Twoja wyszukiwarka

JERZY KOWALSKI-GLIKMAN BENJAMIN CURRY
UMYSŁ, JĘZYK, SPOŁECZEŃSTWO ZEN I SZTUKA OBSŁUGI MOTOCYKLA
Wiedza i Życie nr 12/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1999

ZEN I SZTUKA OBSŁUGI MOTOCYKLA.

Robert M. Pirsig. Przełożył Tomasz Bieroń.
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1999.

Ta kultowa powieść ma niewiele wspólnego z poradnikiem obsługi motocykla, a tym bardziej z religią zen, choć czytelnik znajdzie w niej wiele na temat mechaniki różnych maszyn i fundamentalnych pytań filozoficznych. Opublikowana po raz pierwszy w 1974 roku, książka Pirsiga pojawiła się u schyłku wielkiego doświadczenia XX wieku, które najlepiej nazwać po prostu latami sześćdziesiątymi. Czym charakteryzowały się te czasy, kojarzące się już teraz głównie z hippisami, festiwalami rockowymi i wystąpieniami antywojennymi pod hasłem Make love not war?

Można by powiedzieć, że był to czas wolności dla wolności jako takiej czy też, jak powiedzieliby sceptycy, wolności negatywnej. Wolności od odpowiedzialności, wolności określania samego siebie. Na papierze idee te wydają się wspaniałe, w praktyce okazały się niemalże puste. Idealiści tych czasów powstali przeciw wszechogarniającemu materializmowi, ale w końcu konsumpcyjny styl życia odniósł przytłaczające zwycięstwo. Młodzi idealiści dojrzeli, osiedlili się gdzieś, odnieśli mniejszy lub większy sukces zawodowy, założyli rodziny - tak jak ich rodzice, przeciwko którym tak bardzo się buntowali.

Pirsig opowiada o klasycznym, romantycznym sposobie rozumienia i oceny świata. Taki był stan umysłów młodych w latach sześćdziesiątych, kiedy definiowali romantyczne rozumienie rzeczywistości: wolności od konieczności zrozumienia podstawowych struktur, na których opiera się świat, bezpośrednie przeżywanie życia ponad wszystko. Zen i sztuka obsługi motocykla to manifest ideowo-filozoficzny tamtych czasów i może dobrze, że choć książkę tę czyta się z nostalgią, już niewiele ma ona wspólnego z otaczającym nas światem końca XX wieku.

UMYSŁ, JĘZYK, SPOŁECZEŃSTWO.

John R. Searle. Przełożyła Dominika Cieśla.
Wydawnictwo CiS i Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 1999.

Rewolucja naukowa, trwająca nieprzerwanie od XVII wieku, zaowocowała niezwykłym poszerzeniem obszaru naszej wiedzy. W jej wyniku wielu myślicieli uwierzyło, że metodami nauk przyrodniczych potrafimy rozwiązać problemy, które od zarania dziejów nurtowały ludzkość. Okazuje się jednak, że wobec wielu fundamentalnych pytań, nad którymi głowili się już starożytni Grecy, jesteśmy - tak jak oni - równie bezsilni.

Czy jest umysł? Jak możliwe jest istnienie świadomości w świecie zbudowanym z fizycznych cząstek i pól? Co powoduje, że umysł kierować się może ku zewnętrznym obiektom? W jaki sposób działające wspólnie umysły tworzą obiektywną rzeczywistość społeczną?

Wydaje mi się, że jeśli chcemy posiąść całościową wizję świata, musimy na te pytania odpowiedzieć. Próbuje tego dokonać John Searle w swojej nowej książce, będącej owocem jego niemal czterdziestoletnich badań nad zagadnieniami związanymi z filozofią umysłu. Jednak po przeczytaniu książki Umysł, język, społeczeństwo nie mam poczucia, bym przybliżył się wiele do rozwiązania tych problemów.

Zgadzam się z autorem, że fundamentalne zagadnienia filozofii są zapewne pytaniami źle postawionymi, sformułowanymi tak, że nie sposób uzyskać na nie odpowiedź. Searle'a cechuje umiejętność patrzenia na te problemy z niezwykłych perspektyw - i to jest zaletą jego książki, ale mam głębokie przeświadczenie, iż czas właściwych pytań i ważkich odpowiedzi, choć przybliża się dzięki wysiłkom ludzi takich jak John Searle, jeszcze nie nadszedł.