Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ RÓŻYCZKA
SYGNAŁY - ZORZA POLARNA W TROPIKACH
Wiedza i Życie nr 7/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/2000

Kwietniowa zorza była widoczna od bieguna północnego niemal po zwrotnik Raka.

Bieżący rok jest okresem wzmożonej aktywności Słońca, która właśnie teraz osiąga swe kolejne maksimum. Naszą gwiazdę dzienną pokrywają wyjątkowo liczne i wyjątkowo duże plamy, a z jej powierzchni wypływają wyjątkowo obfite strumienie szybkich cząstek elementarnych. Czoło jednego z takich strumieni dotarło do Ziemi 6 kwietnia późnym wieczorem naszego czasu. Posłuszne polu magnetycznemu naszej planety cząstki słoneczne skierowały się ku jej biegunom. Zderzając się po drodze z cząsteczkami i atomami górnych warstw atmosfery, zapaliły olbrzymią zorzę polarną, którą zaobserwowano m.in. w Teksasie i na Florydzie. Spektakle tej klasy oglądano na Ziemi w latach 1958 (dwukrotnie), 1972, 1980 i 1989.

Kwietniową zorzę było dobrze widać także w Polsce. Pierwsze światła polarne (czerwone słupy) zapaliły się krótko po godz. 22:00 na północnym wschodzie. Po 23:00 zorza przygasła, a po 24:00 niemal zupełnie zanikła. Nie był to jednak koniec widowiska. Główne uderzenie strumienia materii słonecznej przyszło przed 1:00 i rozlało na niebie równomierną poświatę, na którą nałożyły się pulsujące słupy i draperie. Zorza szybko rozprzestrzeniła się na dużym obszarze nieboskłonu, nieustannie zmieniając kolory od czerwonego, poprzez żółty i zielony, aż do błękitnego. Przygasała i rozjarzała się jeszcze kilkakrotnie, a jej ostatnie światła zgasły około 3:00 nad ranem. To piękne zjawisko ma sporą szansę powtórzyć się jeszcze w tym roku. Aby odpowiednio wcześnie przygotować się do jego oglądania, warto regularnie śledzić raporty o stanie Słońca zamieszczane w witrynie www.spaceweather.com