Twoja wyszukiwarka

WIKTOR PAWŁOWSKI
JAK SÓJKA ZA MORZE
Wiedza i Życie nr 10/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/2000

Pokonują tysiące kilometrów. Kierują się położeniem gwiazd, polem magnetycznym, szumem morskich fal czy niezawodnym instynktem? Wędrujące ptaki od stuleci fascynują człowieka.

Główne drogi migracji ptaków istnieją prawdopodobnie już od milionów lat. Okresowo skracały je tylko kolejne zlodowacenia, "spychając" ptaki na południe. W trakcie wędrówki z reguły odtwarzana jest droga, po której następowało rozszerzanie lęgowisk danego gatunku. Dlatego właśnie większość ptaków azjatyckich zimuje w Afryce, wciąż "nie wiedząc", że wskutek ruchu kontynentów dotarło już w ich pobliże inne dogodne zimowisko. Piecuszek (Phylloscopus trochilus) leci na przykład kilkanaście tysięcy kilometrów z Syberii do Afryki, chociaż tuż pod bokiem, kilka tysięcy km bliżej, ma już subkontynent indyjski.

Białorzytka (Oenanthe oenanthe) także dość wolno zauważa zmiany geograficzne. Ciągle jeszcze "ostrożnie" rozszerza swój zasięg na północ (około 1 km rocznie), jakby obawiając się lodowca, który już od dawna nie istnieje.

Europejskim rekordzistą długości lotu migracyjnego, zarówno w czasie, jak i odległości, jest rybitwa popielata (Sterna paradisea). Z brzegów Morza Północnego, wzdłuż zachodnich wybrzeży Europy i Afryki dociera do Antarktydy, którą okrąża z zachodnimi wiatrami, często gnieżdżąc się tam podczas arktycznego lata. W rodzinne strony ptaki te wracają wówczas dopiero trzeciego roku. Ich droga wynosi wtedy do 30 tys. km lotu! Nasza rybitwa rzeczna (Sterna hirundo) leci tą samą trasą "tylko" 10 tys. km, zawracając zaraz u krańca Afryki, żeby w maju być znowu w Polsce.

Co ptak, to obyczaj

Podczas gdy szybownicy potrzebują dnia i słonecznej pogody (dlatego bociany odlatują z końcem sierpnia, a przylatują z początkiem kwietnia), ptaki lecące aktywnie, szczególnie drobne wróblowate, najłatwiej zauważyć... nocą. Przy bezwietrznej pogodzie, zarówno na prowincji, jak i nad dużymi miastami z nocnego nieba dochodzą wołania przelatujących ptaków. Wśród nich wyróżniają się ostre głosy różnych gatunków drozdów. Z kolei w dzień najczęściej widzi się gawrony - płyną one po niebie jako bezładna masa kraczących czarnych punkcików.

Niektóre gatunki w czasie lotu odzywają się szczególnie głośno. Łatwo usłyszeć lecące gęsi, charakterystyczne dźwięki (tzw. klangor) wydają także żurawie. Osoba skupiona na obserwacji kluczy tych ptaków może je usłyszeć nawet poprzez miejski hałas. Miał więc podstawę Słowacki do poetyckiego "przysiadania żurawi" na warszawskiej kolumnie. W dużych miastach na trasie przelotów można zaobserwować także wiele innych skrzydlatych wędrowców. Ciekawym gatunkiem obserwowanym jesienią jest biegus zmienny, mieszkaniec tundry, wędrujący w stadkach z innymi podobnymi ptakami. Zatrzymuje się na kilka dni nad rzekami, daje się podchodzić i obserwować z kilku kroków!

Niektóre gatunki, na co dzień piechurzy, z dużym trudem dolatują do "ciepłych krajów". Przepiórki na przykład osiągają brzeg Afryki "na ostatnich skrzydłach", lądują jeszcze w strefie brzegowej i pieszo biegną ku zaroślom. Są wówczas masowo wyłapywane przez miejscową ludność i zdobyły sławę ptaszków wędrujących na zimowiska piechotą. Jak podaje współczesna literatura, jeszcze niedawno wyłapywano tak na obu brzegach Morza Śródziemnego 20 mln przepiórek rocznie(!). Nieco mniej prawdopodobna opowieść wyszła w 1555 roku spod pióra Olafa Magnusa, arcybiskupa Uppsali. Dotyczyła ona zimowania jaskółek... w mule jeziornych trzcinowisk. Towarzyszyła jej rycina przedstawiająca rybaków wyciągających zimą sieć z rybami i... jaskółkami. Teoria ta tak rozprzestrzeniła się w Europie, że wyznawał ją nawet Linneusz! Skąd taka oryginalna koncepcja?

Jaskółki dymówki, częstokroć wraz z brzegówkami, wędrują dniem i nocą. Na wieczorny odpoczynek zapadają wielotysięcznym stadem w trzcinowiskach, co trudno przeoczyć, a przed świtem ruszają dalej czego w ciemnościach już nie widać. Rano trzcinowisko jest puste jakby jaskółki zapadły się w wodę. Ponieważ w tak wielkiej masie pojedyncze ptaki padają z różnych przyczyn, można czasem znaleźć martwe sztuki. Zimą nawet wmarznięte w lód. To z pewnością dodawało wiarygodności obserwacjom szwedzkiego duchownego.

Skrzydlaci nawigatorzy

Ptaki pokonują nieraz tysiące kilometrów, nieomylnie docierając do celu. Nic dziwnego, że wiele wysiłku i pracy poświęcono wyjaśnieniu sposobów nawigacji skrzydlatych wędrowców. W miarę postępów badań obraz gmatwał się jednak zamiast upraszczać. Obecnie wydaje się, że ptaki mogą wymiennie stosować różne sposoby. Wyczyny niektórych nawigatorów są doprawdy zdumiewające. Amerykańska siewka złotawa (szara) (Pluvialis dominica) przebywa jednym lotem 4500 km, trafiając z okolic Alaski na "maleńkie" Hawaje. Podobne umiejętności mają różne duże ptaki morskie, jak albatrosy lub fregaty, przelatujące tysiące kilometrów między oceanicznymi wyspami. Także nasza kukułka jest swoistym fenomenem nie znając rodziców ani braci, samotnie dociera w "kukułkowy" rejon zimowania w Afryce.

Znajomość kierunków migracji jest u wielu gatunków niezwykle silnym instynktem. Podobnie jak sama potrzeba wędrówki niezależnie od warunków i pogody, w określonym czasie ptak wykazuje tzw. niepokój migracyjny, co stwierdzono m.in. u osobników trzymanych w tym okresie w klatkach. Uważa się, że za to zachowanie odpowiedzialne są zmiany hormonalne zależne od długości dnia. W ten proces zaangażowana jest prawdopodobnie przysadka mózgowa zwierzęcia. Oprócz tego długookresowego "zegara" działa także dobowy, który umożliwia korekcję kąta między stałym kierunkiem lotu a zmieniającym się w ciągu dnia położeniem słońca na niebie. Przypuszcza się, że za pomiary pozycji względem Słońca odpowiada tzw. grzebień szczególny, wypukły twór w oku ptaka, rzucający na siatkówkę cień o określonej długości.

Gwiazdy, magnesy i wiatr

W zdumienie wprawiają wyniki doświadczeń z pokrzewkami "astronomami", wykonane w Niemczech. Ptaki umieszczone jesienią w planetarium ustawiają się w klatkach we właściwym do migracji kierunku względem narzuconego im położenia gwiazd, a nie rzeczywistych stron świata. Dotyczy to nawet młodych, np. piegży (Sylvia curruca), wyjętych z gniazda i odchowanych bez rodziców. Potwierdzeniem ptasiej umiejętności orientacji względem położenia ciał niebieskich jest ustawianie się pod określonym kątem względem lustra odbijającego Słońce oraz mała intensywność wędrówki w dni całkowicie pochmurne. Jednocześnie stwierdzono jednak możliwość orientacji względem spolaryzowanego światła słonecznego przenikającego przez chmury.

Badania nawigacji z wykorzystaniem ziemskiego pola magnetycznego dały rozbieżne wyniki. Naukowcy próbowali zmylić ptaki, zawieszając im przy głowach magnesy. Niektóre gatunki w takiej sytuacji nadal reagowały prawidłowo, inne, jak np. rudziki, po pewnym czasie wybierały kierunek narzucony magnesem. Znaleziono jednak powyżej nozdrzy ptaka prawdopodobne miejsce odbioru pola magnetycznego. Jego receptorami mogłyby być znajdujące się tam kryształki magnetytu. W ostatnich miesiącach doniesiono też o odkryciu specyficznej reakcji chemicznej zależnej od słabego pola magnetycznego. Reakcji tej ulega receptor niebieskiej składowej światła widzialnego, czyli tzw. kryptochrom. Znajduje się on w obrębie nerwu wzrokowego ptaka. Od pewnego czasu wiadomo już, że odpowiada za regulację rytmu dobowego zwierząt. Autorzy niedawnego odkrycia sugerują, że ptaki mogłyby w niewyjaśniony dotąd sposób "widzieć" pole magnetyczne Ziemi, tak jak my widzimy obrazy świetlne.

Inny, oryginalny sposób nawigacji postuluje od dawna prof. Roman Wojtusiak z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego kontrowersyjna hipoteza zakłada, że ptaki mogą wykorzystywać do orientacji poświatę w podczerwieni, intensywniejszą bliżej równika. Inne teorie twierdzą, że ptaki potrafią odbierać ultradźwięki wytwarzane np. przez fale morskie i wiatry napotykające stałe przeszkody. Być może są też zdolne do odbioru subtelnych różnic siły Coriolisa (która jest skutkiem ruchu obrotowego Ziemi) zależnie od długości geograficznej.

Niektóre gatunki uczą się od starszych - tak jest u gęsi, łabędzi czy żurawi. Spektakularnym potwierdzeniem tej tezy było przeprowadzenie z Kanady na południe stadka młodych żurawi krzykliwych (Grus americana), które poleciały za przewodnikiem lekkim samolotem pomalowanym w "żurawi" wzorek!

Ptaki od kuchni

Wielkie masy ptaków przelatujące w krótkim czasie przez ten sam teren powinny mieć duże kłopoty z wyżywieniem się. Problem ten rozwiązany został w prosty sposób - w czasie wędrówki ptaki mało żerują. Energia potrzebna do lotu jest magazynowana w postaci tłuszczu, dzięki intensywnemu żerowaniu jeszcze przed wylotem. Zapasy te są bardzo obfite - od kilkunastu procent normalnej masy ciała do ponad 40% u kolibrów i aż 100% u niektórych pokrzewek. Ptaki te tyją tak przed lotem wiosennym, odbywanym szczególnie szybko. Wiele gatunków uzupełnia zapasy w stałych miejscach obfitujących w pokarm. Dla zmniejszenia masy otłuszczonego ptaka u niektórych gatunków zanikają częściowo niektóre narządy wewnętrzne, np. nerki, wątroba i mięśnie. Robiono obliczenia, na jaki czas nieprzerwanego lotu wystarcza zgromadzony zapas tłuszczu. Jeden z badanych kolibrów zużywa w ciągu godziny szybkiego lotu 0.13 g tłuszczu; podczas 10 godzin nocnego lotu pokonuje on około 800 km i zużywa 1.3 g tego paliwa. Średnio gromadzi na podróż 2 g tłuszczu - ma więc nawet bezpieczny zapas na wypadek nieprzewidzianych przeszkód w wędrówce.

Brytyjska gajówka ważąca 12 g do-tłuszcza się przed podróżą o 4 g i leci przez Biskaje do Hiszpanii, tam dotłuszcza się o 10 g i pokonuje w trzy dni Hiszpanię, Afrykę Północną i Saharę, by już poza pustynią znów uzupełnić zapasy i dolecieć do celu - pasa sawann.

Skoro już o Saharze mowa, to w ciekawy sposób przebywa ją pliszka żółta. Przemierza ona powoli Europę, żerując, gromadząc tłuszcz i zwiększając masę z 17 do 25 g. Taki zapas wystarczyłby na jednorazowy długi przelot nad Saharą. Jednak pliszka nie jest zbyt wytrwałym lotnikiem i upał zmusza ją do szukania cienia u podnóża pustynnych skał, a przelot staje się wieloetapowy. Pliszka to ptak żerujący w otwartym terenie, więc choć w małym stopniu, jednak znajduje pokarm w tak niegościnnych warunkach.

Prawdziwie długodystansowym skokiem 4 tys. km nad pustynią popisuje się niewielka rokitniczka. Leci wówczas bez przerwy przez 60 godzin(!). Odmiennie od pliszki, jest ona lepszym lotnikiem, lecz żeruje wśród gęstych łodyg roślinności wodnej i na otwartym terenie nie znalazłaby zbyt wiele pokarmu. Nie zatrzymuje się więc, tracąc 11 g - połowę masy startowej!

Aby dotrzeć do celu, ptaki muszą wykazać się nie tylko wytrzymałością godną maratończyka. Dokonują jednocześnie cudów nawigacji i udowadniają, że umiejętnością gospodarowania pożywieniem przewyższają niejednego kwatermistrza. Ornitolodzy śledzą wnikliwie skrzydlatych wędrowców, chcąc rozszyfrować sekret ich niezwykłych wędrówek. Dlaczego niezmiennie wracają na te same zimowiska? W jaki sposób odnajdują drogę? Od ponad stu lat obrączkujemy, mierzymy, ważymy i podglądamy migrujące ptaki. Ostateczne rozwiązanie zagadki jest jednak ciągle równie dalekie, co trasy ptasich podróżników.

Wędrowcy i domatorzy

Na podstawie obserwacji przelotu, pojawiania się i całorocznego bytowania poszczególnych gatunków na danym obszarze podzielono ptaki na trzy grupy.

Przykładem gatunków wędrownych, gniazdujących w Polsce, ale spędzających w naszym kraju tylko część roku są m.in. pliszki żółte , bociany , jaskółki i dziwonia.

Najciekawsze są gatunki przelotne, czyli koczujące. Gdy "nasze" ptaki, szczególnie młode, okresowo przemieszczają się na zachód, na ich miejsce przylatują osobniki z północnego wschodu. Przez cały rok obserwuje się dany gatunek tak, jakby migracji w ogóle nie było. Tak dzieje się m.in. z gilami i gawronami. U niektórych ptaków tylko część populacji wyrusza zimą na wędrówkę. Robią tak sójki, sikory, a nawet wróble. Na miejsce osobników, które odleciały, przybywają ich pobratymcy ze wschodu, powodując zimową zwyżkę liczebności. Do ptaków przelotnych należy też wiele gatunków nie gnieżdżących się w Polsce, m.in. jemiołuszka , jer, śnieguła czy niektóre sowy, np. sowa śnieżna.

Ptaków całkiem osiadłych, choć i tak odbywających kilkukilometrowe wędrówki, jest niewiele. Należą do nich kuraki (oprócz przepiórki), dzierlatka , trznadel i puszczyk .

Trasy wędrówek wybranych ptaków

Ptaki z zasady unikają otwartego morza i dlatego gatunki europejskie przekraczają Morze Śródziemne w najwęższych miejscach, koło Krety i Sycylii lub przez Bosfor i Gibraltar. Szybownicy np. bociany lub ptaki drapieżne przeprawiają się nad tymi ostatnimi dwiema cieśninami. Jesienią można się tam doliczyć w sumie do 400 tys. sztuk bocianów białych, w stadach liczących nawet po 10 tys. sztuk! Licznie obserwowane są także rzadkie drapieżniki trzmielojady (Pernis apivorus) ponad 30 tys. sztuk. Widuje się tam również wiele błotniaków łąkowych (Gircus pygargus), o których pisaliśmy w artykule "Drapieżnik doda ci skrzydeł" . Obserwacje dalszej wędrówki tych ptaków brzegiem Azji Mniejszej stanowią pozasezonową atrakcję turystyczną m.in. w Izraelu

>Prof. dr hab. WIKTOR PAWŁOWSKI jest chemikiem (WSP w Kielcach i Uniwersytet Warszawski) oraz fotografikiem - przyrodnikiem.