Twoja wyszukiwarka

ANNA BĄKIEWICZ
BOB RZADKO SIĘ MYLI
Wiedza i Życie nr 3/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 3/2000

Zwykle jesteśmy skłonni przypisywać autorstwo sukcesów i porażek gospodarczych politykom. Pomijamy przy tym twórców teorii ekonomicznych, których prace stanowią podstawę dla ich programów.

Przy omawianiu osiągnięć zeszłorocznego laureata Nagrody Nobla warto poświęcić nieco uwagi dwóm podstawowym kierunkom we współczesnej ekonomii: ekonomii popytu i ekonomii podaży. Pierwszy z nich nawiązuje do keynesizmu, teorii stworzonej przez jednego z największych ekonomistów Johna Maynarda Keynesa (1883-1946). U jej podstaw leży założenie, że poziom dochodu narodowego i zatrudnienia zależy od wysokości wydatków ponoszonych przez podmioty gospodarcze w danym kraju. Im większe zapotrzebowanie, czyli popyt na dobra i usługi w danej gospodarce, tym więcej produktów znajduje nabywców. Jeżeli producenci mogą stosunkowo łatwo sprzedać swe wyroby, to zwiększają rozmiary produkcji i więcej inwestują. Dzięki temu rosną zatrudnienie i dochody obywateli, a tym samym popyt. Rząd może sterować aktywnością gospodarczą poprzez regulowanie popytu w danym kraju. Temu celowi służą państwowe programy inwestycyjne, socjalne oraz zbrojeniowe, które zwiększając dochody obywateli i przedsiębiorstw, a co za tym idzie popyt globalny, wymuszają wzrost produkcji i zatrudnienia.

Zwolennicy ekonomii podaży twierdzą natomiast, że finansowanie programów rządowych wiąże się nieuchronnie z nadmiernym wzrostem wydatków państwa. Działania, mające na celu pobudzanie globalnego popytu, wymagają bowiem zainwestowania znacznych środków finansowych. Rząd może je uzyskać poprzez zwiększanie obciążeń podatkowych, a to ogranicza możliwości inwestowania przez przedsiębiorstwa. Co prawda, środki pozyskane przez rząd też są inwestowane, ale inwestycje państwowe są mniej efektywne, a więc część środków wydatkowanych przez państwo jest marnotrawiona. Poza tym, konieczne staje się rozbudowanie administracji państwowej do obsługi szeroko zakrojonych programów rządowych, co rodzi niebezpieczeństwo nadmiernego rozwoju biurokracji. Negatywne skutki takiej polityki mogą być widoczne również w sferze społecznej, bowiem nadmiernie rozwinięty system opieki socjalnej powoduje wśród ludzi obniżenie gotowości do podejmowania pracy i szerzenie się postaw roszczeniowych.

Ekonomia podaży sugeruje, że o wzroście gospodarczym decyduje wzrost produkcji, który sam generuje zapotrzebowanie na swe produkty. Istota działań państwa powinna polegać zatem na tworzeniu warunków sprzyjających zwiększaniu produkcji poprzez znoszenie ograniczeń dla ekspansji inwestycyjnej i przedsiębiorczości. Warunkiem skuteczności takiej polityki jest zahamowanie inflacji. Zwolennicy ekonomii podaży twierdzą, że główne metody walki z inflacją to zmniejszenie wydatków na świadczenia społeczne oraz ograniczenie wzrostu dochodów, w tym poprzez opóźnioną rewaloryzację rent i emerytur oraz płac w sferze budżetowej. Wiąże się z tym ograniczenie opiekuńczej roli państwa. Ta część programów rządowych, realizowanych według zasad ekonomii podaży, budzi zwykle największe emocje, ponieważ bezpośrednio dotyka najmniej zarabiających. Kluczem do sukcesu są jednak minimalizacja obciążeń podatkowych i pozostawienie swobody działania rynkowemu mechanizmowi samoregulacji, twierdzą zwolennicy ekonomii podaży.

Do końca lat siedemdziesiątych dość powszechnie stosowano politykę gospodarczą opartą na zaleceniach ekonomii popytu. Wobec nasilającego się kryzysu gospodarki światowej coraz głośniej kwestionowano skuteczność tej polityki. W tej sytuacji ekonomia podażowa miała stanowić antidotum na powszechne trudności gospodarcze. Pierwszym krajem, który w swych działaniach gospodarczych zastosował ekonomię podaży, było Chile pod rządami Augusto Pinocheta. Następnie politykę opartą na badaniach "szkoły chicagowskiej" zastosowała administracja Ronalda Reagana w Stanach Zjednoczonych i Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii. Od nazwisk przywódców powstały terminy określające politykę gospodarczą opartą na zaleceniach ekonomii podaży: "reaganomika" w Stanach Zjednoczonych oraz "thatcheryzm" w Wielkiej Brytanii.

Członkowie Szwedzkiej Królewskiej Akademii Nauk uhonorowali profesora Roberta Mundella za jego prace teoretyczne dotyczące polityki pieniężnej i podatkowej w różnych systemach walutowych oraz analizę optymalnych obszarów walutowych. Mimo iż wyróżnione prace powstały w latach siedemdziesiątych, jednak nie straciły na znaczeniu, a okazały się wręcz niezwykle inspirujące dla badaczy i polityków. Jak podkreślają członkowie Akademii, znaczenie badań prowadzonych przez laureata leży w równej mierze w sferze analitycznej, jak i w praktycznym ich zastosowaniu. Sam badacz wielokrotnie zajmował się praktycznymi aspektami ekonomii. Był doradcą wielu międzynarodowych organizacji, takich jak ONZ, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy, Komisja Europejska, kilka rządów europejskich i latynoamerykańskich, Biuro Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych. Obecnie Mundell uważany jest za jednego z najbardziej wpływowych ekonomistów na świecie. Jego badania teoretyczne, prowadzone wraz z innymi przedstawicielami szkoły ekonomii podaży, stanowiły podstawę polityki gospodarczej nie tylko w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii, ale również w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych. Poza tym, projekt wprowadzenia wspólnej waluty dla Unii Europejskiej euro opiera się na badaniach optymalnych obszarów walutowych Mundella.

Kiedy w 1961 roku Mundell postawił pytanie: w jakich przypadkach korzystna jest dla kilku krajów rezygnacja z walut krajowych na rzecz wspólnego pieniądza, niewielu uważało je za zasadne. Posiadanie odrębnej waluty przez poszczególne kraje wydawało się naturalne. Po latach problem stał się bardziej realny. Kiedy badacze przystępowali do opracowania warunków wprowadzenia euro w Unii Europejskiej, przyjęli za punkt wyjścia teorie optymalnych obszarów walutowych Roberta Mundella z 1961 roku. Nie jest to odosobniony przypadek, bowiem wielokrotnie zdarzało się, iż początkowo uważane za zbyt radykalne tezy Mundella po latach dopiero spotykały się z powszechnym zrozumieniem. Dlatego zapewne lord Lionel Robbins były rektor London School of Economics powiedział swego czasu, że Bob rzadko się myli, ale nawet jeżeli się z nim nie zgadzamy, możemy mu to powiedzieć zdjąwszy uprzednio kapelusz.

Ostatnio Mundell przedstawił kolejną ze swych, być może proroczych, wizji. Mianowicie uważa, że system waluty złotej może być ponownie wprowadzony na świecie w przyszłości. System ten był stosowany w XIX wieku i na początku naszego stulecia. Jego istota polegała na tym, że rządy poszczególnych krajów utrzymywały wymienialność swych walut na złoto. Innymi słowy, każdy posiadacz banknotu mógł go w każdej chwili wymienić w banku centralnym na ten szlachetny kruszec. Kurs waluty był ustalany w złocie, a wielkość emisji pieniądza była uzależniona od jego zapasów w danym kraju, tak by zachować możliwość wymiany. Dodrukowanie pieniędzy było możliwe dopiero po zwiększeniu państwowych zapasów złota. Po I wojnie światowej, ze względu na duże dysproporcje w rozkładzie zapasów złota na świecie, zrezygnowano z tego systemu.

Chociaż system waluty złotej nie był pozbawiony wad, miał jednak tę zaletę, że wykluczał możliwość trwałego utrzymywania się wysokiej inflacji. Zjawisko "samonapędzającego się" wzrostu cen gnębi współczesne gospodarki, w których stosuje się przeważnie system płynnych kursów walutowych. Mundell przewiduje, że w XXI wieku złoto powróci do międzynarodowego systemu walutowego i będzie ponownie stanowić kotwicę stabilizującą inflację oraz ograniczy arbitralność decyzji podejmowanych przez administrację państwową w kwestii kursu waluty.

Jak wiadomo, Nagroda Nobla jest źródłem prestiżu nie tylko dla wyróżnionego, ale również dla instytucji, którą reprezentuje. W przypadku Roberta Mundella sprawa jest o tyle skomplikowana, że chociaż obecnie jest profesorem na Columbia University w Nowym Jorku, wyróżnione prace tworzył również, wykładając na University of Chicago w ramach "szkoły chicagowskiej". Na oba te ośrodki spada więc odrobina zaszczytu należnego laureatowi. Wydaje się, że nieco splendoru należy się również euro wspólnej walucie europejskiej, która swe powstanie zawdzięcza po części Robertowi Mundellowi.

Dr ANNA BĄKIEWICZ jest adiunktem w Zakładzie Rozwoju Gospodarczego Instytutu Krajów Rozwijających się UW.