Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ RÓŻYCZKA
SYGNAŁY - MARS STRZEŻE SWYCH TAJEMNIC
Wiedza i Życie nr 2/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/2000

Misje sond Mars Climate Orbiter i Mars Polar Lander zakończyły się katastrofą.

Obie sondy wystartowały w odstępie 3 tygodni na przełomie lat 1998 i 1999. Orbiter miał pełnić rolę stacji meteorologicznej i przekaźnika radiowego, zadaniem Landera było wylądowanie na Marsie w pobliżu jego południowej czapy biegunowej i zbadanie składu gruntu. Dwa towarzyszące Landerowi samodzielne próbniki Deep Space 2 miały sprawdzić, czy pod warstwą pyłu i piasku rozsypanego na powierzchni Czerwonej Planety nie kryją się pokłady lodu wodnego.

Orbiter uległ zniszczeniu podczas przejścia z orbity podróżnej na orbitę wokół Marsa. Jego producent podał tabele poprawek kursowych, wyrażając ciąg silników korekcyjnych w funtach siły, a operatorzy kontroli lotów odczytali je jako wyrażone w niutonach. W następstwie takiego właśnie błędu sonda znalazła się w zbyt gęstych warstwach marsjańskiej atmosfery i najprawdopodobniej przegrzała się lub rozpadła.

Po utracie Orbitera każdy manewr Landera przeprowadzano ze zdwojoną uwagą. Aż do planowej utraty łączności na czas przejścia przez atmosferę Marsa wszystko przebiegało zgodnie z planem. 30 listopada dokonano korekty toru lotu, po której jego parametry oceniono jako prawidłowe. Operacja lądowania rozpoczęła się 3 grudnia. 1 godz. i 26 min przed lądowaniem ponownie sprawdzono tor lotu oraz stan sondy, nie wykrywając niczego niepokojącego. Utrata łączności nastąpiła, zgodnie z planem, 12 min przed lądowaniem, gdy Mars Polar Lander znajdował się 1426 km nad powierzchnią Marsa i zdążał ku niej z szybkością 6.4 km/s.

Pierwsze sygnały miały zostać wysłane 24 min po wylądowaniu. Można sobie wyobrazić, z jakim napięciem na nie oczekiwano i jaki nastrój zapanował w ośrodku kontroli lotu, gdy żaden sygnał nie nadszedł. Niestety, nikt nie wie, w której fazie lądowania nastąpiła katastrofa i co było jej przyczyną. Próbniki Deep Space 2 miały oddzielić się od Landera na wysokości ponad kilometra nad powierzchnią Marsa i kontynuować lot samodzielnie. Także i one zamilkły, co zdaje się świadczyć, że los sondy został przesądzony wkrótce po rozpoczęciu manewru hamowania w atmosferze Marsa.