Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ PIEŃKOWSKI
SYGNAŁY - OZON WYMARZŁ
Wiedza i Życie nr 7/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/2000

W tym roku nad Arktyką znów jest bardzo mało ozonu.

W kwietniu br. zakończono szeroko zakrojone badania nad czynnikami warunkującymi stężenie stratosferycznego ozonu nad Arktyką. Każdej zimy nad biegunem północnym tworzy się rozległy, zimny i powolny wir powietrza, wprowadzający do polarnej atmosfery większe niż latem ilości niszczących ozon związków chloru i bromu. Główna faza destrukcji rozpoczyna się jednak dopiero wiosną, kiedy Arktykę zaczynają oświetlać pierwsze promienie słońca. Intensywność procesu zależy od proporcji między stężeniami różnych składników, w tym kwasu azotowego. Jest szczególnie ważny, ponieważ wiąże chlor w postaci ClNO2, chroniąc tym samym ozon.

Podczas ostatniej zimy w dolnej stratosferze nad biegunem było tak zimno, że prawie cały kwas azotowy opadł do troposfery, wystawiając ozon na działanie "niszczycieli". Jednocześnie chlor i brom nagromadziły się w większej niż zazwyczaj ilości - także w wyniku wyjątkowego zimna, na wysokości około 18 km utworzyły się chmury, w których substancje te mogły się gromadzić.

Klimatolodzy uważają, że tegoroczny zanik ozonu nad Arktyką może być związany z globalnym ociepleniem. Od dawna przypuszcza się, że wzrostowi temperatur w troposferze powinno towarzyszyć oziębianie stratosfery. Jeśli więc nadal będzie się ocieplać, dziura ozonowa nad Arktyką może się jeszcze powiększyć.

Nature nr 6778/2000