Twoja wyszukiwarka

ZBIGNIEW P. ZAGÓRSKI
SYGNAŁY - UWAGA NA PREPARATY ZIOŁOWE!
Wiedza i Życie nr 10/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/2000

Władze amerykańskie są zaniepokojone zalewem rynku preparatami ziołowymi.

Gdy 6 lat temu pisaliśmy na naszych łamach, że nie każdy "produkt naturalny" musi być zdrowy i bezpieczny, świat ogarniała wszechobecna moda na wszystko, co naturalne. Dziś wiele osób przyjmuje leki i różnego rodzaju preparaty ziołowe w przekonaniu, że skoro kiedyś komuś na coś pomogły, to pomogą i mnie.

Tymczasem w przedłużeniu życia - średnio o 30 lat w ciągu XX wieku - ziołolecznictwo odegrało znikomą rolę. Zawdzięczamy to przede wszystkim upowszechnieniu higieny oraz postępowi w dziedzinie medycyny i farmakologii.

Znakomite amerykańskie czasopismo Environmental Health Perspectives opublikowało ostatnio listę najbardziej podejrzanych ziół, których preparaty często sprzedawane są w USA jako "dietary supplement", czyli uzupełnienie normalnego żywienia. W preparatach tych znaleziono niezwykle toksyczne produkty świata roślinnego, powodujące m.in. uszkodzenia płodu, a także zawierające substancje rakotwórcze, związki hamujące przyswajanie witamin grupy B, ingerujące w działanie enzymów itp. Niektóre z tych ziół są stosowane także w Polsce, więc problem jest nie tylko amerykański. Chodzi m.in. o gorzknik kanadyjski, żywokost lekarski i ostropest plamisty.

Czy pamiętają Państwo aferę dotyczącą słynnego ekstraktu torfowego, który miał leczyć wszystko, łącznie z nowotworami? Po paru latach i zbudowaniu fabryki we Wrocławiu wszystko ucichło, bo okazało się, że każda partia ekstraktu przekazanego do badań miała inny skład chemiczny.

Badania preparatów ziołowych potrwają długo. Nie ma wątpliwości, że wiele z nich, jak np. krople walerianowe, uzyska świadectwo zdrowia. Okaże się też zapewne, że część z pozostałych ani nie szkodzi, ani nie leczy. Zanim to nastąpi, bądźmy jednak ostrożni, biorąc do ust albo smarując się czymś, co nie ma odpowiedniego certyfikatu. Wiele zachodnich "dodatków dietetycznych" nie mówiąc o jeszcze bardziej podejrzanych dalekowschodnich trafia na nasz rynek bez żadnej kontroli.

Instytut Chemii i Techniki Jądrowej w Warszawie