|
 |
| Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/2000 |
|
|
|
Zacznijmy od adresów nadesłanych przez naszych Czytelników. Pan Tomasz Suchan (któremu, naturalnie, wraz z podziękowaniami za zainteresowanie wysyłamy skromny upominek) proponuje odwiedzenie kilku witryn nie tylko interesujących, ale w dodatku polskojęzycznych, oto one wraz z oryginalnymi rekomendacjami pana Tomasza:
http://www.chemia.px.pl/ Serwis chemiczny Docent OnLine. Zawiera opisy związków organicznych i nieorganicznych, tablice, ciekawe doświadczenia i artykuły o chemii.
http://www.man.lodz.pl/CHEMFAN Strona listy dyskusyjnej CHEMFAN. Oprócz archiwum grupy zawiera artykuły, opisy doświadczeń, adresy sklepów. Godny polecenia jest dział Demaskator, czyli „obnażanie ignorancji chemicznej w mediach”.
http://www.ibb.waw.pl/bmwi/main.html Biologia molekularna w Internecie. Internetowy podręcznik.
http://eniac.farmacja.amg.gda.pl/~microbio/bakterie_sw/index.html Bakterie świecące. Informacje ogólne, jak hodować, gatunki. Zawiera także kilka zdjęć i informacje dotyczące wykorzystania w charakterze pomocy dydaktycznej.
Sprawdziłem wszystkie te witryny. Działają znakomicie, czego dowodem niech będą zamieszczone ilustracje. Ze skrótowej informacji, podanej przez pana Tomasza, zafrapował mnie ów chemiczny Demaskator z witryny CHEMFAN. Zajrzałem tam i oto kilka prasowych ciekawostek:
Magnezowe przyciąganie
Ten dom jak magnez przyciąga dobro i miłość, lecz także wrogość. Daje schronienie ludziom chorym i starym, ale jest również łakomym kąskiem dla ludzi „łapiących okazję”. Jest może raczej był? przedmiotem zachwytów i zaciekłych ataków.
„Dziennik Bałtycki” nr 65 z 19 marca 1993 r.
Problem z merkurym
Plomby do zębów często sporządzane są z amalgamatu, którego podstawowym składnikiem jest toksyczny metal merkury. Jest on od dawna znany z tego, że może powodować uszkodzenia mózgu. Określenie „szalony kapelusznik” wzięło się z tego, że pracujący przy wyrobie filcu stosowali do jego produkcji związki zawierające ten metal. Czy powinniśmy zatem umieszczać merkurego w naszych ustach? Aczkolwiek dentyści twierdzą, że amalgamat jest stały, istnieją dowody, że mer- kury zadziwiająco szybko wędruje do wątroby, płuc, nerek i co najbardziej niepokojące do mózgu. Na podstawie kilku sekcji pośmiertnych stwierdzono, że im więcej było amalgamatu w ustach, tym więcej merkurego w mózgu. W USA i Szwecji odchodzi się od amalgamatu na rzecz używania kompozycji wiążących zębinę ze szkliwem. W odróżnieniu od wypełnień z merkurego wzmacniają one zęby. Co więcej, są one termicznie izolujące, tak, że nie trzeba obawiać się wrażliwości na gorące lub zimne...
„Dziennik Bałtycki” nr 117 z 24 maja 1993 r.
Plutonium
Pozbycie się plutonium stanowi obecnie jeden z najpoważniejszych problemów rozbrojenia. Okazuje się, że łatwiej było je wytworzyć, niż zniszczyć. Na naturalny rozpad plutonium potrzeba miliona lat. Stąd też fantastyczne pomysły pozbycia się go: wystrzelenie rakietami w przestrzeń kosmiczną albo składowanie na głębokości dwudziestu kilometrów.
„Przekrój” nr 19 z 9 maja 1993 r.
Gdybym miał to najłagodniej, jak umiem, skomentować rzekłbym: jakże trudne zajęcie to dziennikarstwo naukowe! Chyba jednak jest ono troszkę elitarne... Przepraszam, że nie wyjaśniam, na czym polega idiotyzm powyższych cytatów, ale nasi Czytelnicy zakładam zauważą to z łatwością sami, prawda?
Ogromnym ułatwieniem w jego uprawianiu jest przepraszam za banał Internet. Do tej kopalni wiadomości dołączyło w listopadzie ub.r. nie bez pewnych kłopotów źródło znakomite, mianowicie przesławna Encyclopaedia Britannica (obecnie: www.britannica.com). Ściślej biorąc, była tam od dawna, tyle że za skorzystanie z jej zasobów płaciło się 5 dolarów miesięcznie; teraz witrynę przebudowano i udostępniono nam bezpłatnie. Internauci byli tak spragnieni wiedzy, że po ogłoszeniu tej wiadomości rzucili się na nią gremialnie... i zablokowali witrynę dokumentnie. Przez kilkanaście dni zamiast Britanniki można było oglądać eleganckie przeprosiny firmy i obietnicę rychłego zwiększenia mocy. Co nastąpiło, o czym niech zaświadczy publikowany ekran.
Jak widać, nie jest to zwykła witryna encyklopedyczna, ale cały wyspecjalizowany portal. Ze strony tytułowej dostępna jest (bardzo dobra!) prosta maszyna wyszukiwawcza, natomiast bardziej wyrafinowane potrzeby użytkownika zaspokoi zakładka Research. Ja wykonałem poszukiwania informacji na temat hasła Banach (to mój prywatny test: jeśli w jakiejś encyklopedii nie ma o naszym wielkim matematyku nic albo jest zbyt mało po prostu takie dzieło przestaje mnie w ogóle interesować i nigdy więcej do niego nie zajrzę). Wyniki były bardzo pozytywne; oto początek jednego z kilku (!) ekranów, jakie można uzyskać. Proszę zauważyć, że Britannica daje nam również wykaz dostępnej literatury, haseł powiązanych i spis odnośników sieciowych, związanych z tematem poszukiwań!
|