Twoja wyszukiwarka

GRZEGORZ RAWICZ-MAŃKOWSKI
DR ZIMNO
Wiedza i Życie nr 11/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 11/2000

Chociaż odruchowo bronimy się przed zimnem, często jest ono naszym sprzymierzeńcem, a czasem bywa nawet lekarstwem. Od wieków przykładano lód na bolące zęby lub stawy, zimnymi okładami obniżano niebezpiecznie wysoką gorączką. Od czasu, gdy do chłodzenia użyto ciekłego azotu, leczenie zimnem stało się szansą dla wielu chorych, którym dotąd trudno było pomóc.

Krioterapia to pojęcie dość szerokie i niejednoznaczne. Według najprostszej definicji oznacza leczenie zimnem. W większości słowników i leksykonów można znaleźć nieco szersze określenie metody leczenia tej jako polegającej na miejscowym stosowaniu zimna, którego nośnikiem jest lód, śnieg lub woda, często również dwutlenek węgla, czyli tzw. suchy lód. Trudno odmówić tej definicji trafności, pamiętając, że "kryos" znaczy po grecku mróz. Dziś jednak mówiąc o krioterapii, częściej mamy na myśli znacznie niższe temperatury niż temperatura suchego lodu (-78°C) i niekoniecznie miejscowe stosowanie zimna.

Zniszczyć lub pobudzić

Ogólnie rzecz biorąc, zimno stosuje się w leczeniu z dwóch powodów żeby zniszczyć tkanki patologicznie zmienione oraz aby pobudzić różne procesy fizjologiczne. Przykładanie zimnych okładów łagodzących ból lub gorączkę znane jest od bardzo dawna. W latach 40-tych XX wieku zaczęto tworzyć naukowe podstawy niszczenia niską temperaturą tkanki nowotworowej. Kriochirurgia, jako odrębna dziedzina, rozwinęła się w latach 60-ych. Jednak nowe możliwości wykorzystania krioterapii pojawiły się dopiero w latach 70-ych, kiedy zaczęto stosować w leczeniu skrajnie niskie temperatury, poniżej -100°C. To właśnie wtedy prof. T. Yamauchi z Japonii i prof. R. Fricke z Niemiec udowodnili, że zastosowanie np. ciekłego azotu (-195.8°C) na chorą okolicę ciała nie musi prowadzić do destrukcji tkanki. Przeciwnie, jeśli ciekły azot zaaplikuje się we właściwy sposób, schłodzenie staje się intensywnym bodźcem wywołującym wiele różnych reakcji obronnych organizmu.

Poddany krioterapii pacjent, paradoksalnie, odczuwa przez kilkanaście sekund ciepło, co jest skutkiem skurczu naczyń. Potem następuje szybkie rozszerzenie naczyń krwionośnych i przyspieszenie przepływu krwi, utrzymujące się przez 3-4 godziny. Przekrwienie jest tym większe, im znaczniejsze było oziębienie. A efektem zabiegu jest długotrwałe ogrzanie wybranego fragmentu ciała, bardziej korzystne niż ogrzanie energią cieplną z zewnątrz. Po kilku godzinach m.in. zmniejszają się obrzęki chłodzonych tkanek, poprawia się też przepływ i oczyszczanie chłonki w układzie limfatycznym.

Choć zastosowanie bardzo niskich temperatur pozwala skrócić czas zabiegu i osiągnąć trwalszy oraz pełniejszy efekt terapeutyczny miejscowego chłodzenia, najbardziej interesująca i przyszłościowa wydaje się krioterapia ogólnoustrojowa. To dzięki niej wprowadzono zupełnie nowe, czasem zaskakujące, zastosowania zimna w leczeniu.

Na depresję i urazy

Zabiegi krioterapii ogólnoustrojowej wykonuje się w kriosaunie lub kriokomorze. Kriosauna to jednoosobowe, wyłożone drewnem pomieszczenie z wahadłowymi drzwiami, które pacjent może otworzyć w każdej chwili, aby przerwać zabieg w przypadku nagłej niedyspozycji. Kriokomora składa się z dwóch części - przedsionka o temperaturze -50° oraz części właściwej, gdzie temperatura jest niższa niż -100°C. Może z niej korzystać równocześnie 5 osób.

Zanim zaczęto stosować takie zabiegi - w latach 80-ych - upewniono się, że są całkowicie bezpieczne. Potwierdziło to wiele badań. Nie zanotowano np. zmian w zapisie EKG, częstości skurczów serca ani wahań ciśnienia tętniczego. Nie występuje też niebezpieczne wychłodzenie organizmu. Choć temperatura klatki piersiowej spada o 1-3°C, temperatura krwi wewnątrz czaszki, klatki piersiowej i jamy brzusznej pozostaje na zwykłym poziomie. Odrębnych badań wymagało określenie zmian powstających w organizmie pod wpływem zimna, które mogą mieć znaczenie lecznicze. Dziś wiemy, że są one znacznie bardziej wszechstronne, niż można było oczekiwać.

Pod wpływem zimna wzrasta stężenie wielu hormonów i neuroprzekaźników, np. kortyzolu, endorfin, adrenaliny, noradrenaliny, testosteronu. Wyraźnie zauważalne są też zmiany w układzie krążenia naczynia się rozszerzają i szybciej płynie krew, nie zakłócając jednak pracy serca. Zmiany dotyczą też układu nerwowego - przewodnictwo impulsów nerwowych staje się wolniejsze - oraz mięśni, które stają się mniej napięte. Zauważono ponadto lepszą pracę nerek. Zimno zwiększa też odporność organizmu, rośnie bowiem liczba limfocytów oraz komórek NK, czyli tzw. naturalnych zabójców. Poza tym okazało się skuteczną bronią w walce z wolnymi rodnikami, które, jak wiadomo, inicjują wiele chorób.

Wszystko to wpływa na ogólny stan organizmu, ma więc potencjalne znaczenie lecznicze. Jednak wciąż trwa ustalanie, jakie konkretnie choroby można leczyć zimnem. Najpierw wykorzystano niską temperaturę do bardziej intensywnej kinezyterapii, czyli ćwiczeń ruchowych, dzięki czemu skrócił się okres rehabilitacji. Zaobserwowano również korzystny wpływ krioterapii ogólnej na psychikę, co tłumaczy się wzrostem stężenia niektórych hormonów. U poddanych takiej kuracji pacjentów znikało zmęczenie, poprawiał się nastrój, a nawet ustępowały stany depresyjne i zaburzenia snu. Wszystko wskazuje na to, że ze względu na niszczenie wolnych rodników będzie to również sposób na zmniejszenie uszkodzenia tkanek po urazach, a także profilaktyka osteoporozy.

Jak jest u nas?

Jeszcze w latach 80-ych krioterapią zainteresowała się Katedra Rehabilitacji AWF AM we Wrocławiu, a nieco później Instytut Reumatologii w Warszawie. Ocenia się, że w Polsce wykonano już ponad 2 mln zabiegów miejscowych i około 6 tys. ogólnoustrojowych. Doświadczenia wykazały, że można w ten sposób pomóc w przypadku zapalenia stawów o różnym podłożu, dyskopatii, urazów, oparzeń, dny moczanowej, a także stwardnienia rozsianego, porażenia mózgowego i niektórych niedowładów.

Zimno jest też skutecznym sposobem odnowy biologicznej. Badania przeprowadzone ostatnio we Wrocławiu wykazały, że po 11 krótkich zabiegach krioterapii ogólnoustrojowej u zdrowych lekkoatletów występuje wiele istotnych zmian w biochemicznej aktywności organizmu, które m.in. poprawiają wydolność organizmu oraz łagodzą stany zapalne.

Istnieją jednak przeciwwskazania w stosowaniu tego typu kuracji. Do bezwzględnych należą nietolerancja zimna, choroba nowotworowa, uszkodzenia skóry, miejscowe odmrożenia, wyniszczenie i wychłodzenie organizmu, zażywanie niektórych leków (np. neuroleptyków), zaawansowana miażdżyca.

Jak dotąd nie wszystkie efekty krioterapii, tak miejscowej, jak i ogólnoustrojowej, zostały w pełni wyjaśnione. Dotyczy to także tych najistotniejszych skutków leczenia zimnem działania przeciwbólowego, przeciwobrzękowego, obniżającego napięcie mięśni. Czas pokaże, która z wielu teorii na ten temat jest najbliższa prawdy.

Kto leczy zimnem?

Niemcy jako pierwsi na świecie zastosowali na początku lat 80-ych komorę niskotemperaturową do leczenia chorych na reumatoidalne zapalenie stawów. Niedługo potem, w 1984 roku, powstało we Wrocławiu pierwsze polskie przenośne urządzenie do miejscowego nadmuchu parami ciekłego azotu. Prototyp pierwszej w Polsce, a trzeciej w świecie, komory kriogenicznej zainstalowano w 1989 roku w szpitalu w Kamiennej Górze. Cztery lata później w Instytucie Reumatologii w Warszawie zainstalowano kriosaunę. Druga komora kriogeniczna polskiej konstrukcji działa od 1996 roku w Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, a trzecia, najnowocześniejsza, od dwóch lat w Zakładzie Rehabilitacji Leczniczej Niepublicznego Zakładu Służby Zdrowia VICTORIA w Radzyniu.

Jak człowiek reaguje na zimno?

Temperatura wewnętrzna ciała waha się w ciągu doby tylko nieznacznie, w zakresie 0.3-0.7°C.

Gdy temperatura otoczenia obniża się, organizm człowieka uruchamia wiele reakcji termoregulacyjnych, które mają na celu po pierwsze obronę przed utratą ciepła i jego ekonomiczne wykorzystanie, po drugie wytworzenie dodatkowego ciepła. Realizację obu celów zapewnia układ nerwowy współczulny. W pierwszym przypadku termoreceptory na skórze przekazują impulsy do zwężenia naczyń krwionośnych w skórze i tkance podskórnej. W wyniku zmniejszonego w ten sposób przepływu krwi obniża się temperatura powierzchni ciała, zmniejszając różnicę między ciepłotą skóry i otoczenia, co zapobiega dalszej utracie ciepła. Taka reakcja jest najsilniej wyrażona w kończynach, nie zachodzi natomiast w naczyniach krwionośnych skóry głowy i twarzy. Właśnie dlatego utrata ciepła z tych części ciała może być znaczna, nawet 40% całkowitej jego ilości wytwarzanej przez organizm.

Realizacja drugiego celu, dążenie do wyrównania utraty ciepła przez wzrost jego produkcji, jest bardziej złożona. Odbywa się przez zwiększenie tempa przemiany materii na drodze tzw. termogenezy drżeniowej i bezdrżeniowej. Każdy z nas nieraz drżał z zimna w sensie całkowicie dosłownym. W takim stanie cała energia wytwarzana przez organizm uwalnia się w postaci ciepła, co wcale nie oznacza, że jest to wydajny proces ogrzewania. Podczas drżenia wzrasta przepływ krwi przez skórę, a to sprzyja utracie ciepła.

Pomóc może wtedy tzw. termogeneza bezdrżeniowa, pobudzana także przez układ współczulny. Wskutek wzrostu stężenia noradrenaliny oraz kilku hormonów nasila się tempo przemiany materii. Proces ten jest szczególnie wydajny, gdy działają one na tzw. brunatną tkankę tłuszczową. Niestety, u ludzi, w przeciwieństwie do zwierząt, występuje ona tylko w okresie niemowlęctwa. Choć według niektórych badaczy mają ją także osoby dorosłe przystosowane do zimna.

Krioterapia - dla kogo?

Zabiegi krioterapii miejscowej są dostępne w wielu placówkach medycznych, przede wszystkim prywatnych, na zasadach komercyjnych. Można przypuszczać, że ich liczba jeszcze wzrośnie ze względu na rosnące zainteresowanie takimi zabiegami, a z drugiej strony na łatwość zakupy odpowiedniego sprzętu, który jest produkowany w Polsce. Krioterapia ogólna dostępna jest tylko dla nielicznych osób, jako element kompleksowej usługi rehabilitacyjnej. Kasy chorych nie kontrakują poszczególnych zabiegów, lecz finansują rehabilitację jako całość. Jeśli lekarz udokumentuje, że niezbędna jest krioterapia ogólna, nie ma problemów z refundacją.

Autor jest adiunktem w Katedrze Fizjoterapii Międzyuczelnianego Wydziału Rehabilitacji AWF?AM w Warszawie oraz fizjoterapeutą w Pałacu Królewskim w Doha (Katar).