Twoja wyszukiwarka

ARKADIUSZ OLECH
ZNOWU LEONIDY
Wiedza i Życie nr 11/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 11/1999

W ZESZŁYM ROKU LEONIDY TROCHĘ NAS ZAWIODŁY. NIE DAJMY ZA WYGRANĄ. TEGOROCZNY POWRÓT ROJU MOŻE BYĆ ZNACZNIE BARDZIEJ EFEKTOWNY.

Fot. AO MFF UK Modra

W połowie listopada ub.r. w mediach było głośno o spodziewanym deszczu meteorów z roju Leonidów. Informowała o nim także "Wiedza i Życie" [patrz: Kosmiczny deszcz czy mżawka?, "WiŻ" nr 11/1998]. Zarówno rachunki teoretyczne, jak i przewidywania oparte na obserwacjach poprzednich maksimów aktywności Leonidów kazały oczekiwać największego natężenia roju w dniu 17 listopada około godz. 20. W tym czasie najlepsze warunki do obserwacji mieliby widzowie znajdujący się w Mongolii, Chinach i Japonii. Macierzysta kometa roju Leonidów (55P/Tempel-Tuttle) miała się znaleźć w niemal takim samym położeniu względem orbity Ziemi jak w 1867 roku, kiedy to w ciągu godziny obserwowano do 10 tys. meteorów. Mógł nas więc czekać wspaniały spektakl.

Na terenie Słowacji obserwowano do 400 meteorów w ciągu godziny. 17 XI 1998 roku, w ciągu 4 godzin naświetlania, klisza zarejestrowała aż 165 bolidów o jasności większej od-2m, w tym jeden o jasności -8m. Na dole zdjęcia, nieco po lewej, można rozpoznać Oriona. Nad Orionem, nieco na prawo od niego, widać Aldebarana, Hiady i Plejady. Radiant roju jest wyraźnie widoczny przy lewym skraju zdjęcia, mniej więcej w połowie jego wysokości. Obok zbliżenie jednego z bolidów

Fot. Mark Jones of the St. Louis Astronomical Society

Rzeczywistość okazała się inna. W okresie 14-24 listopada 1998 roku 217 obserwatorów zrzeszonych w International Meteor Organization (IMO) zaobserwowało ponad 47 tys. Leonidów (łączny czas obserwacji wyniósł 858 godzin). Maksymalne zenitalne liczby godzinne (zenitalna liczba godzinna, ang. ZHR, jest liczbą meteorów, jakie zostałyby zaobserwowane w ciągu godziny w idealnych warunkach) odnotowano 17 listopada o godz. 2:40. Były one znacznie mniejsze od oczekiwanych i wynosiły zaledwie 340ą20. Tego samego dnia o godz. 21:30 odnotowano drugie maksimum, które wystąpiło w chwili bardzo bliskiej przewidywanemu momentowi maksymalnej aktywności, i które osiągnęło poziom ZHR=180ą20. W pierwszym maksimum pojawiło się dużo jasnych meteorów przy niewielkiej liczbie słabych. W drugim maksimum słabych meteorów było już znacznie więcej.

Chiny

Fot. Yan On Sheung, Hongkong

Aby objaśnić te obserwacje, trzeba przypomnieć, że skalno-lodowe okruchy rozsiane przez kometę w przestrzeni międzyplanetarnej ulegają nie tylko oddziaływaniom grawitacyjnym. Działają na nie również ciśnienie promieniowania słonecznego oraz wiatr słoneczny (strumień naładowanych cząstek wyrzucanych z powierzchni naszej gwiazdy dziennej). Oba te czynniki sprawiają, że najmniejsze ziarenka roju są "wypychane" w odległe obszary Układu Słonecznego. Stare roje są więc ubogie w cząstki o małej masie, które powodują zjawiska meteorów o niskiej jasności. Pierwsze, silniejsze, maksimum roju Leonidów musiało być związane ze starym materiałem, wyrzuconym z komety wiele lat temu. Drugie maksimum, którego wystąpiło w momencie z grubsza zgodnym z przewidywaniami teoretycznymi, było związane z materiałem znacznie młodszym. Właśnie do niego odnosiły się oszacowania maksymalnych liczb godzinnych. Trudno niestety powiedzieć, dlaczego zaobserwowane liczby godzinne były kilkadziesiąt razy niższe od oczekiwanych: komety są nieprzewidywalne...

Chiny

Fot. Sino-Dutch Leonid Expedition

Na zakończenie szczypta optymizmu. Wykres aktywności Leonidów w 1998 roku jest bardzo podobny do wykresu z 1965 roku. Maksimum zaobserwowane w 1965 roku nie było efektowne, za to dokładnie rok później (czyli 17 listopada 1966 roku) Leonidy dały najwspanialszy deszcz meteorów w historii. Bardzo dobrze wróży to na rok bieżący. Co prawda, warunki spotkania orbit Ziemi i komety 55P/Tempel-Tuttle nie będą teraz tak sprzyjające, jak 33 lata temu, ale i tak liczby godzinne mogą być bardzo wysokie. Dodatkowym atutem jest fakt, że maksymalna aktywność roju powinna wystąpić w czasie bardzo korzystnym dla obserwatorów w Polsce.

Największych liczb godzinnych powinniśmy oczekiwać o północy w nocy z 17 na 18 listopada lub około godziny 3 nad ranem 18 listopada. Prawdopodobnym momentem najwyższej aktywności jest też czas największego zbliżenia orbit Ziemi i komety, co nastąpi około godz. 2:00 tej samej nocy. Największą czujność powinniśmy więc zachować w nocy z 17 na 18 listopada w godz. 00:00-3:00 naszego czasu. O tej porze radiant Leonidów (miejsce na niebie, z którego wydają się wylatywać meteory) jest już na wysokości od 20° do 45° nad horyzontem. Nie powinniśmy też mieć problemów z Księżycem, który 17 listopada będzie dzień po I kwadrze i w chwili wschodu radiantu będzie chował się pod zachodni horyzont.

Chiny

Fot. Ben Wong, Hongkong

Bolidy z roju Leonidów zaobserwowane 16 i 17 listopada 1998 roku

Brazylia

Fot. Paulo Raymundo, Bahia

Nie ekscytujmy się jednak zbytnio i nie nastawiajmy się na obfity deszcz meteorów. Powyższe przewidywania czasu wystąpienia maksimum oparto na założeniu, że w latach 1998-1999 rój Leonidów będzie zachowywał się mniej więcej tak, jak w latach 1965-1966. Założenie to nie jest bezpodstawne, ale nie musi być też prawdziwe. Jeśli więc w 1999 roku deszczu Leonidów nie będzie, proszę się nie dziwić. Można się jeszcze pocieszać tym, że duże prawdopodobieństwo wystąpienia wysokiej aktywności tego roju istnieje także w latach 2000-2001.

Niestety, powroty 55P/Tempel-Tuttle w najbliższe okolice Słońca w latach 2031-2032 i 2064-2065 będą już dużo mniej korzystne od obecnego (Ziemia będzie się znajdowała znacznie dalej od głowy komety). Chętnym do ujrzenia obfitego deszczu meteorów największą ku temu szansę stwarza obecny powrót komety macierzystej roju Leonidów. Wykorzystajmy tę szansę i wyjdźmy na dłuższy spacer w nocy z 17 na 18 listopada 1999 roku.

Wszystkich chętnych do uzyskania dodatkowych informacji zachęcam do kontaktu z Pracownią Komet i Meteorów. Adres: Arkadiusz Olech, ul. ks. T. Boguckiego 3/59, 01-508 Warszawa.

Mgr ARKADIUSZ OLECH jest doktorantem w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Warszawskiego.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(11/98) Kosmiczny deszcz czy mżawka?