Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ PIEŃKOWSKI
SYGNAŁY - ŚLADAMI SZMARAGDÓW
Wiedza i Życie nr 5/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 5/2000

Dzięki badaniom izotopowym można określić, skąd pochodzą klejnoty.

Szmaragdy od wieków są najbardziej poszukiwanymi kamieniami szlachetnymi, cenionymi nieraz wyżej od diamentów. Nic w tym dziwnego, bo klarowne, błyskające nasyconą zielenią jubilerskie odmiany występują zaledwie w kilku miejscach na świecie. Do powstania potrzebują gorącej wody i trzech rzadkich pierwiastków: berylu, wanadu i chromu. Żaden z nich nie interesuje jednak badaczy tak, jak jeden z popularniejszych składników szmaragdu - tlen.

Minerały tworzące określone złoże powstają zazwyczaj w tym samym czasie i z tych samych substratów, dlatego dziedziczą skład izotopowy źródła zawartych w nich pierwiastków. Jeśli złoża tego minerału są nieliczne, można pokusić się o wykorzystanie tego piętna do określenia pochodzenia poszczególnych okazów. Z metody tej, oprócz geologów, korzystali już archeolodzy, używając jej m.in. do identyfikacji historycznych kopalni ołowiu i cyny, dostarczających surowca do wyrobu naczyń. Jak dotąd, nie stosowali jej jednak jubilerzy, ponieważ procedura analityczna wymagała uszkodzenia klejnotu.

Przeszkodę tę udało się właśnie pokonać francuskim geochemikom, którzy opracowali metodę odczytywania izotopowego piętna szmaragdów bez widocznej szkody dla kamienia. W tym celu cały klejnot umieszcza się w próżni i bombarduje strumieniem rozpędzonych jonów cezu. Wiązka ciężkich cząstek wybija z kryształu niewielką ilość atomów tlenu, które można następnie poddać analizie izotopowej w spektrometrze masowym. Cała operacja pozostawia po sobie jedynie niewidoczne gołym okiem, płytkie zagłębienie o średnicy 20 ?m, co jest niewielką ceną za ogrom uzyskanych informacji. Naukowcy potrafią nie tylko określić istniejące obecnie miejsce wydobycia, ale nawet znaleźć zapomniane złoża, które w dawnych czasach dostarczały klejnotów do królewskich i cesarskich insygniów. Również wykrywanie kamieni syntetycznych będzie odtąd znacznie prostsze.

Science nr 5453/2000