Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ PIEŃKOWSKI
SYGNAŁY - NIEPEWNE LODY
Wiedza i Życie nr 7/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/2000

Globalne ocieplenie nie grozi nam potopem.

Klimatolodzy od lat straszą ludzkość perspektywą potopu, spowodowanego globalnym ociepleniem: czapy polarne obu biegunów zaczną topnieć, podnosząc poziom oceanów i zatapiając niżej położone obszary lądu. Nie wiadomo jednak dokładnie ani jak szybko będzie to następować, ani które lody się roztopią. Dotąd za najbardziej niestabilną uważano pokrywę lodową zachodniej Antarktydy, sugerując, że może ona się stopić bardzo szybko i podwyższyć poziom morza o 6-7 m. Różni naukowcy mieli na ten temat jednak rozmaite zdania.

Amerykanin Kurt M. Cuffey i Kanadyjczyk Shawn J. Marshall przeanalizowali ponownie zapis klimatyczny w rdzeniach lodowych z obszaru środkowej Grenlandii, koncentrując uwagę na poprzednim ciepłym okresie międzylodowcowym (130-110 tys. lat temu), kiedy klimat na Ziemi był zbliżony do obecnego. Doszli do wniosku, że morza podniosły się wtedy głównie w wyniku roztopienia lądolodu Grenlandii, a nie zachodniej Antarktydy, jak dotychczas sądzono. Wynika z tego, że lądolód antarktyczny nie stanowi tak wielkiego zagrożenia, jakie się mu przypisuje. Z obliczeń Cuffeya i Shawna wynika, że proces zanikania lodu na Grenlandii jest powolny badanym przez nich okresie trwało to kilka tysięcy lat. Nie grozi nam więc raczej katastrofalny potop, nawet jeśli średnia temperatura na Ziemi wzrośnie o zapowiadane 2° C.

Nature nr 6778/2000