Twoja wyszukiwarka

PIOTR AMSTERDAMSKI STANISŁAW BAJTLIK PIOTR NIEDZIELA
KSIĄŻKI
Wiedza i Życie nr 5/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 5/2000

WSZECHŚWIAT A SZTUKA.
Fizyczne, astronomiczne i biologiczne źródła estetyki.
John D. Barrow.
Przełożył Janusz Skolimowski.
Amber, Warszawa 1999.

Zadaniem, jakie postawił sobie autor tej książki, jest wyjaśnienie zjawiska zwanego sztuką i jej genezy. Co sprawia, że pewne obrazy i utwory muzyczne podobają się nam, a inne budzą niechęć? Skoro ludzie istnieją we Wszechświecie i powstali wskutek ewolucji, odpowiedź na to pytanie musi uwzględniać budowę Wszechświata i przebieg ewolucji. W praktyce jednak zastosowanie tej metody budzi skojarzenia z zachowaniem ucznia, który nie zna odpowiedzi na pytanie zadane przez nauczyciela: zamiast tego, mówi o wszystkim, co mu ślina na język przyniesie, w nadziei, że belfer, oszołomiony logoreją, nie zauważy, iż nie dostał odpowiedzi na pytanie.

Na początku lektury wydawało mi się, że autor dąży do zachowania jakiejś logicznej struktury swojego wywodu. Lecz jest ona niezwykle trudno dostrzegalna. Niewątpliwie wszystkie omawiane zagadnienia mają jakiś związek z głównym problemem książki, ale dostrzeżenie tego związku wymaga wielkiego wyrafinowania. Czytelnik o mniejszej subtelności umysłu, taki jak niżej podpisany, jest skazany na dojście do wniosku, że autor postanowił powiedzieć wszystko, co ma do powiedzenia, niezależnie od związku z tematem.

Zapewne istnieją jakieś uwarunkowania biologiczne i kosmologiczne ludzkiej działalności kulturalnej, ale ja zacząłbym raczej od analizy historycznej i socjologicznej.

Uczeń, który nie wie, jak odpowiedzieć na pytanie, zwykle nie podnosi ręki. Jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, dlaczego Barrow pcha się na środek klasy.

PIOTR AMSTERDAMSKI

STEPHEN HAWKING.
Joseph P. McEvoy, Oscar Zarate.
Przełożył Piotr Amsterdamski.
Wydawnictwo Emblemat, Warszawa 1999.

Hawkinga nie trzeba przedstawiać. Cieszył się powszechnym podziwem i sympatią kolegów. Byłoby tak pewnie do dziś, gdyby nie rozgłos i sława, jaką stworzyły mu media.

Hawking napisał książkę popularnonaukową o efektownym tytule: "Krótka historia czasu" dotyczącą tajemniczej dziedziny - kwantowej teorii grawitacji. Jest to przeciętna książeczka popularna, zawierająca szkolne błędy, w dodatku na temat nieistniejącej jeszcze teorii. Wydawca i media poczuli jednak krew i nie zgubili już tropu. Zaczął się nieustający karnawał medialny w stylu "Stephen Hawking Superstar". Książkę okrzyknięto najlepszą popularyzacją wszech czasów, autora największym geniuszem, a jego prace najważniejszymi odkryciami fizyki XX wieku.

Cała klaka odbywała się przy pełnej zgodzie i aktywnym udziale naszego bohatera. Po "Krótkiej historii czasu" powstało "Wprowadzenie do krótkiej historii czasu", filmy dokumentalne o autorze wyświetlano w kinach, sprzedawano niezliczone kasety wideo. Książki z Hawkingiem w tytule pisali wytrawni popularyzatorzy nauki. Książka McEvoya i Zarate jest próbą wyciśnięcia tej cytryny jeszcze bardziej. Książka jest adresowana do młodzieży. Jest to komiks (!) przedstawiający życie Hawkinga, jego idee, współczesną kosmologię i próby kwantowania grawitacji. Pomysł tyleż oryginalny, co chybiony. W warstwie tekstowej książka jest poprawna, a o estetyce rysunków trudno debatować, bowiem de gustibus non disputandum est.

Co dalej? Mechanizmy rynkowe "coraz lepiej zaspokajają ciągle rosnące potrzeby społeczeństwa". Spodziewam się więc zestawu klocków Lego do zbudowania sobie Geniusza i jego otoczenia. Wózek może być sterowany radiem, a elektronika zapewni efekty dźwiękowe. I niech nikt, kto skromny, nie czuje się bezpieczny - media nie śpią. Parę dni temu gazety doniosły, że nasz poczciwy, Bogu ducha winny przyjaciel, Alek Wolszczan, został ogłoszony szczecinianinem tysiąclecia.

STANISŁAW BAJTLIK

FASZYZM. HISTORIA.
Roger Eatwell.
Przełożył Tomasz Oljasz.
Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 1999.

Książka ma charakter popularnonaukowy. Powinna więc zaprezentować definicję faszyzmu i jego najważniejsze cechy w formie klarownej syntezy. Tego w publikacji brak. Autor opisuje natomiast w dużym skrócie historię faszyzmu w kilku krajach.

Uważam również, że należało w sposób bardziej zdecydowany wyjaś-nić czytelnikom, iż faszyzm nie jest tym samym, co skrajna prawica, czyli skrajni konserwatyści. Skrajna prawica broniła interesów uprzywilejowanych grup społecznych, na przykład arystokracji, chroniła własność prywatną, przeciwstawiała się ingerencji państwa w gospodarkę. Faszyści natomiast stawiali na piedestał plebejskie grupy ludności, a po dojściu do władzy stopniowo zwiększali ingerencję władz państwowych w życie ekonomiczne.

Autor zgodnie z prawdą zauważa, że jedną z grup społecznych najbardziej opozycyjnych wobec nazizmu w Niemczech byli praktykujący katolicy. Kwestię tę należałoby jednak przedstawić w książce szerzej. Najważniejszą bowiem cechą faszyzmu, a zwłaszcza jego najbardziej złowieszczej formy - nazizmu, było to, że stanowił przeciwieństwo chrześcijaństwa. Adolf Hitler został kanclerzem Niemiec dzięki zwycięstwu w demokratycznych wyborach w 1933 roku. NSDAP wygrała w landach protestanckich, przegrała zaś w landach katolickich, katolicy posłuszni hierarchom Kościoła głosowali na partię Centrum. Autor książki zdaje się również nie zauważać ważnej kwestii podobieństwa faszyzmu do socjalizmu.

Omawianą publikację brytyjskiego historyka warto jednak przeczytać mimo pewnych usterek. Łączy bowiem w sobie wysoki poziom naukowy z popularnonaukowym ujęciem treści.

PIOTR NIEDZIELA