Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ RÓŻYCZKA
SYGNAŁY - WIDOKI NEPTUNA
Wiedza i Życie nr 1/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/2000

Dzięki optyce adaptywnej teleskopy naziemne zaczynają dorównywać teleskopom orbitalnym.

Dobry teleskop musi dawać ostre obrazy, na których widać dużo drobnych szczegółów. Temu wymogowi staje na przeszkodzie falowa natura światła, która powoduje, że nawet w idealnych warunkach każdy teleskop "widzi" dwa położone dostatecznie blisko siebie punkty jako jeden. W obserwatoriach naziemnych obrazy są dodatkowo rozmazywane przez drobne, chaotyczne drgania atmosfery, odpowiedzialne m.in. za zjawisko "migotania" gwiazd. Coraz powszechniej stosowana metoda optyki adaptywnej umożliwia wyeliminowanie tego efektu.

Jej idea jest prosta: skupioną przez teleskop wiązkę światła kieruje się na niewielkie zwierciadło, które zostaje odkształcone w taki sposób, by skompensować chwilowe niejednorodności atmosfery. Owe niejednorodności trzeba oczywiście pomierzyć, co samo w sobie nie jest zadaniem łatwym. Ponieważ drgania atmosfery są szybkie, pomiary trzeba powtarzać, i to bardzo często. W oddanym niedawno do użytku systemie optyki adaptywnej, który zainstalowano na wysłużonym 5-metrowym teleskopie Hale'a na Mt. Palomar (Kalifornia), stan atmosfery jest sprawdzany 500 razy na sekundę. Nowy system pracuje w bliskiej podczerwieni i umożliwia nie tylko fotografowanie obserwowanych obiektów, lecz także analizowanie ich widm.

Dzięki niemu staruszek z Mt. Palomar znów stał się pełnowartościowym przyrządem wysokiej klasy. Na zamieszczonym niżej zdjęciu Neptuna widać tyle szczegółów, ile poprzednio mógł dojrzeć tylko Kosmiczny Teleskop Hubble'a.