Twoja wyszukiwarka

JACEK STASZELIS PIOTR AMSTERDAMSKI ADAM SOCHACZEWSKI
KSIĄŻKI
Wiedza i Życie nr 8/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 8/2000

MECHANICZNE PIĘKNO. ELEGANCJA TECHNOLOGII
David Gelertner.
Przełożył Alek Radomski.
CiS, Warszawa 1999.

Już sam tytuł tej książki-eseju zdradza kłopoty ze spójnością.

Ile informatyka ma wspólnego z mechaniką? Czy można odmówić piękna ołtarzowi w stylu rokoko lub secesyjnej kamienicy, które proste na pewno nie są? Czy elegancja nie jest synonimem piękna? "Połączenie mocy, prostoty i elegancji" jest zakorzenionym w nauce terminem opisującym dowody ma-tematyczne lub teorie fizyczne - co zresztą odbija się w książce w dygresjach na temat złożoności praw fizyki rządzących cząstkami elementarnymi. Esej pozostawia dużą dowolność autorowi, co też skrupulatnie wykorzystał. Definicje są dokonywane przez przykłady i poparte rysunkami (jak u Alana Milnego w "Kubusiu Puchatku"). Piękno, podobnie jak wartość, po prostu się wybiera. Dodawanie mu atrybutów ten wybór tłumaczy. Nie wchodząc w rozważania aksjologiczne, autor wylicza (i rysuje) krzesło Bauhausu, samochód Hispano-Suiza i system (a raczej interfejs użytkownika) komputera Macintosh. Ewenementem jest ostatni rozdział "Brzydota komputerów" poparty rysunkami. Na koniec pytanie: czy książka, pisana dość dowcipnym językiem, jest piękna? Niech to oceni czytelnik.

JACEK STASZELIS

TEORIA WZGLĘDNOŚCI
Nayla Farouki.
Przełożyła Małgorzata Jarosiewicz.
Książnica, Katowice 2000.

Fizycy to osobliwi ludzie. Spędzają całe życie na badaniach, harują jak osły, prowadząc doświadczenia, wymyślając teorie, opracowując symulacje komputerowe.

W końcu sami nie wiedzą, co zrobili, jakie znaczenie mają ich teorie i pojęcia oraz czego właściwie one dotyczą. W tym momencie zawsze pojawia się jakiś filozof, który wprawdzie nie poświęcił tyle, co fizyk, wysiłku na poznanie rzeczywistości, ale przestudiował Platona i Hegla, dzięki czemu jest lepiej przygotowany do wytłumaczenia wszystkim, o co tu tak naprawdę chodzi.

Teorię względności tłumaczył już kiedyś sam Bertrand Russell, a w jego ślady poszli następni znawcy bytu i metody. Kolejna praca, mieszcząca się w tej tradycji, jaka ukazała się na polskim rynku, to "Teoria względności" Nayli Farouki. Zgodnie z założeniem całej serii "Domino", ta niewielka książeczka jest podzielona na dwie części.

W pierwszej części Farouki nie próbuje dać czytelnikom jakiegoś systematycznego, popularnego wykładu teorii względności, ani ogólnej, ani szczególnej. Zamiast tego przedstawia dość luźno ze sobą powiązane uwagi na temat absolutnej przestrzeni w fizyce newtonowskiej i wyeliminowaniu tego pojęcia w teorii Einsteina. Próbą wyjaśnienia szczególnej teorii względności jest fragment dotyczący pojęcia równoczesności, ale jest ona całkowicie nieudana.

Rozważania autorki na temat ogólnej teorii względności również nie są szczególnie trafne i wątpię, by pod ich wpływem można było doświadczyć iluminacji.

Druga część książki poświęcona jest głównie dyskusji między Machem i Einsteinem. Trudno mi się wdawać w ocenę tych rozważań, gdyż z całą pewnością nie roszczę sobie pretensji do znajomości filozofii Macha; mogę tylko zauważyć, że o kwestii tzw. zasady Macha w fizyce - czyli zagadnieniu pochodzenia bezwładności - oraz pytaniu, czy zasada ta jest spełniona w ogólnej teorii względności, autorka wie tyle, ile ja o Machu.

Gdy czytam takie książki, przypomina mi się scena z filmu "Struktura kryształu". Jeden z dwóch bohaterów - ograniczony fizyk - bierze udział w wyścigu szczurów, by czegoś się dowiedzieć o rzeczywistości. Drugi - poszukiwacz głębi, cieszący się niewątpliwą sympatią reżysera - opowiada coś tam o pojęciu nieskończoności u Platona. Gdyby wszyscy mu podobni, tacy jak Farouki, ograniczyli się do "Platona", nie miałbym im nic do zarzucenia. Gdy jednak tłumaczą innym to, o czym nie mają pojęcia, to nie mam wątpliwości, że jest to działalność szkodliwa.

PIOTR AMSTERDAMSKI

GORĄCA PODZIEMNA BIOSFERA.
Thomas Gold.
Przełożył Andrzej Pieńkowski.
Wydawnictwo Adamantan. Warszawa 1999.

"Gorąca podziemna biosfera" to przekład głośnej i kontrowersyjnej książki Thomasa Golda "The Deep Hot Biosphere".

Najważniejsza z zawartych w książce hipotez Golda mówi, że życie powstało pod ziemią. Jeszcze zanim powierzchnię naszej planety przestały bombardować meteory i komety, pojawiły się tam pierwsze przejawy życia w formie ciepłolubnych, odżywiających się metanem mikroorganizmów. Jak twierdzi autor, ten podziemny żywy świat wciąż jest zamieszkany i sięga na kilka kilometrów w głąb skorupy ziemskiej. Kolejna hipoteza autora przekonuje, że wszystkie złoża gazu ziemnego i ropy naftowej na Ziemi są nieorganicznego pochodzenia. To niezwykle kontrowersyjne twierdzenie, zważywszy, że cała współczesna geologia naftowa opiera się na wręcz przeciwnym założeniu. Prawdziwą geologiczną herezją jest jednak twierdzenie, że również węgiel kamienny nie powstał, jak się powszechnie uważa, ze szczątków roślinnych. Niezwykle ciekawe są implikacje powyższych hipotez dla możliwości istnienia życia poza Ziemią. Jeśli na naszej planecie powstało ono pod powierzchnią, podobnie mogło się stać na Marsie, Europie, Kallisto i innych obiektach typu ziemskiego.

"Gorąca podziemna biosfera" to książka napisana żywo i pełna pasji. Czyta się ją z ogromnym zainteresowaniem. Prezentowane w niej hipotezy, choć znacznie odbiegające od kanonu, powiązane są ze sobą w logiczną całość o dużej sile przekonywania. Weryfikacja ich prawdziwości może jednak nastręczyć poważnych problemów. Jak przyznaje sam autor, sprawdzenie jego argumentów jest bardzo drogie - koszt pojedynczego głębokiego otworu badawczego to kilkadziesiąt milionów dolarów.

ADAM SOCHACZEWSKI