Twoja wyszukiwarka

MAREK ŻABKA
PIĘKNY JAK... PAJĄK
Wiedza i Życie nr 10/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/2000

Pośród wszystkich zwierzątchyba tylko węże, ropuchy i szczury budzą tyle niechęci i wstrętu co pająki.

"Ponure, włochate, jadowite i okrutne bestie" taki stereotyp pająka znamy z sensacyjnych artykułów i filmów grozy. W rzeczywistości pająki zaskakują różnorodnością rozmiarów, bogactwem kształtów, barw i oryginalnością zachowań. Pajęczą przędzę cechuje nadzwyczajna wytrzymałość i elastyczność, a chemiczny skład jadu i jego potencjalne zastosowania są przedmiotem badań wielu laboratoriów biologicznych i medycznych.

Najstarsze dowody istnienia pająków pochodzą sprzed blisko 400 mln lat, kiedy wraz ze skorpionami należały do pionierów życia na lądzie. Do dziś opisano i sklasyfikowano około 40 tys. gatunków Araneae (to łacińska nazwa pająków), ale ich rzeczywista liczba jest wielokrotnie większa. Co roku uczeni odkrywają bowiem setki nowych gatunków, a ogromne obszary, zwłaszcza w strefie międzyzwrotnikowej, skrywają ich prawdopodobnie tysiące.

Pająki możemy spotkać niemal na każdym kroku: na polu, łące, w lesie, w miejscach suchych i mokrych, słonecznych i cienistych. Żyją w najbardziej nawet niegościnnych środowiskach. Upały spędzają w norach, chroniąc się przed przegrzaniem i utratą wody. Tęgie mrozy mogą przetrwać ukryte pod śniegiem, w glebie, wśród ściółki lub w szczelinach skalnych. Zapadają wtedy w stan hibernacji lub znacznie zmniejszają swą aktywność. W Himalajach docierają do wysokości 7 tys. m, polując na drobne owady lub inne stawonogi wyniesione tam z dolin przez ciepłe prądy powietrza. Niektóre gatunki potrafią biegać po powierzchni wody, a nawet nurkować. Jeden gatunek - topik - zdolny jest nawet do długotrwałego przebywania pod wodą, gdzie buduje dom z przędzy w kształcie dzwonu.

Na co dzień nie dostrzegamy pająków, bo najczęściej mają zaledwie kilka milimetrów długości. Tylko przedstawiciele nielicznych gatunków osiągają kilka centymetrów, a gigantyczne tarantule to wyłącznie wytwór komiksowej fantazji.

Mimo że pozbawione skrzydeł pająki są doskonałymi lotnikami. Na niciach "babiego lata" mogą szybować setki kilometrów, dzięki czemu należą do najbardziej skutecznych kolonizatorów. Gdy w 1883 roku, w kilka miesięcy po wybuchu wulkanu Krakatau i całkowitym unicestwieniu okolicznego życia, udała się tam ekspedycja biologów właśnie pająki były wśród pierwszych imigrantów. Nasze opinie o pająkach mają charakter stereotypów, spróbujmy więc przeanalizować kilka z nich i zastanowić się, ile jest w nich prawdy.

Paskudne i włochate

Piękno jest oczywiście sprawą subiektywnej oceny. Jeśli jednak zgodzimy się, że piękne mogą być barwne motyle czy chrząszcze, trudno nie zachwycić się pająkami. Jedne zaopatrzone są w kolczaste wyrostki , które chronią je przed atakiem drapieżców. Inne, pokryte metalizującym pancerzykiem, mienią się w słońcu niczym klejnoty. Niektóre mają wyszukane "fryzury". Wiele gatunków naśladuje kształtem, barwą i zachowaniem mrówki, osy, muchy, chrząszcze, zaleszczotki, kolczaste rośliny. Są takie, które wyglądają jak kawałki kory, a nawet jak... ptasie odchody.

Pajęcze życie pełne jest niebezpieczeństw; drapieżne i pasożytnicze osy i muchówki , mrówki, ptaki, drobne ssaki chętnie żywią się pająkami. Mimikra, czyli naśladownictwo niejadalnych, jadowitych, trujących albo agresywnych gatunków, staje się więc bardzo skutecznym sposobem na przetrwanie. Niewielu jest także amatorów "ptasich kupek". Niektóre gatunki, na przykład czarna wdowa, sygnalizują swym jaskrawym ubarwieniem, że ich bronią jest niezwykle toksyczny jad. Wygląd nie zawsze związany jest z unikaniem niebezpieczeństwa. Chodzi także o to, aby wywrzeć jak najlepsze wrażenie na partnerach albo zniechęcić czy zdominować potencjalnych rywali. Oczywiście, są także gatunki o wyglądzie "włochatego i ponurego potwora" - ale i te potrafią zdumiewać - może nie ekstrawagancją barw, ale subtelnością zachowań.

Mało komunikatywne bestie

Wbrew obiegowym opiniom, pająki mają bardzo skomplikowany system porozumiewania się. Informacje kierowane są zwykle do partnerów w okresie rozrodczym, ale czasami mają i inne, bardziej wyrafinowane funkcje. Większość gatunków wydziela feromony - rodzaj osobistych perfum, dzięki którym można zwabić osobniki własnego gatunku - i to nawet z odległości setek metrów. Feromony zawiera także pajęcza przędza, co sprawia, że samce z łatwością odnajdują kandydatki na żonę łatwiej przecież znaleźć pajęczynę niż niewielkich rozmiarów samicę.

Czasami "perfumy" stają się narzędziem w podstępnej chemicznej wojnie. Niektóre gatunki emitują zapach samic ciem i przywabiają ich samce gotowe do rozrodu. Oszukują w ten sposób potencjalnych zalotników i, oczywiście, zjadają ich ze smakiem. Bywa że zapach kamufluje obecność pająka w obcym środowisku, np. w mrowisku. Wtedy, udając gospodarzy, można korzystać z ich ochrony, a nawet porywać i zjadać larwy oraz poczwarki. Funkcję pajęczego nosa pełnią wyspecjalizowane receptory w postaci jamek i włosów zlokalizowanych najczęściej na odnóżach.

Pająki to wzrokowcy. Prawie wszystkie gatunki mają oczy - zwykle 8, rzadziej 6 . Tylko u niektórych mieszkańców jaskiń dochodzi do częściowego lub całkowitego zaniku oczu. Jaskrawe ubarwienie wielu gatunków, budowa siatkówki i analiza zachowań wskazują, że pająki rozróżniają kształty i barwy. To niezwykle przydatna cecha - szczególnie u tych, które nie budują sieci i nie mogą komunikować się poprzez jej wibrację. Wiele gatunków wykonuje godowy taniec, będący unikalną kompozycją figur i gestów, przypominających poranną gimnastykę albo balet. Wywijanie odwłokiem, prostowanie nóg i unoszenie ciała jak na szczudłach, czołganie się - to tylko część przedstawienia, które może trwać kilkadziesiąt minut i często kończy się kopulacją.

Pająki emitują także sygnały dźwiękowe o różnej częstotliwości i natężeniu. Jedne bębnią o podłoże odnóżami lub odwłokiem, inne - podobnie jak świerszcze - pocierają o siebie chropowate powierzchnie ciała, kolce lub szczeciny. Dźwięki te są niekiedy słyszalne dla ludzkiego ucha - nawet z odległości wielu metrów. Pająki budujące sieci wprawiają je w wibracje o konkretnej amplitudzie i częstotliwości - podskakując, huśtając się lub szarpiąc nici. Gdy ma się zbyt słaby wzrok, by ocenić zalety płci przeciwnej, "flirtowanie przez telefon" staje się skutecznym i bezpiecznym sposobem. I tu jednak zdarzają się podstępni oszuści, naśladujący drgania pajęczyny innych gatunków - po to tylko, aby zwabić i uśmiercić spragnionego miłości lub "ciekawskiego" gospodarza. Wreszcie, liczne gatunki wyspecjalizowały się w okradaniu obcych sieci ze zdobyczy. Przybrały maskujące barwy i kształty, a wędrując po obcej pajęczynie, wywołują wibracje przypominające podmuchy wiatru.

Samotnicy

Większość pająków istotnie wiedzie samotny żywot, szukając partnera jedynie w okresie godów. Ale są i takie, które tworzą grupy (komuny) złożone z setek, a nawet tysięcy osobników. Organizacja jest tu daleka od społeczeństw termitów, pszczół czy mrówek, nie ma też zróżnicowania na kasty. Współmieszkańcy dzielą jednak obowiązki: wspólnie polują, opiekują się potomstwem i budują gigantyczne sieci o powierzchni dziesiątków metrów kwadratowych. Znamy około 40 "społecznych" gatunków, z których najlepiej zbadanym jest Agelena consociata - afrykański krewniak naszego kątnika, tkającego pajęczyny w kątach mieszkań. U wielu pająków, np. u prządki z rodzaju Nephila, samce okresowo gromadzą się na peryferiach sieci samicy, oczekując, aż ta będzie gotowa do zbliżenia. Obowiązuje tu zasada "kto pierwszy, ten lepszy", więc i stosunki między samcami nie są przyjazne.

Pająki tworzą zgrupowania w okresie zimowej hibernacji, inkubacji jaj i opieki nad młodymi. Pajęcze matki potrafią nosić na grzbiecie swe potomstwo, a nawet karmić je metodą usta-usta - tak jak czynią to na przykład niektóre ptaki.

Niepublikowane jeszcze wyniki badań nowozelandzkiego etologa Roberta Jacksona dostarczyły najbardziej chyba spektakularnych przykładów socjalnego pajęczego życia. U jednego z filipińskich gatunków skakunów (Salticidae) zaobserwował on grupowe osaczanie owadów, tak jak robią to polujące lwy albo wilki. Znalazł także afrykański gatunek, nazwany roboczo "lesbian spiders", którego samice żyją parami we wspólnym oprzędzie; jak dotąd z nieznanych powodów. Inne skakuny tworzą kilkugatunkowe zgrupowania - być może funkcjonujące podobnie jak społeczeństwa owadów. Nie ma tam wprawdzie podziału pracy między kasty, lecz między współmieszkańców reprezentujących różne gatunki.

Okrutni kanibale

U niektórych gatunków pająków samica zjadająca swego partnera to rzeczywiście dość częsty widok . Osobniki młodociane, będąc jeszcze w kokonie, traktują swych braci i siostry jak najłatwiejszy do zdobycia pokarm. Dorastające samice zjadają dzieci sąsiadów, przyspieszając własny wzrost i rozwój, a tym samym szansę szybszego przystąpienia do rozrodu i wydania liczniejszego potomstwa.

Najbardziej intrygujący jest jednak kanibalizm seksualny. Stwierdzono go u około 25% zbadanych pod tym kątem gatunków - częściej tam, gdzie samica jest znacznie większa od samca. Prawdopodobieństwo kanibalizmu wzrasta proporcjonalnie do czasu trwania kopulacji, choć są wyjątki: u jednego z gatunków akt miłosny trwa... 15 godzin (!), a kanibalizm nie występuje w ogóle. Publiczne kopulowanie wiąże się z groźbą ataku ze strony drapieżców albo pasożytów. Zjadając partnera, samica skraca więc czas trwania zbliżenia. Kanibalizm to dla samicy także łatwy sposób zdobywania pokarmu i wcale nie musi mieć związku z zapłodnieniem. To, czyje plemniki wykorzysta samica, i tak pozostaje głównie pod jej kontrolą. A samiec? Cóż, staje się po prostu pokarmem, a uzyskane w ten sposób przez samicę kalorie - w najlepszym razie jego ostatnią, pośmiertną "inwestycją" we własne potomstwo. Tak więc wyrachowanie i biologiczny interes biorą górę. W przypadku nadmiernie zagęszczonych populacji lub ograniczonych zasobów pokarmowych kanibalizm jest jedynym sposobem na przetrwanie.

Jadowite potwory

Prawie wszystkie pająki produkują jad, którego używają do uśmiercania swych ofiar - głównie drobnych bezkręgowców. Łupem dużych pająków padają także złowione w sieć małe ptaki, pisklęta w gnieździe, małe ryby, płazy, gady i ssaki. Zaledwie kilkadziesiąt egzotycznych gatunków wytwarza jad niebezpieczny dla człowieka.

Do najbardziej jadowitych należą przedstawiciele rodzajów Atrax - wśród nich słynny australijski gryziel o łacińskiej nazwie Atrax robustus - spotykany w przydomowych ogródkach w Sydney i okolicy. Pająki te, spokrewnione z dużymi ptasznikami, osiągają wprawdzie "tylko" około 3 cm długości, ale ich jad jest bardziej toksyczny niż najjadowitszych węży. Inne niebezpieczne pająki należą do rodzaju Latrodectus - wśród nich słynna czarna wdowa, a także jeden południowoeuropejski przedstawiciel zwany czarnym wilkiem. One także lubią przebywać w otoczeniu człowieka, a o australijskim przedstawicielu tej grupy jest nawet piosenka ludowa, która ostrzega przed stworkiem czającym się pod deską klozetową. Na szczęście udało się wyprodukować surowice (antytoksyny), umożliwiające neutralizację jadu.

Jad pajęczy ma wielorakie działanie. Jego głównymi składnikami są związki blokujące przepływ impulsów nerwowych, powodujące paraliż mięśni oddechowych lub "tylko" obumieranie tkanek. Do błahych wręcz dolegliwości można zaliczyć niegojące się miesiącami owrzodzenia czy miejscową reakcję, porównywalną z użądleniem osy. Na przeważających obszarach kuli ziemskiej szansa pogryzienia przez jadowite pająki jest jednak znikoma.

Czy pająki są pożyteczne?

"Pożyteczny" lub "szkodnik" to uproszczony sposób postrzegania przyrody przez nasz egoistyczny gatunek, a pająki - tak jak tysiące innych gatunków zwierząt i roślin - są wytworem ewolucji i niezbędnym składnikiem ekosystemów. Ich liczebność może dochodzić do milionów osobników na powierzchni jednego hektara łąki czy lasu. Wystarczy pomnożyć tę liczbę przez porcję owadów zjadanych każdej doby, aby zrozumieć wielką rolę pająków w regulacji równowagi biologicznej. Także pajęczyna może mieć wielorakie zastosowanie. Do niedawna jeszcze wykorzystywano ją w medycynie ludowej. Wszyscy pamiętamy scenę z sienkiewiczowskiego "Potopu", w której stary Kiemlicz leczy Kmicicowe rany "maścią" sporządzoną z przeżutego chleba i pajęczyny. Była to zapewne skuteczna kuracja, wszak jednym ze składników pajęczej przędzy są antybiotyki chroniące ją przed grzybami i bakteriami. W krajach tropikalnych z pajęczyny wyplata się tkaniny, siatki na zakupy lub sieci na ryby. Używa się jej też w optyce do wykonywania celowników. Wytrzymałość pajęczej przędzy jest wielokrotnie większa niż nici stalowej o tej samej grubości, a duża elastyczność sprawia, że podejmuje się próby wykorzystania jej do produkcji supermateriałów używanych np. przy produkcji kamizelek kuloodpornych. Ostatnio pojawiły się również doniesienia o możliwości wykorzystania składników pajęczyny do produkcji sztucznych zastawek serca. Wreszcie, południowoamerykańscy Indianie jedzą większe gatunki ptaszników; pieczone na ogniu smakują ponoć wyśmienicie!

Pająki są i pozostaną wokół nas. Spotykamy je w mieszkaniach, przydomowych ogródkach, w lesie i w parku. Spróbujmy zrozumieć, że natura przypisała im rolę nie mniej ważną, choć inną od naszej. Jeśli jednak wszystkie pajęcze zalety niektórym z nas tak trudno zaakceptować, postarajmy się przynajmniej dostrzec ich niepowtarzalne piękno. Ileż uroku mają jesienne wrzosowiska pokryte poranną rosą i płachtami pajęczyny! Albo sieci krzyżaków rozciągnięte na krzaku za oknem! A poza tym... pająki przynoszą szczęście!

Mity i prawda o pająkach

Pająki budzą emocje i są przedmiotem mitów oraz wierzeń już od starożytności. Wszystko zaczęło się od tego, że piękna grecka dziewczyna imieniem Arachne wyzwała na tkacki pojedynek boginię Atenę.

Przegrawszy, Atena wpadła w gniew, zniszczyła tkackie dzieło Arachne, a dziewczynę zamieniła w pająka skazanego na przędzenie przez resztę życia. Stąd właśnie łacińska nazwa pajęczaków brzmi Arachnida.

Indianie Nawaho straszą niegrzeczne dzieci kobietą-pająkiem. Jedna z kornwalijskich modlitw zawiera prośbę o ochronę przed pająkami. Za to wśród dzieci brytyjskich funkcjonuje przesąd, że spotkanie małego pająka z rodziny Linyphiidae przynosi szczęście i pieniądze, stąd popularna nazwa tych pająków "money spiders".

Jedna z najdziwniejszych opowieści o pająkach pochodzi z południowych Włoch. Narodziła się w końcu XIV wieku, kiedy zaczęto kojarzyć różne dziwne zachowania ludzi z ukąszeniem przez pospolitego pająka z rodziny pogońców (Lycosidae). Objawy obejmowały ból, obrzęk, wymioty, "bezwstydne zachowanie"... Jedynym ratunkiem na pozbycie się jadu był, jak wierzono, "dziki taniec" trwający 3-4 dni, w czasie którego chory, odziany w czerwone szaty, pozbywał się jadu. Tarantyzm uznano za chorobę i przez kilka stuleci ordynowano taneczną kurację. Przekonanie to wykorzystywali przemierzający włoskie wioski wędrowni muzykanci. Tak właśnie narodził się taniec zwany tarantellą. W rzeczywistości objawy mogły być skutkiem ukąszenia innego pająka - krewniaka czarnej wdowy z rodzaju Latrodectus. Równie prawdopodobne jest to, że taniec, towarzyszący mu trans i związany z tym rytuał były przejawem panicznej reakcji i strachu wobec ugryzienia jakiegokolwiek pająka.

Jedną z najsilniejszych trucizn w pajęczym świecie jest atraksotoksyna produkowana przez australijski gatunek Atrax robustus. Przed rokiem 1981 - zanim wynaleziono odpowiednią surowicę - co najmniej 13 osób zmarło (niektórzy w ciągu kilkunastu minut) po pogryzieniu przez te pająki. Co ciekawe, toksyczność jadu samców jest wielokrotnie większa niż samic.

Kilka miesięcy temu w Internecie pojawiła się informacja, jakoby jeden z badaczy-amatorów realizował eksperyment dotyczący skutków działania atraksotoksyny. Domięśniowo wstrzykiwał sobie coraz większe porcje jadu i obserwował reakcję organizmu. Dotrwał do etapu, w którym zamiast moczu wydzielał "czarny lepki płyn", tracił przytomność i doprowadził do częściowego paraliżu mięśni oddechowych. Ostateczny efekt eksperymentu nie jest znany...

Pomysł nie był zresztą nowy. W 1933 roku młody amerykański lekarz sprawdzał toksyczność jadu czarnej wdowy, pozwalając się ugryźć w palec. Miał nadzieję, że ze swym medycznym przygotowaniem precyzyjnie opisze wszystkie objawy i skutki. Już po 13 minutach nie był jednak w stanie pisać, 10 minut później stracił częściowo przytomność. Niefortunnego badacza zabrano do szpitala, gdzie cierpiał w straszliwych bólach przez kilka dni. Na szczęście wrócił do zdrowia.

Dr hab. MAREK ŻABKA jest pracownikiem Katedry Zoologii Akademii Podlaskiej w Siedlcach. Prowadzi badania pająków regionów tropikalnych.