Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI
ZWIERZĄTKA
Wiedza i Życie nr 10/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/1999

W roku 1675, około połowy września,[...] odkryłem nowe żyjące stworzeniaw wodzie deszczowej, która stała tylko kilka dni w nowym naczyniu, pomalowanymod wewnątrz na niebiesko. Ta obserwacja skłoniła mnie, bym dokładniej zbadałtę wodę, zwłaszcza dlatego, że te małe zwierzątka wydały mi się ponad dziesięćtysięcy razy mniejsze od zwierzątka, którego rysunek podał Swammerdam inazwał pchłą wodną lub wszą wodną, a które gołym okiem można zobaczyć pływającew wodzie...

Tak zaczynał się list, który w październiku 1676 roku nadszedł do londyńskiegoRoyal Society od Antoniego van Leeuwenhoeka z holenderskiego miasta Delft.Chociaż mikroskopy były już w użyciu od dziesięcioleci znano wyniki wieluobserwacji wykonanych za ich pomocą, list Leeuwenhoeka wywołał w Londyniesensację. W odróżnieniu bowiem od Eustachio Diviniego, który już w 1668roku przedstawił w "Philosophical Transactions" swe odkrycie małego białegozwierząt ka z wieloma odnóżami, Leeuwenhoek opisywał całe kolonie maleńkichstworów o najróżniejszych kształtach, dla których przyjął łacińską nazwęanimalcules - maleńkie zwierzęta, zwierzątka. Zdając sobie sprawę z niezwykłościswych obserwacji, podał w liście nazwiska ośmiu wiarygodnych świadków,którzy mogli potwierdzić jego odkrycia.

Po paru nieudanych próbach także członkowie Royal Society przekonalisię o prawdziwości doniesienia Leeuwenhoeka. Jego odkrycie wzbudziło wświecie wielką sensację, gdyż ukazało wielkie bogactwo form życia w kropliwody.

Antoni van Leeuwenhoek urodził się w Delft 24 października 1632 roku.Jego ojciec Philips Thoniszoon wyrabiał koszyki. Swe niezwyczajne nazwisko,znaczące dosłownie "Róg lwa", utworzył Antoni od należącego do jego ojcanarożnego domu blisko Leeuwenport ("Lwiej bramy"). Wcześnie osieroconyprzez ojca, uczył się najpierw w pobliskiej szkółce elementarnej, wychowywału krewnych, a w 1648 roku przeniósł się do Amsterdamu, gdzie terminowału kupca tekstyliami.

Powróciwszy do Delft, Leeuwenhoek otworzył sklep tekstylny, ale jużw 1660 roku zatrudnił się w zarządzie miasta. Stale awansując, doszedłw końcu aż do stanowiska naczelnego miejskiego inspektora miar i wag.

Karierę naukową Leeuwenhoek rozpoczął późno, bo dopiero około 1671 roku.Rozwijając metodę sprawdzania jakości tekstyliów przy użyciu szkieł powiększających,zbudował wówczas swój pierwszy mikroskop. W odróżnieniu od będących jużw użytku mikroskopów złożonych, przyrząd Leeuwenhoeka miał tylko jednąminiaturową soczewkę, utrzymywaną między dwiema perforowanymi płytkamimetalowymi. Z biegiem czasu Leeuwenhoek doszedł w szlifowaniu soczewekdo niezwykłej wprawy. Niektóre jego soczewki, wyszlifowane z kulek szklanych,były niewiele większe od główki szpilki. Przy użyciu tych przyrządów mógłosiągać wspaniałe wyniki.

Nie mając właściwie żadnego wykształcenia i nie znając poza holenderskimżadnych języków, Leeuwenhoek był skazany na pomoc innych. W wysłaniu jegopierwszego listu do Royal Society pomógł mu przyjaciel, znany holenderskilekarz Regnier de Graaf. W dziełach słynnych ówczesnych uczonych wykorzystującychmikroskopy, jak Robert Hooke czy Marcello Malpighi, mógł oglądać tylkoryciny. Ale jego doskonałe soczewki dawały mu nad wszystkimi przewagę.

Wielkie zainteresowanie wzbudziło jego odkrycie mikroorganizmów w ślinieludzkiej, a zwłaszcza odkrycie plemników, o którym doniósł do Londynu w1677 roku. Aż do śmierci w 1723 roku Leeuwenhoek kontynuował badania mikroskopowe,których wyniki le gły u podstaw mikrobiologii i przeczyły teorii samorództwa.

W ciągu swego długiego życia Leeuwenhoek skonstruował łącznie 247 mikroskopówi pozostawił jeszcze 172 wyszlifowane soczewki. Jeden z jego mikroskopów,zachowany w muzeum uniwersyteckim w Utrechcie, pozwala osiągać 270-krotnepowiększenie, a obserwator może do strzec szczegóły do 15 tysięcznych częścimilimetra. Przypuszczalnie Leeuwenhoek konstruował mikroskopy dające jeszczewiększe powiększenie.

W 1680 roku Leeuwenhoek został członkiem Royal Society, a w 1699 roku- członkiem korespondentem Akademii Nauk w Paryżu. Wśród wyróżnień i dowodówuznania nie zabrakło stałej pensji przyznanej mu przez władze miejskieDelft, które finansowały także wydanie jego książek. Dom Leeuwenhoeka przyciągałtakie tłumy gości, że w końcu badacz zaczął wymagać listów polecających.Obok uczonych wizyty składały mu też głowy koronowane: król Prus FryderykI, królowa Anglii Anna i król Jakub II, elektor Saksonii August II, WielkiKsiążę Toskanii Cosimo III i car Rosji Piotr Wielki. Leeuwenhoek był niezwyklezazdrosny o swe umiejętności szlifowania soczewek, nikomu nie chciał zdradzićsekretu i stanowczo odmawiał uczenia innych. Natomiast chętnie przekazywałgotowe mikroskopy.

W tamtych czasach nie brak było, jak dziś, szarlatanów, którzy żerowalina ludzkiej naiwności. Odkrycie "zwierzątek" dało im wspaniałe pole dopopisu. Oto na przykład pewien Francuz, podpisujący się inicjałami A.C.D.,ogłosił traktat Systeme d'un médecin anglais, w którym utrzymywał, że wszystkiechoroby są wywołane przez odpowiednie gatunki "zwierzątek" we krwi. Każdygatunek miał jednak swego naturalnego wroga w tym mikroskopijnym świecie.Autor ogłosił, że potrafi identyfikować sprawców chorób przy użyciu specjalnegomikroskopu, skonstruowanego na wzór teleskopu zwierciadlanego Newtona.

Ten "mikroskop" o dziwacznym zygzakowatym kształcie składał się z wielururek i luster. Monsieur A.C.D., którego prawdziwe nazwisko brzmiało Boile,umieszczał parę kropel krwi chorego na końcu najdalszej rury przyrządui, nastawiwszy ostrość, pokazywał mu rojowisko drobniutkich stworów rzekomopływających w jego żyłach. Następnie oświadczał, że po wprowadzeniu naturalnychwrogów sprawcy choroby zostaną usunięci. Istotnie, po dodaniu paru kropelpewnego płynu i powtórnym nastawieniu "mikroskopu" nie było już widać przejawówżycia. Ta szybka "kuracja" była bardzo przekonywająca, toteż na iluzjonistycznymtriku, polegającym na szybkim zastępowaniu naczyń z wodą z kałuży i wodączystą, sprytny szarlatan dorobił się w Paryżu sporego majątku. Gdy jednakjego pacjenci nie wracali do zdrowia i udowodniono mu naciąganie naiwnych,monsieur A.C.D. musiał salwować się ucieczką.