Twoja wyszukiwarka

PIOTR KOSSOBUDZKI
SYGNAŁY - SAMCE LUBIĄ DUŻY ODWŁOK
Wiedza i Życie nr 6/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/2000

Od dawna wiadomo, że to kobiety rządzą światem. A ich figura jest zawsze w cenie.

Te dwie stare prawdy potwierdzili ostatnio amerykańscy entomolodzy. U ogromnej większości zwierząt na Ziemi zaloty spadają na głowę samca. Musi zrobić wszystko, żeby przypodobać się potencjalnej partnerce, która pozwala się adorować i wybiera najlepszego spośród starających się o jej względy kandydatów. Jednak u niewielkiej muszki Rhamphomyia longicauda sprawy mają się całkowicie odwrotnie. W okresie godowym samice zbierają się w duże grupy i czekają na partnera. Niczym na ludzkich konkursach piękności to panowie dokonują wyboru najatrakcyjniejszej. Gra idzie jednak o naprawdę wysoką stawkę: samiczki nie są bowiem zdolne do samodzielnego zdobywania pożywienia i muszą polegać na jedzeniu przynoszonym przez samce. Wybranki otrzymują je w zamian za miłosne zbliżenie i późniejszy trud złożenia jaj. Na pozór mamy więc do czynienia z sytuacją rodem ze snu zagorzałego antyfeministy: całkowicie zależna od partnera samica, czekająca tylko na skinięcie palcem (czułkiem?).

Sprytne samice posiadają jednak skuteczne metody, żeby zwrócić na siebie uwagę. Badania wykazały, że większe szanse na znalezienie partnera mają kandydatki z dużym odwłokiem. Prawdopodobnie samce odbierają taki widok jako sygnał o płodności wybranki i przechowywaniu przez nią dużej liczby jaj gotowych do zapłodnienia. Samiczki Rhamphomyia uciekają się więc do podstępu: "połykają" powietrze i kusząco nadymają nim odwłok. Naiwne samce tracą głowę i zauroczone kształtami przyszłej partnerki znoszą jej godowe poczęstunki. To daje wybrance szansę na zdobycie pokarmu niezbędnego do przetrwania do czasu, gdy naprawdę będzie zdolna do rozrodu.

Badania przeprowadzone na muszkach Rhamphomyia potwierdziły więc, że w miłosnej grze to samice trzymają w ręku wszystkie asy.

"Animal Behaviour" nr 59/2000,
"Nature" nr 404/2000