Twoja wyszukiwarka

WIKTOR PAWŁOWSKI
NADWIŚLAŃSKA DŻUNGLA
Wiedza i Życie nr 6/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/2000

Nie trzeba jechać do Indii, żeby znaleźć się w prawdziwej dżungli. Wystarczy krótki spacer nad Wisłą.

Podobnie jak inne duże polskie rzeki, Wisła płynie doliną, wzdłuż której biegną tarasy: najniżej położony rzeka zalewa kilkakrotnie w ciągu roku, nieco wyższy jeden lub dwa razy w roku i najwyższy co kilka lat. Płynąca woda często zaburza równomierny bieg tarasów. Koryto rzeki przesuwa się, woda miejscami rozlewa się szeroko, gdzie indziej podmywa brzegi. Czasami w czasie powodzi rzeka wyrabia sobie nowe łożysko, pozostawiając starorzecza, góry naniesionego piachu albo ogromne doły z wodą. Tak ukształtowane doliny porasta las zwany łęgowym. Składa się nań roślinność przystosowana do okresowych powodzi. Jej niezwykłe bogactwo wiąże się z różnorodnością znajdujących się tu siedlisk. Las łęgowy rośnie szybko, błyskawicznie zabliźniając zniszczenia popowodziowe. Jest tak bujny i przerośnięty pnączami, że w pełni zasługuje na nazwę dżungli klimatu umiarkowanego.

Na najniższym tarasie las tworzą wierzby, w zastoiskach wody olchy, wyżej topole i wiązy, ponad nimi zaś dęby i jesiony. Korony topól czarnych (sokor) są charakterystycznym, widocznym z daleka dowodem obecności rzeki, zaś topole białe (białodrzewy) dodają piękna okolicy. Wiele roślin, także cennych użytkowo, rośnie obficie w kępach lub łanach. W łęgu można zbierać liczne rośliny jadalne, zioła, grzyby, spotkać kosaćce żółte, chronione storczyki, a także gatunki zawleczone ze świata i zadomowione tu stosunkowo niedawno. Do nich należą północnoamerykańskie nawłocie i wiesiołki oraz klon jesionolistny, którym w okresie międzywojennym obsadzano ulice. Obecnie nad rzeką w okolicach Warszawy bywa nawet trzecim co do liczebności gatunkiem drzewa po topolach i wierzbach.

Pnączy nadających "dżunglowy" charakter łęgom jest tu kilkanaście gatunków. Najokazalszy to chmiel polska liana jego wiosenne pędy można jeść niczym szparagi. Nie tak wysoko dorasta kolczurka klapowana czarnomorskiej proweniencji, a jeszcze niżej trujące psianka słodkogórz i rzadki kokornak powojnikowaty. Pasożytnicze kanianki dławią splotami swych żywicieli, a przytulia czepna wiąże wszystko w wysoki do pasa gąszcz. Z tej bujności roślin korzystają ptaki, których liczebność w łęgach jest nawet trzykrotnie większa niż w innych lasach liściastych.

Ostatni wiek przyniósł zagładę łęgom. Wały przeciwpowodziowe odcięły od koryt rzecznych szerokie pasy tych lasów. Na nie namulanych już glebach powstały słabej jakości łąki, a po łęgach zostały tylko pojedyncze dęby i monumentalne topole.

Obecnie las łęgowy zbliżony do pierwotnego występuje jeszcze skrawkami wzdłuż rzeki. Paradoksalnie, zachował się dobrze w granicach Warszawy. Otrzymuje jednak raz po raz silne ciosy, jak na przykład zasypywanie gruzem niskich brzegów. Gleby zasadowieją od gruzu, a cegły będą leżeć na brzegu rzeki przez setki lat. Mimo to nadwiślańskie łęgi są atrakcyjne dla turystów i przyrodników przez cały rok. Łatwo do nich dotrzeć i zobaczyć te enklawy dzikiej przyrody.

Prof. dr hab. Wiktor Pawłowski jest chemikiem (WSP w Kielcach i Uniwersytet Warszawski) i fotografikiem-przyrodnikiem