Twoja wyszukiwarka

JERZY KOWALSKI-GLIKMAN
KSIĄŻKI
Wiedza i Życie nr 1/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/2000

PASJA POZNAWANIA. W CO WIERZĄ UCZENI.
Lewis Wolpert i Alison Richards.
Przełożyła Anna Tanalska-Dulęba.
Wydawnictwo CiS, Warszawa 1999.

Nienaukowcom trudno zrozumieć naukowców. W potocznej świadomości uczonych postrzega się przez pryzmat stereotypów: albo jako wybawicieli świata, albo jako szalonych twórców Frankensteinów, mniej lub bardziej groźnych. Pasja poznawania to owoc wywiadów przeprowadzonych przez autorów na zamówienie trzeciego programu radiowego BBC, wywiadów, których celem miała być zmiana tego obrazu. Słuchacz, a teraz czytelnik, miał poznać intelektualistów, którzy swoją pracą dokonywali przełomów w biologii, medycynie, fizyce, a jednocześnie żywych ludzi, z ich emocjami, wyobraźnią, wizją świata. I jeśli celem Lewisa Wolperta i Alison Richards było przekonanie czytelników, że rozmowa z naukowcami o ich życiu i przemyśleniach może być równie ciekawa, jak rozmowa z pisarzem, reżyserem czy aktorem, to na pewno cel ten udało im się osiągnąć.

Najbardziej zaskakującą refleksją, jaka przyszła mi do głowy po przeczytaniu tej książki, jest to, jak bardzo podobne są do siebie życiorysy, fascynacje i - pomimo wyraźnych różnic ideologicznych - poglądy na świat niemalże wszystkich uczonych. Być może wynika to z faktu, że należą oni do tego samego pokolenia: mają dziś po sześćdziesiąt, siedemdziesiąt lat, za sobą okres swoich największych osiągnięć, ukoronowanych w wielu przypadkach Nagrodą Nobla.

Ze wszystkich rozmów przebija kilka myśli: o tym, że nauka jest globalna i że jej rozbicie na poszczególne dyscypliny stanowi przekleństwo, że instytucje naukowe, uniwersytety i wielkie laboratoria bardziej ograniczają wolność twórczą, niż jej sprzyjają, że na tworzoną naukę, na styl zadawanych pytań i rozwiązywanych problemów wielki wpływ ma osobowość naukowca. I może najważniejsze: to, iż uczony charakteryzować się musi "wolną osobowością", jak ujął to fizyk, Carlo Rubbia, pewnym rodzajem intelektualnego ryzykanctwa, które jest warunkiem koniecznym sukcesu naukowego, odwagi wysuwania najbardziej szalonych hipotez, bowiem wielka nauka to najdziksze fantazje, które okazują się słuszne.

Myślę, że sam tytuł Pasja poznawania najlepiej chyba charakteryzuje uczonych, tych wielkich i tych bezimiennych, pracujących w nieznanych laboratoriach i uniwersytetach. Jeden z rozmówców mówi, że chciał mieć taką pracę, w której zawsze będzie robić to, co lubi. Inny wykrzykuje: Uwielbiam to! Identyfikuję się z tą pracą. Ten stan ducha związany z pracą naukową najlepiej chyba określił Antonio Gracia Bellido: Człowiek czuje się jak twórczy artysta, który właśnie ukończył obraz lub utwór muzyczny. To poczucie bycia w harmonii z kimś, w tym przypadku - z naturą.

Możność obcowania z ludźmi z pasją jest, moim zdaniem, jednym z najważniejszych doświadczeń życiowych. Niewielu ma szczęście poznać ich osobiście, ale umożliwiają to książki, takie jak Pasja poznawania. Dlatego gorąco polecam wszystkim tę pozycję.

ŚWIAT NAWIEDZANY PRZEZ DEMONY, NAUKA JAKO ŚWIATŁO W MROKU.
Carl Sagan.
Przełożył Filip Rybakowski
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1999.

Carl Sagan to postać niezwykła. Znany astronom, aktywny uczestnik amerykańskiego programu badań kosmicznych, znawca kosmosu, popularyzator i animator nauki (to właśnie on spowodował, że fizycy zaczęli rozważać hipotezę tuneli czasoprzestrzennych), był jednocześnie znakomitym pisarzem science fiction, a również orędownikiem racjonalistycznej wizji świata. Temu właśnie zagadnieniu poświęcona jest jedna z jego ostatnich pozycji Świat nawiedzany przez demony.

Jest to książka demistyfikująca jakże popularną ostatnio pseudonaukę: tę znaną z periodyków poświęconych "ufologii", różdżkarstwu, astrologii, parapsychologii i innym zjawiskom paranormalnym, ale również i tę, która od czasu do czasu przedziera się na łamy poważnych periodyków naukowych (jak na przykład zimna fuzja jądrowa czy "pamięć" cząsteczek wody).

W swojej książce Sagan prezentuje przekonujące argumenty, że parapsychologia, różdżkarstwo i astrologia to domena oszustów i szarlatanów, że obserwacje UFO dają się wytłumaczyć albo zjawiskami naturalnymi, albo mniej lub bardziej tajnymi operacjami wojskowymi. Jednocześnie Sagan daleki jest od twierdzenia, że obcych cywilizacji nie ma, że nauka wie już wszystko o otaczającym nas świecie. Żąda jedynie, by wszelkie obserwacje i hipotezy, nim zostaną zaakceptowane, poddano tym samym rygorom formalnym, co obserwacje i hipotezy naukowe. Co więcej, pokazuje, że nauka "instytucjonalna" jest równie pasjonująca, jak wiadomości zamieszczane na pierwszych stronach brukowców, wymaga jedynie nieco więcej wysiłku umysłowego niż przyjęcie spiskowej wizji świata.

Po lekturze mam jednak mieszane uczucia. Nie sądzę, by książka taka jak ta była w stanie przekonać jakiegokolwiek stałego czytelnika periodyków poświęconych paranauce. Ale jednocześnie jest to książka ważna, również dlatego, że wyszła spod pióra człowieka bardziej kojarzonego z fantastyką naukową niż z nauką. Głupota ludzka jest bowiem największym zagrożeniem naszej cywilizacji i nie można ulegać głupcom tylko dlatego, że znajdują posłuch. Wiara w spisek ufoludków z rządami wielkich mocarstw czy w proste rozwiązania złożonych problemów doprowadzić nas może do tego samego, do czego doprowadziła już wiara w spisek Żydów, komunistów czy kapitalistów. Tę lekcję przerobiliśmy wystarczająco boleśnie i dlatego Świat nawiedzany przez demony jest lekturą naprawdę ważną.