Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ MIŚ
SYGNAŁY - KOSMICZNA KLĘSKA
Wiedza i Życie nr 7/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/2000

Po dwóch latach splajtowała sieć telefonii satelitarnej Iridium.

Kiedy w połowie 1998 roku powstało Iridium, wydawało się, że będzie to olbrzymi sukces. Tym bardziej iż projekt satelitarnej telefonii, firmowany m.in. przez Motorolę, pochłonął ponad 5 mld dolarów i miał umożliwić nieskrępowaną komunikację w skali całego globu. W tym celu kosztem 3 mld dolarów wystrzelono na orbitę 66 satelitów.

Twórcy Iridium spodziewali się, że w pierwszym roku działania do sieci przystąpi co najmniej milion osób. Rachuby te jednak okazały się grubo przesadzone. Przyłączyło się tylko niewielu ponad 50 tys. użytkowników. Nic dziwnego, ponieważ cena półkilogramowych telefonów oscylowała wokół 3 tys. dolarów, a minuta rozmowy kosztowała 7 dolarów. W dodatku rozwijająca się prężnie telefonia komórkowa zaspokajała potrzeby, a biznesmeni nie mieli zbyt wielu interesów w sercu czarnej Afryki czy na szczytach Himalajów.

Kłopoty finansowe Iridium rozpoczęły się już w połowie zeszłego roku, kiedy firma zaczęła mieć problemy z wierzycielami. Próby znalezienia inwestora spełzły na niczym i Iridium kilka miesięcy później ogłosiło upadłość. Pozostał jednak problem satelitów, które bezużytecznie krążąc 800 km nad Ziemią, stwarzają zagrożenie dla innych satelitów. Na szczęście przezornie wyposażono je w silniki rakietowe umożliwiające zmianę orbity. Jeśli nie znajdą się chętni do przejęcia kosmicznej floty Iridium spłonie ona w atmosferze gdzieś nad oceanem.