Twoja wyszukiwarka

KAZIMIERZ WALASZ
KRÓLEWSKIE PTAKI
Wiedza i Życie nr 7/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/2000

Z czym kojarzy się majestatyczny, biały łabędź? Zapewne nie z tradycyjnym wigilijnym posiłkiem... Tymczasem jeszcze sto lat temu łabędzie były w Anglii cenionym świątecznym przysmakiem.

Mieszkańcy Wysp Brytyjskich słyną z przywiązania do tradycji. Jej częścią jest odbywające się co roku w lipcu znakowanie łabędzi na Tamizie. Te piękne ptaki były na Wyspach Brytyjskich chronione już od zamierzchłych czasów. Na przestrzeni dziejów specjalne dekrety królewskie regulowały w Anglii prawo do posiadania łabędzi. Przyczyna roztoczenia troskliwej opieki nad nimi była jednak, z dzisiejszego punktu widzenia, dość zaskakująca. Łabędzie stanowiły bowiem prawdziwie królewski... przysmak, część tradycyjnego posiłku wigilijnego, tak jak u nas karpie. Na potrzeby kuchni młode łabędzie były nawet specjalnie tuczone. Na wigilię 1251 roku przygotowano dla króla Henryka III i jego gości 125 łabędzi. Rekordową liczbę królewskich ptaków zjedzono w 1466 roku na uczcie z okazji wyboru nowego arcybiskupa Yorku. Na stołach znalazło się ich wówczas 400.

Prawa do hodowli i dysponowania łabędziami nadawał sam król. Najwcześniejszy zachowany dokument pochodzi z 966 roku i mówi o przyznaniu przez króla Edgara prawa do hodowli łabędzi opatowi Croylandu. W początkach drugiego tysiąclecia naszej ery za ochronę łabędzi na Wyspach Brytyjskich odpowiadała już rozbudowana administracja królewska. Urzędnicy służyli poradami dotyczącymi hodowli, ścigali także tych, którzy nielegalnie polowali na ptaki, płoszyli je czy niszczyli gniazda. Na szczycie hierarchii "ptasich urzędników" stał Królewski Hodowca Łabędzi (His (Her) Majesty's Swan Keeper).

Za każdego posiadanego łabędzia trzeba było odprowadzać na rzecz Korony specjalny podatek. Właściciel otrzymywał królewski certyfikat. Na przestrzeni dziejów wydano ponad 800 takich dokumentów. Certyfikat zawierał informacje pozwalające na identyfikację łabędzi dzięki zastosowaniu unikalnego systemu oznakowania. Był to pewien układ nacięć wykonywanych na dziobie i nogach. Łabędzie, które w przepisowym czasie nie zostały oznakowane, a znajdowały się w chwili kontroli w jakiejkolwiek hodowli, uznawano za własność króla. Osoba zatrzymana z nieoznakowanym martwym lub żywym łabędziem podlegała surowej karze. Jeszcze w końcu XIX wieku za zabicie ptaka groziło 6 tygodni ciężkich robót, a za kradzież jaj z gniazda - 7 dni. Oszacowano, że w 1553 roku na Wyspach Brytyjskich żyło około 24 tys. łabędzi. Dziś jest ich 15 tys. Pomimo tak dużej liczby ptaków Brytyjczycy właściwie nie mieli okazji cieszyć oka widokiem majestatycznie lecących łabędzi, ponieważ wszystkim ptakom w pierwszych miesiącach życia podcinano końcówki skrzydeł. Zachowywały one jednak swobodę przemieszczania się po rzece lub stawie.

Ponieważ łabędzie prowadziły osiadły tryb życia, zakładały gniazda na brzegu zbiornika wodnego. O ich siedliska troszczono się tak bardzo, że istniał nawet system regulacji poziomu rzeki w razie powodzi, pozwalający uchronić gniazda przed zalaniem. W czasie ostrych zim ptaki wyłapywano i trzymano w zamknięciu aż do ocieplenia. Odławiano je także z innych powodów. W czasie olimpiady w 1908 roku część konkurencji sportowych rozgrywano na Tamizie i żeby nie doszło do kolizji, na czas igrzysk zabrano wszystkie łabędzie.

Od XVI wieku, wraz z upowszechnianiem się hodowli indyków i gęsi, łabędzie straciły znaczenie jako przedmiot konsumpcji. Wreszcie w 1909 król Edward VII zakazał tuczenia i hodowli na potrzeby kulinarne łabędzi będących własnością Korony. Zwyczaj ich wyłapywania i znakowania na Tamizie zachował się jednak do dziś. Obecnie ma charakter raczej swoistego święta, w którym uczestniczą mieszkańcy i turyści. Co roku w lipcu, gdy młode łabędzie mają już kilka miesięcy, z przystani elitarnej szkoły w Eton wypływa w kierunku Londynu flotylla łodzi. Zasiadają w nich członkowie Czcigodnego Towarzystwa Winiarzy (the Worshipful Company of Vintners) i Czcigodnego Towarzystwa Farbiarzy (the Worshipful Company of Dyers), którzy od połowy XV wieku mają prawo do znakowania łabędzi. Łodzie są różnobarwne, a członkowie załogi noszą stroje dopasowane do ich koloru. Zwyczajowo łowcy łabędzi zatrzymują się na postój w nadbrzeżnych knajpach. Kolejne postoje stają się coraz dłuższe i częstsze, aż wreszcie łowcy nie mają sił, by wyruszyć dalej, i dzień pracy kończą w pubie.

W okresie powojennym, ze względu na znaczny wzrost liczby wędkarzy, populacja łabędzi gwałtownie spadła. Okazało się, że największym zagrożeniem dla tych pięknych ptaków są ołowiane ciężarki używane przez wędkarzy. Często gubione, osiadają na dnie rzeki, stając się pokarmem łabędzi. Ołów wywołuje zaburzenia w układzie nerwowym i mięśniach, co prowadzi do śmierci w wyniku zatrucia. W ostatnich latach w Wielkiej Brytanii wprowadzono całkowity zakaz stosowania ołowianych ciężarków, a z płycizn i brzegów, gdzie łabędzie zwykle odpoczywały, usunięto muł i piasek, w którym mógł się znajdować ołów. Od tego czasu liczba łabędzi powoli wzrasta i zapewne za kilka lat problemem stanie się ich nadmierna liczebność.

Polskie łabędzie

W najstarszej polskiej książce poświęconej ptakom - "Myślistwie ptaszym" Mateusza Cygańskiego, wydanej w 1584 roku autor podaje rady, jak upolować łabędzia. Na podstawie tego opisu można wywnioskować, że były one ptakami rzadkimi i bardzo płochliwymi, cenionymi jednak dla mięsa i puchu. W Polsce i pozostałych krajach europejskich hodowano je zapewne w celach kulinarnych, nie były jednak tak popularne jak w Wielkiej Brytanii. Na wystawnych biesiadach można było za to spotkać inne nietypowe dania, np. czaplę. Prawdopodobnie nie istniały u nas także administracyjna kontrola i opieka nad łabędziami.

W wieku XVIII i XIX, kiedy powstawały parki i ogrody ze stawami i sadzawkami, hodowano na nich dla ozdoby łabędzie nieme. Ten zwyczaj przetrwał do naszego stulecia i nie jest pewne, czy dzisiejsze łabędzie żyjące na wolności nie są częściowo zdziczałymi potomkami ptaków hodowlanych. Po II wojnie światowej łabędzie zostały w Polsce objęte ochroną gatunkową. Dzięki temu są dziś powszechnie spotykane na terenie niemal całego kraju.

Zwyczaj znakowania łabędzi na Tamizie to dziś barwne święto. Technika odłowu jest dobrze opracowana. Załogi starają się otoczyć upatrzone stado łabędzi, wyłapać ptaki na wodzie lub zepchnąć je do brzegu. Wąskie, długie łodzie błyskawicznie otaczają łabędzie. Panowie wyskakują na płyciznę i łapią najpierw dorosłe, a następnie młode osobniki; potem robią dyskretne nacięcia na błonie pływnej nogi lub dziobie

Naukowcy z University of Oxford przejmują oznakowane zwierzęta. Wykonują pomiary, ważą ptaki, pobierają próbki krwi do analiz, na końcu obrączkując łabędzie. Ze względu na osiadły tryb życia praktycznie wszystkie łabędzie, prócz wyklutych w danym roku piskląt, są zaobrączkowane. Naukowcy mają ze sobą wykazy oznakowanych łabędzi i, przywabiając dorosłe osobniki, odczytują numery obrączek

W Europie najlepiej znanym gatunkiem łabędzi jest łabędź niemy Cygnus olor. Ptak nazywany jest niemym, gdyż - odróżnieniu od swoich krewniaków - odzywa się cicho i stosunkowo rzadko

Dr KAZIMIERZ WALASZ jest pracownikiem Instytutu Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.