Twoja wyszukiwarka

PIOTR KOSSOBUDZKI
SYGNAŁY - ZATRZYMAĆ EBOLĘ
Wiedza i Życie nr 6/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/2000

Zaświtała wreszcie nadzieja na lek przeciwko morderczemu wirusowi.

Wirus Ebola znany jest od prawie ćwierć wieku jako niezwykle groźny zabójca mieszkańców Afryki. Pomimo to do dziś uczeni nie znaleźli lekarstwa na wywoływaną przezeń gorączkę krwotoczną. Choroba nadal kończy się śmiercią większości zakażonych. Dotychczas jedyną bronią przeciwko wirusowi była jego własna skuteczność: zabijał, nim chora osoba zdążyła zarazić następnych ludzi.

Wiedza o przebiegu infekcji i mechanizmach odpornościowych naszego organizmu, które mogłyby chronić przed wirusem Ebola, jest bardzo ograniczona. Podejrzewa się, że podczas zakażenia kluczową rolę odgrywa białko GP (glikoproteina) znajdujące się na powierzchni cząsteczek wirusa. GP pojawia się także na powierzchni zainfekowanych komórek. To obce białko powinno więc stać się obiektem ataku przeciwciał i komórek ludzkiego układu immunologicznego. Z nieznanych dotąd przyczyn tak się jednak nie dzieje. Być może sekret wirusa Ebola tkwi w różnorodności wytwarzanych form białka GP. Nowe jego warianty powstają na kolejnych etapach infekcji. Przeciwciała, które wytworzył nasz organizm po pierwszym kontakcie z wirusem, po krótkim czasie stają się bezużyteczne.

Opublikowana ostatnio praca wojskowych wirusologów z U.S. Army Medical Research Institute daje jednak nadzieję na opracowanie skutecznego leku. Przebadali oni wszystkie formy białka GP i wyodrębnili elementy wspólne. Naukowcy wytworzyli następnie tzw. przeciwciała monoklonalne, precyzyjnie atakujące te właśnie fragmenty GP. Aby sprawdzić działanie nowego środka, badacze wykorzystali odmianę Ebola zabójczą dla myszy. Zwierzętom podawano przeciwciała przed i po zakażeniu wirusem.

Wyniki przeszły oczekiwania: myszy, które dzień przed infekcją albo do dwóch dni po niej otrzymały odpowiednio wysoką dawkę przeciwciał, nie wykazywały żadnych objawów choroby! Po trzech dniach od zakażenia wirusem nie pomagała już jednak żadna ilość nowego środka. Prawdopodobnie tyle czasu wystarcza wirusowi do poczynienia nieodwracalnych zniszczeń w tkankach.

"Science" nr 287/2000