Twoja wyszukiwarka

JAN MIODEK
ROZMYŚLAJCIE NAD MOWĄ - CH - H, RZ - Ż
Wiedza i Życie nr 5/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 5/2000

Z listu pana Lubomira Horyla z Kędzierzyna-Koźla: "W jednej ze swych książek napisał Pan, że - pod wpływem języków ruskich - w fonetyce ludzi z kresów wschodnich utrzymuje się różnica między dźwięcznym h (wataha, wahadło, błahy, Sapieha) a bezdźwięcznym ch (chata, machać, kochać, chory). Chciałbym zwrócić uwagę, że ten artykulacyjno-akustyczny niuans wyczuwają również osoby pochodzące ze Śląska Cieszyńskiego - takie jak ja, niemające żadnych związków ze wschodnimi obszarami" (decydując się na pisownię niemające, podporządkowuję się ustaleniu Rady Języka Polskiego dotyczącemu zawsze łącznej pisowni partykuły przeczącej nie z imiesłowami przymiotnikowymi - dopisek mój - J.M.).

Bardzo serdecznie dziękuję za te uwagi. Zgadzam się z nimi absolutnie, zwracając jeszcze tylko uwagę, że u cieszyńskich Ślązaków dźwięczne h utrzymuje się pod wpływem fonetyki czeskiej. Tej ich cechy byłem zawsze świadom i pisałem o niej w wielu swoich książkach (na przykład w "Rzeczy o języku" na s. 207: "Ch i h rozróżniają Polacy z terenów wschodnich i pogranicza polsko-czeskiego na południowo-zachodnim Śląsku)". Czytelnik trafił na tę moją pracę, w której akurat o jego stronach rodzinnych nie wspomniałem.

"Poza tym pisze dalej pan Lubomir Horyl istnieje jeszcze jedno zjawisko charakterystyczne dla mojej małej ojczyzny, a mianowicie wymowa rz jak r-ż (r-żeka, mor-że).

To r-ż nigdy się nie zrównało w wymowie z ż i dlatego wśród moich szkolnych koleżanek i kolegów prawie nie zdarzały się błędy związane z pisownią ch - h (patrz wyżej!) oraz rz - ż".

I ten wywód jest całkowicie słuszny. Można go tylko uzupełnić stwierdzeniem, że artykulacja r-ż tak typowa dla Ślązaków cieszyńskich jest piękną skamieliną fonetyczną, w której utrzymała się faza pośrednia ewolucji historycznego miękkiego r. Jak ona u Słowian wyglądała?

Niektórzy z nich, na przykład Rosjanie i Słowacy, pozostali w punkcie wyjścia: r'eka czy mor'e brzmią w ich językach tak samo jak tysiąc lat temu. Czesi natomiast i Polacy artykulacyjną miękkość r zaczęli w pewnym momencie wydzielać w postaci wyraźnego następującego po nim elementu szczelinowego: rżeka, morże. Na tym etapie zatrzymali się Czesi i Polacy z nimi sąsiadujący - właśnie Ślązacy cieszyńscy! W języku ogólnopolskim ewolucja szła dalej: pierwotny element r coraz bardziej słabł, a coraz silniejsze stawało się wtórne ż. W końcu po pierwszym nie został żaden ślad, a to drugie zlało się w wymowie z etymologicznym ż wyrazów typu żyto, żaba, zboże, wyżyna. I tylko w pochodnych formach ujawnia się prymarne r: górzysty góra, morze morski, piekarz piekarski, zgorzeć gorączka itp.

Czy w takim kontekście historyczno-morfologicznym możliwa jest jakakolwiek reforma pisowni polegająca na zlikwidowaniu graficznego rozróżnienia rz-ż- - pytam tych rodaków, którzy donośnym głosem o taką modyfikację się upominają. - Myślę, że byłaby ona czymś bardzo niefortunnym - zarówno z punktu widzenia relacji polsko-innosłowiańskich, jak i z wewnętrznojęzykowych powodów. No jak sobie - dajmy na to - wyobrazić Może Bałtyckie wobec moRskiego brzegu?!

Zresztą moje doświadczenie zawodowe pokazuje, że rodacy doprawdy nie przeżywają pisownianych rozterek związanych z rz-ż czy ó-u. Problemem są niektóre konwencjonalne zasady ortograficzne (pisownia łączna i rozdzielna, dużą i małą literą). Dlatego zrobiliśmy - my, członkowie Rady Języka Polskiego - pierwszy krok zmierzający do ich uproszczenia: jak już wyżej wspomniałem, partykułę przeczącą nie można zawsze pisać razem z imiesłowami przymiotnikowymi (nieistniejący, niewykorzystany, nieokreślony, nieklasyfikowany, niepromowany, nieusprawiedliwiony, niepalący, nieczytający itp.).