Twoja wyszukiwarka

JAN MIODEK
ROZMYŚLAJCIE NAD MOWĄ - ADAPTACJA I DEZADAPTACJA
Wiedza i Życie nr 6/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/2000

W dzieje każdego języka wpisana jest historia zapożyczeń wyrazowych, które do niego weszły i poddały się procesowi fonetycznej, pisownianej, słowotwórczej i fleksyjnej adaptacji.

Jakże całkowitemu przystosowaniu uległo np. słowo rynek. Przyszło ono do nas z języka średnio-wysoko-niemieckiego, w którym funkcjonowało w postaci ring. Ponieważ polszczyźnie obce są połączenia głoskowe -ri-, nagłosie mamy zbitkę ry- (porównaj niemieckie Riemer, Rinne, łaciński rigor, francuski Paris polskie rymarz, rynna, rygor, Paryż), a że absolutny wygłos wyrazowy jest w naszym języku zawsze bezdźwięczny, niemieckie dźwięczne g nasi przodkowie zamienili na -k. W dodatku między n i k wstawili samogłoskę -e-, która w odmianie zachowuje się tak jak -e- rodzimych formach typu pies, kotek, dzień, sen (rynek, na rynku, rynkowi - jak kotek, o kotku, kotkowi). Dodajmy, że niemieckie -ung: polskie -unek to stała para substytucyjna w relacjach między tymi językami (porównaj Rechnung, Schaetzung, Ordnung, Werbung - rachunek, szacunek, ordunek, ordynek, werbunek). By zaś temat ringu wyczerpać, powiedzmy jeszcze, że o wiele wieków później zapożyczony z angielskiego bokserski ring już tak wszechogarniającej adaptacji nie uległ, choć i on oczywiście podlega polskiemu paradygmatowi fleksyjnemu (ringu, ringowi, ringiem).

Tempo opisanych tu procesów zależy przede wszystkim od popularności danej formy, a i od jej wieku. Mamy więc na przykład z jednej strony takie stare wyrazy, jak magiel, mebel czy sweter, które od wieków odmieniają się z e ruchomym (magla, mebla, swetra), co jest znakiem silnego ich przyswojenia w polszczyźnie, a z drugiej takie jak fotel czy komputer, w których e występuje we wszystkich przypadkach gramatycznych (w fotelu, fotelem, komputera, na komputerze). Z kolei bardzo przecież młody aksel - "rodzaj skoku w łyżwiarstwie figurowym" - natychmiast został w środowisku sportowym całkowicie przyswojony (aksla, akslem), a sprawozdawcy telewizyjni taki sposób zachowania fleksyjnego utrwalili w języku wszystkich Polaków.

Procesy adaptacyjne zachodzą często na oczach (i uszach!) jednego pokolenia. Znamiennymi przykładami są radio i studio najoporniej się przystosowujące w szóstym przypadku (miejscowniku). Do dziś status wariantów mają formy w radio - w radiu, w studio - w studiu, przy czym wielu starszych rodaków ciągle rażą postacie odmienione, choć oba te wyrazy są tak zbudowane, że nic nie stoi na przeszkodzie, by je uruchomić fleksyjnie i w miejscowniku (co innego - kakao; w mianowniku musiałoby ono przyjąć kształt kakało - jak koło, zwierciadło, by można było mówić o kakale - jak o kole czy zwierciadle!).

W języku może jednak być i tak, że na oczach jednego pokolenia dokonuje się proces fleksyjnej dezadaptacji takiego czy innego wyrazu. Dzieje się tak, gdy jakieś słowo staje się dla większości nieznane albo gdy na jakiś czas wypada z powszechnego obiegu komunikacyjnego. Takim odchodzącym w przeszłość rzeczownikiem jest np. pedel (niemiecki Pedell, z łacińskiego bedellus) "woźny w zakładzie naukowym". Kiedyś znany był on każdemu uczniowi i studentowi, więc i utrwaloną tradycję miało jedynie możliwe deklinowanie z e ruchomym, czyli pedla, pedlowi, pedlem. Współczesne wydawnictwa poprawnościowe dopuszczają warianty pedela, pedelowi, pedelem, co nie może dziwić w sytuacji, gdy słowa tego w zasadzie się już nie używa. Przez wiele zaś lat nieobecna w polszczyźnie była forma caritas, co też doprowadziło do jej swoistej dezadaptacji. Tuż po wojnie wszyscy mówiliśmy o domach Caritasu i o kolegach, którzy mieszkali w Caritasie. Traktowaliśmy więc tę nazwę jak przyswojony rzeczownik rodzaju męskiego (typ papieros, kabanos, głuptas, hałas), odmieniany zgodnie z tym paradygmatem (Caritas, Caritasu, w Caritasie - tak jak hałas, hałasu, w hałasie). Po 1989 roku wyraz ten wrócił do codziennej polszczyzny. Powstała Caritas Polska, a więc instytucja, której nazwa nawiązuje do żeńskiego rodzaju gramatycznego języka macierzystego (łacińska caritas "miłosierdzie, miłość, uszanowanie, szacunek"). W efekcie widzi się konstrukcje wariantywne zaadaptowane: do Caritasu, w Caritasie, z Caritasem i niezaadaptowane: do Caritas, w Caritas, z Caritas.

Ostatnio zetknąłem się z kolejnym przykładem dezadaptacji fleksyjnej dla mnie i moich rówieśników szokującym. Oto pewien młody człowiek z formy podstawowej bamber wywiódł postać mianownika liczby mnogiej bamberzy. Takie zachowanie fleksyjne mniej zaczęło nas dziwić, gdy zacząłem wypytywać o słowo bamber swoich studentów, a ci szczerze wyznawali, że słyszą je pierwszy raz w życiu. Czyżby historia tego wyrazu, nawiązującego do osadników z Bambergu, dla wielu Polaków ciągle będącego żartobliwym określeniem gospodarza, rolnika, była podobna do losów pedla? Czy przyszłe pokolenia odejdą od tradycyjnej odmiany bambra, bambrowi, bambrem, bambrzy i zaczną się posługiwać wariantami bambera, bamberowi, bamberem, bamberzy?