Twoja wyszukiwarka

SERGIUSZ SIDOROWICZ
NA TROPACH FUNDAMENTALIZMU
Wiedza i Życie nr 7/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/2000

Przy okazji transmisji telewizyjnych z krajów muzułmańskich kamerzyści z upodobaniem pokazują grupę wymachujących bronią brodatych mężczyzn, krzyczących "Allah? akbar! Allah? akbar!" "Bóg jest najwyższy!" Kiwamy głową: fundamentaliści.

Zjawisko fundamentalizmu religijnego narodziło się w środowisku amerykańskich protestantów w XIX stuleciu, by pod koniec XX wieku w świadomości opinii publicznej niemal całkowicie utożsamić się z islamem. Dlaczego właśnie ta religia okazała się podatnym gruntem dla wszelkiego rodzaju idei fundamentalistycznych?

Fundamentalizm ma w zasadzie tyle definicji, ilu jest jego badaczy. Sama nasuwa się definicja wynikająca z nazwy: powrót do źródeł, do fundamentów. W religii jest to próba oczyszczenia z obcych naleciałości i wpływów, powrotu do doktryny w stanie czystym, takim, jaki przybierała zazwyczaj na początku swego rozwoju. Stąd dążenie do idealizacji historii i upatrywania w niej źródeł dobrobytu, zaś w tym, co obecne, zmienione, a więc zepsute źródeł wszelkich nieszczęść i niepowodzeń. W świetle takiej interpretacji dziejów wystarczy już tylko znaleźć winnego i napiętnować go publicznie, wzywając wiernych do walki z nim. W epoce dominacji politycznej i ekonomicznej krajów nazywanych umownie Zachodem dla wielu sfrustrowanych ideologii to właśnie one są najchętniej atakowanym wrogiem.

Islam od początku był czymś więcej niż religią. "Koran", święta księga muzułmanów, nie tylko wskazuje wiernym formy zachowań religijnych i sposoby osiągnięcia raju, lecz także kładzie polityczno-prawne podwaliny organizacji państwa. Żeby powtórzyć za wybitnym polskim islamistą, prof. Józefem Bielawskim: islam jest religią państwa i prawa. Jak się wkrótce okazało, organizm państwowy oparty na "Koranie" jako źródle prawodawstwa nie tylko sprawnie funkcjonował, lecz przez długie wieki był jednym z wielkich imperiów świata.

Po śmierci proroka Mahometa w 632 roku nowa religia i nowa państwowość zaczęły błyskawiczne się rozprzestrzeniać. Państwo arabskie w ciągu zaledwie stu lat zdobyło tereny od rzeki Indus i Morza Arabskiego na wschodzie, Jeziora Aralskiego na północy przez Azję i Afrykę Północną do dolnych katarakt Nilu na południu po Atlantyk na zachodzie i Pireneje w Hiszpanii; miało ono obszar większy niż Cesarstwo Rzymskie w czasach największej świetności.

Był to jednak twór wielonarodowy i multietniczny. Aby mógł funkcjonować, nieodzowny stał się element zespalający. Okazał się nim właśnie islam. Państwo następców Mahometa bardzo szybko, bo już w drugim wieku po śmierci Proroka, zmieniło się z etnicznego, arabskiego, w muzułmańskie. Był to organizm, w którym życie polityczne i życie religijne nie były rozdzielane. Kalif, najwyższy władca imperium, miał tytuł następcy Proroka, księcia wiernych i namiestnika Boga na ziemi. eródłami prawa były jedynie "Koran" i sunna, czyli tradycja życia, słów i uczynków Mahometa. Było to więc, zgodnie ze wszystkimi współczesnymi definicjami, państwo wyznaniowe.

Było to imperium nie tylko silne politycznie; na najwyższym poziomie stały jego nauka (astronomia, matematyka, medycyna, filozofia i in.), kultura i sztuka. Bogactwa dworów najpierw w Damaszku, potem w Bagdadzie i w końcu w Stambule przeszły do legendy. W smutnej dla muzułmanów zepchniętych na margines polityczny rzeczywistości XX wieku idealizacja tego "raju utraconego" nie jest bynajmniej rzeczą trudną.

Jednak do powstania ruchów fundamentalistycznych przyczyniliśmy się również my sami, ludzie Zachodu, fundamentaliści bowiem wciąż wygrywają dla swych celów pozostałości kolonializmu. Dominacja państw zachodnich była zdecydowanie nie do przyjęcia, bo choć poddanych imperium w jednakowym stopniu wcześniej wyzyskiwał sułtan, a później gubernator przybyły z Zachodu, jednak sułtan wyznawał ich religię. Gubernator natomiast wierzył w innego Boga, ubierał się na obcą modłę i nie miał szacunku dla miejscowych tradycji i obyczajów. Stąd wśród muzułmanów pojawiły się opór i wiara w ostateczne zwycięstwo islamu oraz wyzwolenie spod obcego jarzma. Jedni wierzyli w przyjście mahdiego, wybawiciela, który położy kres opresji, inni wskazywali na konieczność współpracy wszystkich muzułmanów dla osiągnięcia wspólnego celu. Ostatecznie cel został osiągnięty. Począwszy od końca I wojny światowej, epoka kolonializmu zaczęła przechodzić do niechlubnej historii.

Jedną z podstawowych spuścizn po panowaniu kolonialistów okazała się idea państwa świeckiego, całkowicie obca wschodniemu stylowi myślenia, państwa, w którym czym innym jest prawo, czym innym wiara. W miarę jak euforia po odzyskaniu niepodległości opadała, pojawiały się problemy ery postkolonialnej: zniszczone gospodarki, w znacznym stopniu wyeksploatowane bogactwa naturalne, brak lokalnych elit politycznych i stopniowe popadanie w zależność ekonomiczną od państw zachodnich. Stawało się jasne, że nie ma już powrotu do świetności imperium. Wtedy narodziła się idea Zachodu jako Wielkiego Szatana z jego państwem świeckim, a więc bezbożnym. Zaczął rodzić się fundamentalizm.

Nie wziął się oczywiście z niczego. W XIX wieku powstawało wiele ideologii, najogólniej zwanych modernistycznymi, usiłujących znaleźć miejsce dla islamu w zupełnie nowej dla niego rzeczywistości. Jednym z wybitniejszych myślicieli tego okresu, który nadał owym ideologiom wspólny kształt, był żyjący na przełomie XIX i XX wieku Syryjczyk Muhammad Rashid Rida. Twierdził, że islam jest przygotowany do czasów współczesnych, należy go jednak oczyścić z wszelkich herezji, "nowinek", przejętych z Zachodu, jak np. europejski system polityczny czy socjalny.

Odwołujący się później do Muhammada Rashida Ridy fundamentaliści udowadniali na podstawie tekstu "Koranu" oraz historii, że wszelkie "osiągnięcia" współczesnej więc zachodniej cywilizacji islam znał już wieki wcześniej. Jako przykład podawano tu system ubezpieczeń społecznych, który powstał i rozwinął się na Zachodzie w XIX wieku. Otóż jednym z pięciu filarów, na których opiera się islam, jest obowiązkowe dawanie jałmużny, zwanej po arabsku zakat. Z dawien dawna, od czasów Mahometa, każda wdowa, sierota, starzec albo jakakolwiek osoba pokrzywdzona przez los mogli liczyć na pomoc ze strony gminy. W imperium muzułmańskim, które - jak wspomniano - nie odróżniało spraw świeckich od religijnych, zbieranie jałmużny zostało również zorganizowane przez państwo i tak zakat stał się w rzeczywistości podatkiem na rzecz pokrzywdzonych przez los.

Opierając się na tym oraz innych faktach z historii imperium, fundamentaliści argumentują: po co nam raczkujący system stworzony przez Zachód, skoro mamy własny, doskonalszy i w dodatku sprawdzony w wielowiekowej historii?

Inne, znacznie bardziej ortodoksyjne podejście do zagadnienia prezentuje wahhabizm, oficjalna doktryna Arabii Saudyjskiej. Źródła tego ugrupowania są nawet wcześniejsze niż pozostałych ruchów fundamentalistycznych, bo sięgają XVIII wieku. Wahhabici odrzucają nie tylko nowinki, które przyszły z Zachodu, lecz także wiele takich, które muzułmanie niewahhabiccy uznają za część islamu. Podstawą doktryny wahhabickiej są "Koran" i jego wierna, dosłowna interpretacja. W muzułmańskim miesiącu ramadan, na przykład, kiedy wszystkich wyznawców islamu obowiązuje ścisły post od wschodu do zachodu słońca, zabrania się jedzenia i picia czegokolwiek. To właśnie "cokolwiek" wahhabici zinterpretowali tak dosłownie, że zakazują wiernym nawet połykania śliny i każą wypluwać jej nadmiar na ziemię.

Przykładem ugruntowanej pozycji wahhabizmu w Arabii Saudyjskiej są negocjacje, jakie musieli prowadzić królowie z uczonymi wahhabickimi, zanim ci ostatni zgodzili się na wprowadzenie radia, telewizji, zaś ostatnio - telefonów komórkowych i Internetu. Za każdym razem król musiał się zgadzać na rozmaite ustępstwa, zaś uczeni motywowali swą ostateczną zgodę przydatnością takich urządzeń do propagowania islamu.

Wahhabici są jednak ugrupowaniem tak skrajnym, że wzbudzają niechęć nawet wśród niewahhabickiej większości muzułmanów, zwłaszcza od czasu, kiedy powołując się na brak w islamie kultu świętych oraz przodków, zniszczyli groby wielu muzułmańskich uczonych i bohaterów, w tym grób samego Mahometa w Medynie.

Znacznie ważniejszym, bo bardziej rozpowszechnionym i działającym obecnie pod wieloma nazwami w wielu częściach naszego globu, ugrupowaniem są Bracia Muzułmanie, organizacja powstała w latach dwudziestych naszego wieku; założył ją Egipcjanin Hasan al-Banna. Zgodnie z ich doktryną, sam islam wystarczy do stworzenia nowoczesnego państwa, ponieważ obejmuje "wszystkie zagadnienia życia w ich całokształcie, determinuje każde z tych zagadnień i określa jego wewnętrzną strukturę w sposób doskonały i precyzyjny" (cytat za: Janusz Danecki, "Podstawowe wiadomości o islamie", 1998).

Jak wiadomo, sama ideologia nie przyciągnie zwykle biernego politycznie tłumu. Ludzie muszą czymś się kierować, szczególnie ci obojętni na politykę, a więc najbiedniejsi i najsłabsi, którzy całą energię zużywają na wiązanie końca z końcem. Bracia Muzułmanie - od początku traktowani z nieufnością przez rząd, który słusznie podejrzewał ich o ambicje samodzielnego sprawowania władzy, w końcu zdelegalizowani w Egipcie i wielu innych państwach znaleźli na to bardzo prosty sposób. Głosząc swą ideologię, zaczęli jednocześnie wspomagać szpitale, przytułki, dzielnice biedoty. Wyszli z otwartymi rękoma do ludzi, czym zaskarbili sobie ich zaufanie i poparcie. Dlatego ściganie wszelkiego rodzaju ekstremistów jest utrudnione, choćby dopuścili się najgorszych czynów, zawsze bowiem znajdą schronienie wśród tych, którym wcześniej pomogli. Nie znaczy to jednak w żadnym wypadku, że większa część muzułmanów to fundamentaliści.

Strach, jakim zareagowały państwa Zachodu na rodzący się fundamentalizm, spowodował zepchnięcie Braci Muzułmanów i pokrewnych im organizacji do działalności w podziemiu. To jednak zrodziło nowe pretensje wobec Zachodu i sprawiło, że organizacje głoszące dotąd chęć pokojowego wdrażania swych ideałów zradykalizowały podejście i chwyciły za broń. Niejako na własne życzenie państwa Zachodu sprowadziły na świat terroryzm. Klasycznym przykładem tego schematu jest Algieria. Istniejące tu ugrupowanie fundamentalistyczne, Islamski Front Ocalenia (FIS), uzyskało zdecydowane poparcie wśród biorących udział w pierwszych demokratycznych wyborach do parlamentu w 1991 roku. Po zakulisowych rozgrywkach, w których brały aktywny udział oburzone i przestraszone dyplomacje zachodnie, anulowano wybory, rozwiązano parlament i zawieszono konstytucję. Reakcją FIS-u było niemal natychmiastowe sięgnięcie po broń. W Algierii rozszalał się terroryzm, który - jak się wydaje wymknął się w końcu z rąk nawet samemu FIS-owi.

Przejściu ugrupowań fundamentalistycznych do walki zbrojnej pomogła w znacznej mierze wyrachowana polityka postkolonialna państw Zachodu. Przykładem niech będzie choćby państwo Izrael, które ustanowione decyzją tych państw, bez konsultacji z Arabami, jest dla muzułmanów bardziej symbolem zachodniej samowoli niż przeciwnikiem ideologicznym, jako że islam uznaje istnienie obok siebie dwóch wielkich religii monoteistycznych, judaizmu i chrześcijaństwa, i od nich wywodzi swój rodowód.

Można chyba pokusić się o stwierdzenie, że państwa Zachodu, które jako odpowiedzialne za kolonializm były naturalnym wrogiem dla odradzającej się świadomości muzułmańskiej, swą nieudolną i często arogancką polityką postkolonialną doprowadziły do dalszej radykalizacji nastrojów i fali terroryzmu, za co teraz muszą płacić wysoką cenę.

Czym fundamentalizm nie jest? Przede wszystkim, wbrew powszechnej świadomości, nie jest zjawiskiem charakterystycznym tylko dla islamu. Większość religii ma swoje fundamentalizmy, poszukujące powrotu do pierwotnych, nieskażonych współczesnością, form przeżycia religijnego. Wiele z takich ugrupowań uzurpuje sobie prawo do wpływu na politykę, co często sprzyja terroryzmowi. Wystarczy powołać się na kilka wypadków z ostatniego dziesięciolecia, jak zniszczenie po dwuletnim konflikcie w 1992 roku przez fundamentalistów hinduskich z organizacji Wiśwa Hindu Pariśad XVI-wiecznego meczetu w północnoindyjskiej Ajodhji. Powodem było uznanie, iż stoi on na ruinach pierwotnej świątyni hinduskiej w miejscu narodzin boga Ramy. W wyniku starć w całych Indiach życie straciło ponad 1200 osób. Fundamentaliści żydowscy ponoszą odpowiedzialność za śmierć 48 Palestyńczyków, modlących się 25 lutego 1994 roku w meczecie w Hebronie. Są oni również odpowiedzialni za zamordowanie w listopadzie 1995 roku premiera Icchaka Rabina.

Należy jednak zwrócić uwagę, iż fundamentalizm muzułmański może być potencjalnie o wiele groźniejszy niż fundamentalizmy innych religii. Chodzi o uniwersalizm islamu, który przekłada się też na hasła uniwersalistyczne fundamentalistów. W "Koranie" zapisana jest konieczność rozszerzania islamu na cały świat za pomocą dżihadu , który obecnie stał się synonimem świętej wojny. Ten właśnie zapis w połączeniu z radykalnymi hasłami rewolucji islamskiej może zmienić w rzeczywistość przedstawianą od jakiegoś czasu w środkach masowego przekazu wizję uzbrojonych muzułmanów stukających do naszych drzwi.

Powyższy scenariusz nie jest jednak zbyt prawdopodobny, a to dlatego, że fundamentalizm nie jest w żadnym wypadku zjawiskiem ogólnomuzułmańskim. Fundamentaliści stanowią jedynie znikomą choć niezaprzeczalnie rzucającą się w oczy mniejszość wśród wielu ruchów i ugrupowań współczesnego islamu, które wcale nie nawołują do chwytania za broń i walki w imię ideałów.

Ponadto nie istnieje coś, co można by nazwać światową organizacją fundamentalistyczną. Działa za to wiele ruchów i ugrupowań o takim charakterze, które współpracują ze sobą, kiedy nakazuje im to wspólny interes, są zaś sobie obojętne, a nawet zwalczają się, kiedy takiego interesu brak. Wiele z nich nawiązuje do Braci Muzułmanów, jednak ewolucja ideologiczna powiodła każdą z nich we własnym kierunku. Komentatorzy polityczni, często o tym zapominając, wrzucają do wspólnego worka z etykietką "państwa fundamentalistyczne" kraje tak różne politycznie, jak Iran, Arabia Saudyjska, Afganistan, Libia, Syria czy Irak. Państwa te jednak, nawet ze wszystkimi podobieństwami, jakie można znaleźć w stylu ich rządzenia, nie stanowią jednolitego frontu, często ich interesy są zupełnie rozbieżne, zaś panujące reżimy wzajemnie sobie wrogie.

Fundamentalizmu jako ideologii nie można obarczać winą za terroryzm. Terroryści wykorzystują ideologie, żeby udowodnić sobie i światu, że nie są zwykłymi zbrodniarzami. W ostatecznym rozrachunku i tak nimi są, póki w szeregach organizacji znajdują się ludzie, w których rękach każda, nawet najbardziej słuszna, ideologia może zamienić się w śmiercionośną zarazę.

Akcje zbrojne fundamentalistów

Styczeń 1979 - kulminacja rewolucji islamskiej w Iranie. Powrót ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego; szach Mohammad Reza Pahlawi opuścił kraj;

21 grudnia 1988 - wybuch bomby na pokładzie samolotu PanAm lot 103 nad szkockim miasteczkiem Lockerbie. W katastrofie zginęli wszyscy pasażerowie (259 osób) i 11 osób z miasteczka, na które runęły szczątki samolotu;

7 sierpnia 1998 - dwa zamachy bombowe na ambasady amerykańskie: w Nairobi (Kenia) i Dar es-Salaam (Tanzania);

Sierpień 1999 - najbardziej krwawym ubiegłorocznym ataku w Algierii członkowie Islamskiej Armii Zbrojnej zabili 27 mieszkańców wioski Bekhar;

Marzec 2000 - 29 cywilów, w tym kilku europejskich turystów, zostało wziętych do niewoli przez filipińską organizację ekstremistyczną Abu Sajjaf, dążącą do utworzenia niezależnego państwa fundamentalistycznego na południu archipelagu.

Terroryzm Hamasu

Hamas jest jedną z najsłynniejszych muzułmańskich organizacji terrorystycznych. Jej akcje są skierowane przeciwko państwu Izrael, którego zniszczenie stanowi cel nadrzędny. Nazwa Hamas to akronim arabskiej nazwy oznaczającej Islamski Ruch Oporu. Od nasilenia działalności terrorystycznej w 1992 roku Hamas koncentruje się na:

  • porywaniu i mordowaniu żołnierzy izraelskich (9 na 14 udanych porwań zakończyło się śmiercią uprowadzonych);
  • zamachach przy użyciu broni palnej (zasadzki na izraelskie patrole lub strzały z przejeżdżających samochodów);
  • zamachach bombowych (podkładanie ładunków w miejscach publicznych, samochody pułapki i zamachy samobójcze).

Do najsłynniejszych ataków Hamasu należą:

  • 9 kwietnia 1994 roku - eksplozja ładunku ukrytego w samochodzie w Kfar Darom, 8 ofiar śmiertelnych;
  • 19 października 1994 roku - atak samobójczy w autobusie w Tel Awiwie, 21 zabitych;
  • 21 sierpnia 1995 roku - atak samobójczy w autobusie w Jerozolimie, 4 zabitych;
  • 25 lutego 1996 roku - atak samobójczy w autobusie w Jerozolimie, 26 zabitych (w tym jedna osoba, która przeżyła atak z 21 sierpnia poprzedniego roku);
  • 30 lipca 1997 roku - dwuosobowy atak samobójczy na jerozolimskim bazarze Mahane Yehuda, 16 zabitych, 170 rannych;
  • 4 września 1997 roku - trzyosobowy atak samobójczy w jerozolimskim domu towarowym Ben Yehuda Pedestrian Mall, 5 zabitych, 164 rannych.

Dżihad

Jest to koraniczny nakaz "nieszczędzenia wysiłków" dla rozpowszechniania islamu. Tekst koraniczny odnosi się raczej do wysiłków pokojowych, dając wiernym furtkę do krzewienia islamu mieczem w walce przeciw poganom. Poganami jednak nazywa "Koran" wyłącznie politeistów, gdyż monoteiści, a więc żydzi i chrześcijanie, wyznają to samo Objawienie, co islam, obarczone jednak błędami, które muzułmanom wskazał Mahomet. Obecnie termin ten jest nadużywany przez wszelkiego rodzaju manipulatorów i nabrał znaczenia "świętej wojny", którą można ogłosić przeciw każdemu, włączając muzułmanów (co uczynił na przykład Saddam Husajn podczas wojny iracko-irańskiej).

Mgr SERGIUSZ SIDOROWICZ jest absolwentem Zakładu Arabistyki w Instytucie Orientalistyki Uniwersytetu Warszawskiego.