezaprzeczalnie obecnyw płynach ustrojowych i wydzielinach oraz wydalinach. Są więc one materiałemzakaźnym. Oczywiście, najwięcej jest go w ślinie, ale wirusa możemy znaleźćteż w moczu, krwi, chłonce, mleku i kale (w komponencie śluzowym). Uważasię, że "obwąchiwanie" wydzielin i wydalin swoich współtowarzyszy przezlisy w dużym stopniu przyczynia się do rozprzestrzeniania wśród nich wirusa.Także człowiek może mieć przypadkowy kontakt z wydalinami i w "sprzyjających"warunkach ulec zakażeniu. Zgodnie z tym, co napisałem, następuje to bardzorzadko. Podobnie rzecz ma się z nietoperzami. Jako jedyne mogą przeżyćzakażenie, a sam wirus bardzo długo pozostaje w ich śliniankach. Jednakbliski kontakt człowieka z nietoperzem (zwłaszcza w Polsce) i pogryzieniaprzez niego są, tak jak podałem w tekście, rzadkie.

Nieraz w historii medycyny bywało, że wyniki badań sugerowały co innegoniż doświadczenie życiowe. Tak jest właśnie w przypadku wścieklizny u szczurówi wiewiórek. Ta choroba jest u nich dość często wykrywana, nie odnotowanojednak przypadków wścieklizny po ugryzieniu przez nie i o czymś to świadczy.Nie przeczę, że człowiek teoretycznie mógłby zarazić inną osobę, ale nigdytak się nie stało (z wielu powodów), i z całą stanowczością podkreślam,że opieka nad chorym nie stanowi zagrożenia.

Artykuł w piśmie popularnonaukowym z oczywistych powodów nie może wyczerpywaćtematu. Zachowanie w przypadku podejrzenia zakażenia wścieklizną jest oczywiściebardzo ważne i zostało w miarę możliwości poruszone w tekście, który jednaknie miał być czymś w rodzaju poradnika.

Podane przeze mnie dane statystyczne, dotyczące osób szczepionych wPolsce przeciw wściekliźnie, były błędne. Te, które ukazały się w artykule,dotyczą tylko terenu byłego województwa warszawskiego. Za pomyłkę przepraszam.W całym kraju w 1996 roku zaszczepiono 9621 osób i podobną liczbę w następnychlatach.