Twoja wyszukiwarka

JAN MIODEK
ROZMYŚLAJCIE NAD MOWĄ - O SUMIENIU I INNYCH HIPERYZMACH
Wiedza i Życie nr 3/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 3/2000

W Świecie Zofii Josteina Gaardera przetłumaczonym przez Iwonę Zimnicką taki oto dialog prowadzony jest na temat sumienia: Nawet kiedy jesteśmy już dorośli, towarzyszy nam echo moralnych wymagań i uprzedzeń. Tak jakby oczekiwania moralne świata zewnętrznego przeniknęły nas i stały się częścią nas samych. To Freud nazwał nadjaźnią, czyli superego. - Chodziło mu o sumienie? - W tym, co nazwał superego, mieści się również sumienie.

Tak zaś o nim pisała Renata Grzegorczykowa w "Tygodniku Powszechnym": Od momentu upadku człowieka rozpoczęły się dzieje świata skażonego przez zło, naznaczonego cierpieniem, przemijaniem, nędzą fizyczną i moralną jednostek i narodów. Ale jednocześnie wraz z grzechem pierworodnym, początkiem dziejów, narodziło się sumienie człowieka, to jest rozeznanie dobra i zła, i rozpoczęło się zmaganie dobra ze złem.

Z kolei słownik języka polskiego definiuje sumienie następująco: właściwość psychiczna, zdolność pozwalająca odpowiednio oceniać własne postępowanie jako zgodne lub niezgodne z przyjętymi normami etycznymi.

Jeszcze w XIX stuleciu rzeczownik ten występował także w formie sumnienie: Kędy sumnienie najudzielniej włada, Kościół Temidy tam stoi (Franciszek Dionizy Kniaźnin), W gajach, gdzie księżyc przez drzewa oliwne przegląda blado jak słońce sumnienia (Juliusz Słowacki). Znajdujemy ją, oczywiście, i w tekstach twórców staropolskich: Przyrodzenie jest swowolnemu matka; sumnienie srogi złościwemu tatka (Mikołaj Rej), Ogrodziwszy sumnienie, ostatka czekajcie (Jan Kochanowski), Upewniam, że się sparzą i że ich to stłucze, przywłaszczać do sumnienia człowieczego klucze (Wacław Potocki).

Status postaci obocznej sumnienia miało w staropolszczyźnie sąmnienie: Na oświecenie naszego sąmnienia (Kazania świętokrzyskie), bo i częste były wtedy warianty głoskowe ę, ą - u (por. na przykład wnęk, wnęka - wnuk, wnuczka).

Dlaczego sąmnienie/sumnienie - z pierwotnym mń - ostatecznie zamieniło się w dziś wyłączne sumienie? Dał tu o sobie znać odwieczny mechanizm przesadnej poprawności, czyli hiperpoprawności. Ponieważ w kilku rejonach Polski - na przykład na Kurpiach - grupa głoskowa mi realizowana jest jak (mniasto, mniałem, mniód - zamiast miasto, miałem, miód), na wszelki wypadek Bogu ducha winne sumnienie "poprawiono" na sumienie (znam parę osób, które - ulegając identycznemu mechanizmowi psychologiczno-językowemu - mówią o ziemiakach, a nie o ziemniakach).

Hiperyzmem, który stał się normą, jest również Warszawa. Jej pierwotne brzmienie to Warszewa - z samogłoską -e- (Warszewa - "osada Warsza"; Warsz jest skróceniem-zdrobnieniem imienia Warcisław - północnopolskiego wariantu Wrocisława, od którego pochodzi Wrocław). Jeszcze Sebastian Klonowic pisał w XVI wieku w swym poemacie Flis: A takich brzegów nawięcej na lewej stronie, do Gdańska płynąc od Warszewy. Także tytuł jednej z fraszek Jana Kochanowskiego mówi o moście warszewskim. Ponieważ jednak północnopolską - tym mazowiecką - cechą fonetyczną było zastępowanie głoski a przez e (wiedro, jebłko, jegoda, reczek - zamiast wiadro, jabłko, jagoda, raczek), Mazurzy - w obawie przed tego typu gwarową wymową - zamienili absolutnie poprawną i uzasadnioną strukturalnie Warszewę (z dzierżawczym przyrostkiem -ewa) na Warszawę.

A skoro już o Mazurach mowa... Niewątpliwie najbardziej znaną cechą wielu gwar polskich jest tzw. mazurzenie, czyli wymowa typu syja, zyto, cysty (szyja, żyto, czysty), występująca na przykład na Mazowszu, w Małopolsce, na Śląsku Opolskim. To dlatego jeden z bohaterów Krakowiaków i Górali Wojciecha Bogusławskiego, a mianowicie Organista Miechodmuch - człowiek socjalnego i językowego pogranicza, wysferzony chłop - konsekwentnie szeregu s, z, c unika. Mówi więc o czudzie oraz innych czudownościach i sztrasznościach (cudzie, cudownościach, strasznościach), bo chce być lepszy!

Ale przecież z tego samego powodu wszyscy odeszliśmy od postaci deptać - depcę - depcesz, chłeptać - chłepcę - chłepcesz, plątać - plącę - plącesz, druzgotać - druzgocę - druzgocesz kiedyś w polszczyźnie wyłącznych i w dodatku uzasadnionych morfonologicznie (t wymienia się u nas właśnie na c, a także na ć: kobieta - kobiecy - kobiecie, światło - świeca - świecić). Opowiedzieliśmy się za brzmieniami z cz: deptać - depczę - depczesz, chłeptać - chłepczę - chłepczesz, plątać - plączę - plączesz, druzgotać - druzgoczę - druzgoczesz, by broń Boże nikt nie skojarzył form z c z gwarową capką czy casem (czapką, czasem).

Może i dlatego nazwiska z wygłosowym pierwotnym -ic zmieniły swój wygłos na -icz (Michalewicz, Staśkiewicz, Danielewicz, Piotrowicz itp.)? Nie wykluczając działania mechanizmu hiperpoprawności, nie można tu jednak nie widzieć wpływu ruskiego tzw. otczestwa, a ono miało zawsze formę -icz (Aleksandr Sergejewicz, Nikita Iwanowicz). Dodajmy jeszcze tylko, że i dawne postacie panic, królewic zmieniły się na panicz, królewicz i tylko księżyc z dziedzicem mają prymarne brzmienia (nie licząc przejścia i w y w wyrazie księżyc po stwardnieniu kiedyś miękkiego ż).

Współcześni Polacy najczęściej grzeszą nadgorliwością fonetyczną przy wymawianiu samogłosek nosowych ę, ą. Ponieważ bardzo rozpowszechniona jest artykulacja typu idom z tom ładnom dziewczynom (zamiast idą z tą ładną dziewczyną), wielu rodaków ma ochotę wręczać kwiaty matką żoną dziewczyną (zamiast matkom, żonom, dziewczynom - poprawną celownikową końcówką -om). Literalnie odczytuje się też formy święty, zastępów, ząb, wzięły, zaczęły (zamiast świenty, zastempów, zomb, bo przed spółgłoskami zwartymi nosówki rozkładają się na połączenia en, em, om, i zamiast wzieły, zaczeły, bo przed ł, l samogłoski nosowe zamieniają się w dźwięki ustne e, o). Wreszcie wielu rodaków przesadnie podkreśla nosowy charakter wygłosowego . Tymczasem w tej pozycji jest ono prawie całkowicie zdenazalizowane - zwłaszcza wtedy, gdy mamy do czynienia z paroma formami tej samej kategorii gramatycznej, na przykład zaproszono Polske, Belgie, Francje, Holandie, Portugalie i Szwecje (przecież nie do zniesienia byłaby zgodna z zapisem wymowa Polskę, Belgię, Francję itd.).