Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ PIEŃKOWSKI
SYGNAŁY - PLATYNA I ZŁOTO Z KOSMOSU
Wiedza i Życie nr 10/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/2000

Złoża najcenniejszych metali zawdzięczamy prawdopodobnie meteorytom.

Już z prostych analiz geochemicznych wynika, że w warstwach powierzchniowych Ziemi powinno być bardzo mało żelaza - co najmniej 100 razy mniej niż jest. Skoro przed miliardami lat nasza planeta była kulą (gwoli ścisłości - elipsoidą obrotową) płynnej skały, całe żelazo powinno spłynąć do jądra i dolnego płaszcza. Tak się jednak nie stało, bo inaczej nie mielibyśmy na powierzchni tak bogatych złóż tego pierwiastka. Co więcej, nie mielibyśmy żadnego pożytku z całej rodziny tzw. pierwiastków syderofilnych, czyli lubiących żelazo, do których należą m.in. złoto, platyna, pallad, rod, ruten, iryd i osm. Nie mielibyśmy pożytku, bo skały powierzchniowe praktycznie nie zawierałyby tych pierwiastków.

Badania geochemiczne wskazują, że w tym rozumowaniu nie ma błędu. "Nadplanowe" żelazo wraz z towarzyszącymi mu pierwiastkami mogło przybyć na Ziemię w postaci meteorytów, które spadły po zastygnięciu globalnego oceanu magmy - nie wzięły więc udziału w procesie segregacji grawitacyjnej pierwiastków. Świadczy za tym fakt, że proporcje zawartości poszczególnych pierwiastków syderofilnych w skorupie i górnym płaszczu są niemal identyczne, jak w meteorytach chondrytowych.

Proces segregacji grawitacyjnej, który zakończył się około 100 mln lat po powstaniu Ziemi, był bardzo skuteczny. Utworzone wtedy jądro zawiera dziś aż 99.99% ziemskich zasobów żelaza, złota i platyny. Jednak dobranie się do tego bogactwa na zawsze pozostanie dla nas niemożliwe - dziś najgłębsze wiercenia z trudem sięgają 11 km, a jądro znajduje się około 3 tys. km głębiej. Łatwiej będzie brać surowce z kosmosu, tak jak dawniej zrobiła nasza Ziemia.

Nature nr 6794/2000