Twoja wyszukiwarka

MAREK DEMIAŃSKI
SKĄD W NAS TYLE ZŁA?
Wiedza i Życie nr 11/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 11/1999

CZY CZŁOWIEK JEST Z NATURY BESTIĄ ? NIE MUSI NIĄ BYĆ, PONIEWAŻ POTRAFIKSZTAŁTOWAĆ SWE ZACHOWANIA WBREW NATURALNYM SKŁONNOŚCIOM.

Hanna Damasio z University of Iowa zrekonstruowała współczesnymi metodamikomputerowymi mózg pewnego amerykańskiego robotnika, który pod koniec ubiegłegostulecia uległ wypadkowi przy pracy, doznając poważnego urazu czaszki.Uszkodzenie mózgu, obejmujące znaczny obszar kory przedczołowej, spowodowałofundamentalne zmiany osobowości przy niezaburzonych prostych funkcjachintelektualnych. Człowiek ten stracił rozeznanie między dobrem a złem,z przykładnego ojca i męża zamienił się w porywczego łajdaka, wpadł w alkoholizmi uległ degrengoladzie.

Ów przypadek, opisywany wielokrotnie w literaturze, potwierdza to, coobserwowano od lat - uszkodzenia przednich płatów mózgowych wskutek urazówczy też celowych zabiegów neurochirurgicznych - a w latach pięćdziesiątychstosowano lobotomię, czyli uszkodzenie właśnie tych struktur mózgu, doleczenia różnych zaburzeń psychicznych - powodują poważne zmiany osobowości.Wyrażają się one brakiem samokontroli, impulsywnością, niemożnością przeżywaniaemocji związanych z pojęciami, które normalnie je wywołują, niezdolnościądo podejmowania decyzji, zachowaniem nieadekwatnym do sytuacji. Wiele badańnad osobami szczególnie agresywnymi, więźniami osadzonymi za morderstwaczy seryjnymi zabójcami, przeprowadzanych metodą tomografii komputerowej,także wskazuje na uszkodzenia tego obszaru lub jego połączeń z układemlimbicznym.

Przy zachowaniu wszelkiej ostrożności, jaka zawsze jest konieczna przyodnoszeniu wyników badań na zwierzętach - a ogromną większość prac do-
tyczących anatomicznego podłoża przeżywanych emocji przeprowadzonowłaśnie na zwierzętach - do funkcjonowania ludzkiego układu nerwowego,można uznać, że anatomia agresji została już z grubsza poznana (ramka obok:Anatomia agresji). Znajomość budowy mózgu to jednak za mało, żeby w pełnizrozumieć jego działanie. Podstawą pracy tego wyjątkowego narządu, takżeprzeżywania emocji, są skomplikowane procesy chemiczne. Jeszcze nie wszystkieneuroprzekaźniki, czyli cząsteczki chemiczne, za pomocą których neuronykomunikują się ze sobą, zostały poznane, a i tak nie jest łatwo zorientowaćsię we wzajemnych, skomplikowanych zależnościach między nimi. Gniew, lękczy nawet pozytywne odczucia mogą być regulowane przez te same struktury,ale za pośrednictwem innych szlaków nerwowych i innych neuroprzekaźników.

Serotonina bierze udział w przekazywaniu impulsów nerwowych międzykomórkami mózgu. Zbyt niski poziom tego neuroprzekaźnika zaobserwowanonie tylko u osób agresywnych, ale także np. w depresji. Powstaje z tryptofanu,aminokwasu, który musi być dostarczony organizmowi z zewnątrz, w pożywieniu.Najwięcej zawierają go soja, kasza manna, sery żółte, ale ilość aktywnejserotoniny w mózgu zależy nie tylko od tego, ile jest produktu wyjściowegodo jej wytwarzania. Znany jest mechanizm wyłapywania serotoniny uwolnionejz neuronu z powrotem do jego wnętrza, przez co mniej jest jej tam, gdzieujawnia swą aktywność

Na temat biochemii agresji wiemy stosunkowo niewiele. Istnieje jednaksporo dowodów - z badań na zwierzętach i na ludziach - że neuroprzekaźnikiemszczególnie istotnym dla regulacji zachowań agresywnych o różnym nasileniu,od asertywności po gwałt, jest serotonina. Na jej rolę w agresji zwróconouwagę ponad ćwierć wieku temu, kiedy odkryto znacznie zmniejszony jej poziomw mózgu szczurów, które po dłuższym okresie izolacji stały się bardzo agresywne.Od tego czasu przeprowadzono wiele doświadczeń z użyciem różnych gatunkówzwierząt i rozmaitych sposobów manipulowania poziomem serotoniny w mózgu,które potwierdziły hipotezę o hamującej roli tego neuroprzekaźnika w agresji[patrz: W poszukiwaniu genu agresji, "WiŻ" nr 10/1996]. Także agresji ludzi.Niskie stężenie metabolitu serotoniny w płynie mózgowo-rdzeniowym wykrytozarówno u dzieci, które torturują zwierzęta, jak i u ludzi skłonnych doimpulsywnych ataków, wreszcie u samobójców (samobójstwo uważane jest zaakt autoagresji). W niektórych środowiskach medycznych w Ameryce uznanonawet, że poziom metabolitu serotoniny może stanowić dobry prognostyk zachowańagresywnych. W ślad za tym w Narodowych Instytutach Zdrowia przeprowadzonospektakularne badania. Pozwoliły one z ponadosiemdziesięcioprocentową dokładnościąprzewidzieć, którzy spośród 58 agresywnych kryminalistów popełnią kolejneprzestępstwo po wyjściu z więzienia.

Trzeba jednak pamiętać, że pomiar metabolitu w płynie mózgowo-rdzeniowymlub w moczu czy krwi jest tylko przybliżonym wskaźnikiem rzeczywistegopoziomu serotoniny w mózgu, który poza tym może być różny w rozmaitychjego strukturach. Na korzyść hipotezy serotoninergicznej przemawia jednakfakt, że leki zwiększające poziom tego neuroprzekaźnika w szczelinie synaptycznej,np. słynny Prozac, zmniejszają u ludzi poziom agresji mierzony różnymitestami.

Poziom serotoniny jest znacznie niższy u mężczyzn niż u kobiet, co,zdaniem wielu badaczy, jest jedną z przyczyn, dla których mężczyźni, niezależnieod kultury, rasy i klasy społecznej, są bardziej skłonni do zachowań agresywnychniż kobiety (rola androgenów w agresji, chociaż tak dużo się o tym mówi,wcale nie jest tak oczywista). Dane statystyczne wskazują, że prawie 90%wszystkich przestępstw popełniają mężczyźni i jest to wskaźnik wyjątkowokonsekwentny na przestrzeni lat i we wszystkich krajach, w których sięgo bada.

W ostatnich latach wiele zainteresowania wzbudziło odkrycie prawdopodobnejroli tlenku azotu w agresji, dokonane zupełnie przypadkowo, przy okazjiinnych badań. Myszy - tylko samce - pozbawione genu odpowiedzialnego zawytwarzanie tej substancji, chociaż rozwijały się zupełnie normalnie, przejawiałyszczególną skłonność do agresywnych ataków. Początkowo zdumienie badaczybudził fakt, że każdego ranka podczas rutynowej kontroli klatek znajdowanokilka martwych myszy. Systematyczne obserwacje z zastosowaniem różnychtestów pokazały, że zarówno częstotliwość, intensywność, jak i czas trwaniaataków u myszy pozbawionych tego genu są 5-6 razy wyższe niż u normalnychosobników. Jeszcze nie wiadomo, czy tlenek azotu pełni podobną rolę w regulacjiagresywnych zachowań ludzi. Nie wiadomo też, czy występują u nas naturalnemutacje tego genu. Mimo to prasa codzienna już nadała mu nazwę genu agresji.

Zdarza się, że dzieci w przedszkolu starają się atakować kolegówdokładnie w taki sposób, jaki widziały poprzedniego dnia na ekranie telewizora

Nie jest to zresztą pierwszy gen, który podejrzewa się o związki z zachowaniamiagresywnymi. W 1993 świat zelektryzowało doniesienie sugerujące, że holenderscynaukowcy są na tropie takiego genu. Uczeni przeanalizowali drzewo genealogicznei przeprowadzili badania genetyczne pewnej holenderskiej rodziny, którejmęscy członkowie od kilku pokoleń dopuszczali się czynów przestępczych- gwałtów, morderstw, brali udział w bójkach - i znani byli z niekontrolowanychnapadów wściekłości. Zbadano 14 bardzo agresywnych mężczyzn w tej rodziniei wykryto u nich zmutowaną odmianę genu dla monoaminooksydazy A, w skrócieMAO. W wyniku tej mutacji pojawił się deficyt MAO, który jest enzymem rozkładającymmonoaminy, m.in. serotoninę. A to oznacza, że u tych osób powinno być więcejtego neuroprzekaźnika. Problem w tym, że zgodnie z powszechnym poglądemneurobiologów, o czym już wspomniałam, to niski poziom serotoniny wiążesię ze wzmożoną agresją.

Badania na myszach z taką samą mutacją genu MAO pokazały jednak, żei zwierzęta stają się bardziej agresywne i pobudzone seksualnie. Ale sąrównież ogólnie chore - ślepe, upośledzone ruchowo, mają stale nadmiernienapięte mięśnie - zupełnie inaczej niż myszy pozbawione genu odpowiedzialnegoza syntezę tlenku azotu, u których wzmożona agresywność była jedynym uchwytnymzaburzeniem. Wkrótce potem przeprowadzono zakrojone na szeroką skalę badaniadużej grupy agresywnych przestępców i nie znaleziono takiej mutacji w próbkachDNA żadnego z nich. Nadano jej nawet nazwę "mutacja osierocona".

W trzy lata po swoim odkryciu Hans Brunner, autor badań nad holenderskąrodziną, napisał, że bezpośredni związek między pojedynczym genem a specyficznymkompleksowym zachowaniem, takim jak agresja, jest wysoce nieprawdopodobny.Dodam, że naukowcy nie interesowali się zupełnie środowiskiem społecznymtej rodziny i jego ewentualnym wpływem na zachowanie jej członków.

Pytanie o genetyczne uwarunkowanie agresji fascynuje badaczy od dawna.W latach sześćdziesiątych wiele badań, którym z upodobaniem poddawano przestępców,dotyczyło anomalii chromosomalnych. Nie sprawdziła się jednak z pozoruobiecująca hipoteza, że za całe zło odpowiedzialny jest dodatkowy chromosomY, choć rzeczywiście w całej populacji ma go jeden mężczyzna na tysiąc,a wśród przestępców anomalia ta zdarza się pięciokrotnie częściej. Dziśwydaje się, że to obniżenie funkcji intelektualnych związane z dodatkowymchromosomem, a nie wzmożona agresywność, spycha tych ludzi na przestępcześcieżki - w więzieniach dla przestępców chorych psychicznie liczba mężczyznz podwójnym Y jest aż 19-krotnie wyższa niż w normalnej populacji. Pozatym syndrom dodatkowego Y jest zbyt rzadki, żeby mógł być przyczyną zjawiskatak powszechnego, jak agresja.

Także badania bliźniaków jednojajowych, a więc różnych osób z tym samymkompletem genów, nie rozstrzygnęły sporu wokół genetycznego podłoża agresji.Rzeczywiście, trzy razy częściej niż bliźnięta dwujajowe wykazują one identyczneskłonności - jeśli w ogóle są agresywne, to w podobnym stopniu - ale teżzwykle i traktowane są identycznie przez rodziców i otoczenie.

Słynne badania Sarnoffa Mednicka, które objęły 6 tys. osób adoptowanychjako maleńkie dzieci, wykazały, że wyraźnie częściej dokonują przestępstwci, których biologiczni ojcowie też byli przestępcami. Z tych i innychbadań wynika, że w przestępstwach przeciw mieniu prawdopodobieństwo wystąpieniaczynnika dziedzicznego wynosi około 80%, przeciwko życiu i zdrowiu 50%.Tyle że nie bardzo wiadomo, co się dziedziczy. Być może chodzi o skłonnoścido pewnych zachowań, na przykład do alkoholizmu, które wtórnie prowadządo przestępczości.

Tlenek azotu to prawdziwa "gwiazda" ostatnich lat. Już wiemy, żeten prosty związek chemiczny ma wpływ na ciśnienie tętnicze krwi, na męskąpotencję, na regulację procesów odpornościowych. Podejrzewamy, że ma teżzwiązek z agresją. Powstaje w organizmie w różnych tkankach, m.in. w tkancenerwowej, ale zawsze w ten sam sposób. Niezbędnym ogniwem jego syntezyjest enzym pod nazwą syntaza NO. Właśnie gen kodujący ten enzym nazwanogenem agresji

Wszystkie, nawet najbardziej biologicznie zorientowane, badania dotycząceagresji zgodne są co do jednego - fakt, że człowiek ma pewną określonąkombinację genów, nie zmusza go do agresywnych zachowań. Zachowanie niejest bowiem dziedziczone jako takie, kształtuje się zawsze w procesie rozwoju.Zatem jakie czynniki pozabiologiczne regulują rozwój zachowań agresywnychczy też utrwalanie się agresywności jako cechy ?

W historii badań nad agresją u ludzi pojawiają się różne teorie próbująceto wyjaśnić. Jedna z najbardziej popularnych, autorstwa Johna Dollarda,Neila E. Millera i współpracowników, zwana teorią F-A, właśnie obchodzisześćdziesięciolecie. Zakłada ona, że agresja jest wynikiem uprzednio doświadczonejfrustracji, która akt agresji poprzedza i zawsze do niego prowadzi. W wynikulicznych badań eksperymentalnych ta teoria doczekała się wielu modyfikacji,również ze strony samych autorów. Dziś wiadomo, że efekty frustracji mogąbyć różne. Negatywne, jak właśnie agresja, również depresja czy też maniakalnetrzymanie się pewnych osób, czynności czy stanów emocjonalnych, ale takżemoże ona wyzwalać zachowanie konstruktywne, jak choćby mobilizacja do zmianyniekorzystnej sytuacji. Wiadomo też, że niektóre doświadczenia frustracyjne,bardziej niż inne, wzbudzają agresywne emocje - te, które wywołują zagrożenieobrazu własnego ja, na przykład spowodowane przez słowny atak najbliższegootoczenia, w tym grupy koleżeńskiej. Również odrzucenie przez rodziców,które bardzo mocno uderza w potrzebę bezpieczeństwa, miłości i akceptacji,często prowadzi do agresji w dzieciństwie i wieku dojrzałym, co wynikanie tylko z badań, ale i życiorysów przestępców. Agresja powstała wskutekfrustracji może być jednak modyfikowana przez doświadczenie - dzieci poddanetreningowi prospołecznemu zachowują się znacznie mniej agresywnie w wynikufrustrujących sytuacji niż te, które popychano do ciągłego współzawodnictwa.

Koncepcja F-A okazała się więc niedostateczną ramą teoretyczną dla wyjaśnieniaprawidłowości rządzących zachowaniem agresywnym. Co więcej, Albert Banduraeksperymentalnie udowodnił, że samo oglądanie agresji, bez tła frustracyjnego,wzmaga zachowanie agresywne u dzieci. W najwcześniejszym okresie rozwojugłówną rolę w kształtowaniu zachowań - agresywnych lub prospołecznych -odgrywają rodzice i rodzeństwo. W dużej mierze nabywanie wzorców zachowaniaagresywnego odbywa się przez tzw. modelowanie, czyli naśladowanie agresywnychmodeli. Innymi słowy, przez zły przykład. A przykład rodziców, ze względuna więź emocjonalną z nimi, działa niezwykle silnie.

Badania wykazują, że znaczny procent agresywnych dzieci i późniejszychprzestępców pochodzi z rodzin, w których zwykłym sposobem porozumiewaniasię jest agresja. Dotyczy to nie tylko kar fizycznych stosowanych wobecdzieci, ale i stosunków między rodzicami. Istnieje ścisła korelacja międzytym, jak rozwiązuje się problemy małżeńskie i utrzymuje dyscyplinę w rodzinie,a sposobem rozwiązywania konfliktów między rodzeństwem. Rodzice, którzyczęsto i gwałtownie kłócą się, jednocześnie mają tendencje do bicia swychdzieci, a dzieci z kolei biją się między sobą.

"Idealnym" modelem dla wpojenia dzieciom agresywnych postaw są karzącyrodzice. Bez wątpienia są osobami ważnymi w życiu dziecka i jest ono odnich zależne, więc kara w postaci np. bicia na pewno zostanie odebranajako ważny sygnał, dodatkowo wzmocniony przez to, że zwykle naśladowanierodzicielskich wzorów jest w takich rodzinach nagradzane. Właśnie dlategodzieci maltretowane fizycznie przez najbliższych są agresywne w stosunkudo kolegów i opiekunów. Taki karzący stosunek rodziców do dzieci daje teżefekt przemieszczania się agresji oraz odbija się w jej pośrednich i ukrytychformach na zasadzie "nie mogę uderzyć ojca, to chociaż dokopię kotu". Zbiegiem czasu coraz ważniejsza dla dziecka staje się grupa rówieśnicza- działa jako model, czynnik wzmacniający, wywoływacz agresji i cel wrogości.Ustanawia też często własne normy promujące agresję. Wykazano, że rówieśnikchłopak jest częściej naśladowany niż dziewczyna czy dorosły.

We współczesnych społeczeństwach niezwykle istotną rolę w procesie uczeniasię agresji przez modelowanie odgrywają telewizja i inne media, np. Internet.Badania prowadzone w różnych krajach, od ponad 10 lat także w Polsce, dowiodły,że oglądanie scen gwałtu i agresji na ekranie ma ścisły związek zarównoz tendencją do działań agresywnych, jak i akceptowaniem agresji. Częsteoglądanie okrutnych, gwałtownych scen znieczula emocjonalnie na oznakibólu i cierpienia innych. Najbardziej podatne na uczenie się agresji zekranu są dzieci w wieku 6-10 lat, zwłaszcza chłopcy, później podatnośćta wzrasta ponownie w okresie dojrzewania. Telewizja nie tylko dostarczagotowych modeli zachowania agresywnego, ale jest także źródłem sygnałówwywoławczych agresji. Przykładem takich bodźców są broń i inne akcesoriaużywane w walce.

Normy prawne, obyczajowe i religijne oraz standardy moralne regulujązachowania społeczne i nie dopuszczają do agresji. Jednak w pewnych grupach,podkulturach, a nawet kulturach istnieją normy promujące agresywne i antyspołecznezachowanie. Z licznych badań przeprowadzanych w więzieniach wynika, żew tych zamkniętych grupach przestępczych wysoki status osiąga się właśniedzięki działaniom agresywnym. To samo dotyczy niektórych podkultur młodzieżowych,np. skinheadów. Ale i w jednej z pierwotnych społeczności, która żyje naWyspach Salomona i tworzy odrębną kulturę, podstawową wciąż obowiązującąnormą jest rewanż "ząb za ząb".

Dla kształtowania się prospołecznych lub agresywnych zachowań niezwykleważne są normy i standardy etyczne funkcjonujące w rodzinie. A we wszystkichspołeczeństwach wyrosłych z podobnego nam pnia kulturowego wciąż zróżnicowanesą standardy dla płci - również z tego powodu kobiety są mniej agresywne,że uważa się to za zgodne z ich życiową rolą i tak od najmłodszych latkształtuje.

Akceptacja ogólnie przyjętych norm i liczenie się z nimi wymagają oczywiściesamokontroli. Ale tego można się też nauczyć. Nie rozwinie się w dostatecznymstopniu, jeśli działania wychowawcze będą nieprawidłowe. Co więcej, nawetprawidłowo ukształtowana w pewnych okolicznościach osłabnie czy wręcz zaniknie.Sprzyjają temu na przykład poczucie anonimowości, niejasny podział odpowiedzialności,uczestnictwo w grupie, której aktywność angażuje emocjonalnie, stan ogólnegopobudzenia, na przykład po narkotykach czy alkoholu, intensywne, monotonnebodźce, choćby dźwiękowe, jak muzyka techno. W takich sytuacjach pojawiająsię tendencje do zachowań i postaw agresywnych.

Upał, tłok, alkohol i muzyka techno to wprost wymarzona pożywka dlazachowań agresywnych

Do najlepiej zbadanych pozaspołecznych czynników środowiskowych wyzwalającychagresywne reakcje należy wysoka temperatura. Jej wpływ na agresję potwierdzająnie tylko potoczne obserwacje i badania eksperymentalne, ale także statystyki- najwięcej brutalnych przestępstw popełnianych jest w tych stanach USA,w których lato jest długie i gorące. Wiele badań wskazuje także na niekorzystnąrolę stłoczenia, na co zwrócono uwagę po raz pierwszy, obserwując wybuchyagresji u szczurów zmuszonych do przebywania w zatłoczonych klatkach.

Wszystkie czynniki psychospołeczne i środowiskowe związane z kształtowaniemi regulacją zachowań agresywnych pozostają we wzajemnych zależnościach,a także w interakcjach z czynnikami biologicznymi. Nie wszystkie te powiązaniaw pełni rozumiemy, ale wiemy już dostatecznie dużo, żeby wpływać na niektórez nich przez umiejętne oddziaływania wychowawcze i socjalizacyjne. Naukowcymają również nadzieję na znalezienie wiarygodnego markera biologicznego,który pozwoli określać agresywne skłonności u dzieci po to, by odpowiednimimetodami wychowawczymi nie dopuścić do ich rozwoju. Oczywiście, zdarzająsię mordercy z uszkodzeniami mózgu czy też wyraźnymi zaburzeniami hormonalnymi,ale tego rodzaju patologie są zaledwie kroplą w morzu agresji, która otaczanas na co dzień. A przecież natura wyposażyła nas w mechanizmy neurobiologiczne,które pozwalają na ekspresję, ale także kontrolę agresywności.

Rysunki Joanna Murawska

Doc. dr hab. JOLANTA ZAGRODZKA jest psychologiem, wicedyrektoremInstytutu Biologii Doświadczalnej im. Nenckiego PAN.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(10/96)W poszukiwaniu genu agresji