Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ RÓŻYCZKA
GŁOWA DO GÓRY
Wiedza i Życie nr 4/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/2000

Niebo nad Polską w nocy z 1 na 2 kwietnia o godz. 24:00 (te same gwiazdozbiory będą widoczne 15 kwietnia o 23:00, 30 kwietnia o 22:00 i 15 maja o 21:00).

Na mapce znajdują się gwiazdy jaśniejsze od 4.5 wielkości gwiazdowej (4.5m), schematycznie ukazana wstęga Drogi Mlecznej oraz najjaśniejsze mgławice, gromady gwiazdowe i galaktyki (umieszczone przy tych obiektach liczby bez oznaczeń literowych są numerami z katalogu NGC). Krzyżyk oznacza położenie Obiektu Miesiąca. Oznaczono ponadto znajdujące się na wieczornym niebie planety oraz kilka położeń Księżyca, który szybko przesuwa się na tle gwiazdozbiorów Zodiaku. Przystępując do obserwacji, trzeba obrócić mapkę w taki sposób, aby oznaczenie strony świata, ku której jesteśmy zwróceni, znalazło się na dole. Gwiazdy na dole mapki odpowiadają wówczas gwiazdom widocznym nad rzeczywistym horyzontem. W centrum mapki znajdują się gwiazdy świecące wprost nad naszymi głowami, czyli w zenicie. Zarówno Drogę Mleczną, jak i słabe gwiazdy widać jedynie przy dużej przejrzystości powietrza, z dala od świateł miejskich. Do zaobserwowania Urana, Neptuna, mgławic, gromad gwiazdowych i galaktyk potrzebna jest silna lornetka lub niewielki teleskop. Plutona można dojrzeć tylko przez teleskop o średnicy zwierciadła co najmniej 15 cm.

Na zachodnim niebie przebywają trzy położone najbliżej Ziemi planety zewnętrzne: Mars (11.4m), Jowisz (22.0m) i Saturn (10.3m). Przesuwając wzrok od zachodniego horyzontu ku wschodowi, na początku miesiąca ujrzymy je w takiej właśnie kolejności (w trzeciej dekadzie kwietnia skrajnie wschodnie położenie zajmie Mars). Przez cały miesiąc ta barwna trójka (czerwony Mars, biały Jowisz i żółtawy Saturn) będzie rozciągnięta na przestrzeni zaledwie 9-12°. W ostatnich dniach kwietnia Jowisz i Saturn zginą jednak w blasku Słońca. W połowie kwietniowej nocy nad horyzontem pojawia się Pluton (gwiazdozbiór Wężownika), a około 3:00 nad ranem wschodzą Neptun i Uran (gwiazdozbiór Koziorożca). Tuż przed Słońcem spod horyzontu wynurzają się Merkury (10.1m) i Wenus (23.9m). Obie te planety rezydują w gwiazdozbiorze Ryb. Przy końcu miesiąca dojdzie do ich bliskiego spotkania, jednak i one, tak jak Jowisz i Saturn, zginą wtedy w blasku naszej gwiazdy dziennej.

W dniach od 16 do 25 kwietnia Ziemia będzie przecinała strumień drobnych ciał pozostawionych w przestrzeni międzyplanetarnej przez kometę Thatcher (1861 I). Te z nich, które wtargną do naszej atmosfery, zaobserwujemy jako meteory należące do roju Lirydów. Maksimum roju przypada w nocy z 21 na 22 kwietnia. Zazwyczaj widać wtedy około 10 meteorów na godzinę; zdarzały się jednak wyjątkowo dla Lirydów "urodzajne" lata, w których liczba ta była dziesięciokrotnie większa. Radiant roju (miejsce na niebie, z którego zdają się wylatywać meteory) leży w konstelacji Liry (Lutni). W ostatniej dekadzie kwietnia o północy gwiazdozbiór ten widać dość już wysoko nad północno-wschodnim horyzontem. Tuż po Lirydach na niebie pojawią się Eta-Akwarydy, których radiant leży w gwiazdozbiorze Wodnika, i które osiągną swe maksimum w pierwszej dekadzie maja. Rój ten pochodzi najprawdopodobniej od słynnej komety Halleya.

Szóstego kwietnia o 20:00 Mars minie Jowisza w odległości 1° . Z parą tą oprócz Saturna będzie wtedy sąsiadował cieniutki sierp Księżyca. Z obserwacją lepiej jednak poczekać do 21:00 - da nam to szansę ujrzenia całej trójki na znacznie ciemniejszym niebie, tuż nad horyzontem. Dwie doby później znacznie już "grubszy" Księżyc minie Aldebarana. Na wieczornym niebie będziemy mogli ujrzeć naszego satelitę w odległości około 2.5° od tej gwiazdy ( w tym przypadku także lepiej będzie poczekać do 21:00). 14 kwietnia o 4:00, tuż nad zachodnim horyzontem, ujrzymy Srebrny Glob w towarzystwie Regulusa. Odległość między tymi dwoma ciałami niebieskimi wyniesie wtedy 3° (mapka).

16 kwietnia o 20:00 Mars minie Saturna w odległości niespełna 2.5° i tym razem lepiej poczekać, aż niebo ściemnieje, a oba ciała uplasują się malowniczo w pobliżu horyzontu). 28 kwietnia o 4:00 nad ranem Księżyc w ostatniej kwadrze znajdzie się w odległości 3° od Urana i może posłużyć jako drogowskaz do tej planety . Aby polowanie na Urana zakończyło się sukcesem, warunki obserwacji muszą być jednak idealne (czyste powietrze, brak sztucznych świateł); potrzebna nam też będzie lornetka.

Czas gwiazdowy Greenwich 1 kwietnia o godz. 24:00 czasu uniwersalnego: 12h 42m 34s.

OBIEKT MIESIĄCA - Galaktyka M87 w gwiazdozbiorze Panny

Na pograniczu gwiazdozbiorów Panny i Warkocza Bereniki, w odległości 60 mln lat świetlnych od nas, leży gromada galaktyk Virgo. Przypomnę, że rok świetlny to odległość, którą pokonalibyśmy w ciągu roku, przemieszczając się z prędkością światła (Układ Słoneczny ma średnicę 0.001 roku świetlnego). Nazwą galaktyka określa się w astronomii olbrzymie skupisko gwiazd i materii międzygwiazdowej. Słońce znajduje się w galaktyce nazywanej Układem Drogi Mlecznej lub po prostu Galaktyką (tradycyjnie pisaną wielką literą). Nasza Galaktyka, którą oglądamy z wnętrza, ma kształt dość silnie spłaszczonego dysku i w rzucie na sklepienie nieba przybiera postać Drogi Mlecznej - srebrzystego pasa utworzonego ze zlanych ze sobą obrazów gwiazd.

Galaktyki rzadko występują samotnie. Znacznie częściej można je znaleźć w skupiskach, które zależnie od wielkości nazywamy grupami lub gromadami.

Najbliżej nas położonym dużym skupiskiem jest właśnie gromada Virgo, do której należy około 2 tys. galaktyk. Naszą dzisiejszą bohaterkę znajdziemy niemal dokładnie w jego centrum (musimy jednak użyć silnej lornetki lub teleskopu). M87 nie wygląda imponująco. Nawet w wyjątkowo dobrych warunkach nie zobaczymy nic prócz blado świecącej, rozmytej plamki o średnicy czterokrotnie mniejszej od średnicy Księżyca. Warto ją jednak odszukać, ponieważ jest to jeden z najciekawszych obiektów na całym niebie.

M87 ma kształt słabo spłaszczonej kuli (takie galaktyki noszą nazwę eliptycznych) i zawiera ponadtrzydziestokrotnie więcej gwiazd niż nasza Galaktyka. Jej średnica wynosi około 120 tys. lat świetlnych. Na jednych z jej pierwszych zdjęć, wykonanych w 1918 roku w obserwatorium Licka w środkowej Kalifornii, ujrzano wąską strugę gazu o długości kilku tys. lat świetlnych. Odkryto w ten sposób pierwszy w historii dżet galaktyczny. Doniosłość tego odkrycia zrozumiano jednak dopiero pół wieku później. Dziś wiemy, że materia w dżetach płynie z prędkością bliską prędkości światła (co sprawia, iż czasem obserwuje się w nich ruchy nadświetlne. Wiemy też, że źródłem dżetu jest dysk, który wiruje w centrum galaktyki wokół bardzo małego obiektu o bardzo dużej masie. Mamy wszelkie podstawy, by przypuszczać, że ów tajemniczy obiekt jest czarną dziurą. Masa czarnej dziury w M87 najprawdopodobniej przekracza miliard mas Słońca.

W 1994 roku do wnętrza M87 zajrzał Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Na otrzymanym za jego pomocą zdjęciu wyraźnie widać dżet o raz dysk o średnicy kilkuset lat świetlnych. Znacznie więcej informacji o dżecie i mechanizmie jego napędzania uzyskujemy jednak z prowadzonych na Ziemi obserwacji radiowych (fale radiowe są w M87 emitowane przez szybkie elektrony poruszające się w polu magnetycznym). Na najdokładniejszych "zdjęciach radiowych" M87 (mapach intensywności emisji radiowej) widać szczegóły o rozmiarach 0.3 roku świetlnego. Promień czarnej dziury (dokładniej - promień horyzontu zdarzeń, czyli tzw. promień Schwarzschilda) jest stukrotnie mniejszy. Na zajrzenie "wprost do dziury" przyjdzie nam więc jeszcze trochę poczekać...