Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ Z. HRYNKIEWICZ
SKĄD BRAĆ ENERGIĘ?
Wiedza i Życie nr 11/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 11/2000

Jeśli chcemy dołączyć do wspólnej Europy musimy znacznie zwiększyć produkcję energii elektrycznej. Nie będzie to możliwe bez budowy elektrowni jądrowych.

Statystyczny Polak zużywa rocznie 2.25 razy mniej energii elektrycznej niż mieszkaniec krajów Unii Europejskiej. Dlaczego zatem nie odczuwamy jej braku? Bo mamy kuriozalną strukturę energii finalnej dostarczanej użytkownikom: 34% tej energii to węgiel, który zużywamy w różnych gałęziach przemysłu oraz spalamy w ponad milionie rozproszonych kotłowni i w 15 mln indywidualnych pieców i kuchni, które są źródłem ponad 20% emitowanego w Polsce dwutlenku siarki i ponad 35% pyłów. Zwalczyć tę rozprzestrzeniającą się lokalnie, a więc najbardziej szkodliwą emisję można jedynie, zastępując węgiel elektrycznością i gazem ziemnym. Musimy sprowadzać więcej gazu i budować elektrownie gazowo-parowe, a także elektrownie jądrowe. Pisałem o tym wielokrotnie , wyrażając opinię, że do 2010 roku powinniśmy podwoić podaż energii elektrycznej i dotowanie wydobycia węgla zastąpić dotowaniem elektryczności. Nawet wówczas zostaniemy daleko w tyle za krajami Unii Europejskiej, w których zużycie tej energii stale rośnie.

Wstręt do energetyki jądrowej

17 grudnia 1990 roku Rada Ministrów przedstawiła Sejmowi wniosek o postawienie w stan likwidacji budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w Żarnowcu. Była to moim zdaniem decyzja błędna, szkodliwa dla rozwoju Polski. Przyniosła niepowetowane straty gospodarcze i społeczne oraz fatalnie odbiła się na stanie środowiska naturalnego. Oparcie polskiej energetyki niemal wyłącznie na węglu powoduje, że jesteśmy jednym z najbardziej zanieczyszczonych krajów Europy.

Jak doszło do podjęcia tej brzemiennej w skutki decyzji? Budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej uchwaliło Prezydium Rządu w sierpniu 1971 roku. W czerwcu 1979 roku postanowiono ją zlokalizować nad Jeziorem Żarnowieckim. Uchwałę o rozpoczęciu budowy dwóch pierwszych bloków energetycznych Rada Ministrów podjęła w styczniu 1982 roku. Niefortunnie, przygotowywaną przez kilka lat uchwałę podjęto w miesiąc po wprowadzeniu stanu wojennego. Fakt ten wykorzystali przeciwnicy energetyki jądrowej, twierdząc, że postanowienie to zapadło w czasie ograniczonej suwerenności państwa i bez możliwości konsultacji ze społeczeństwem. Program rozwoju energetyki jądrowej w Polsce został zakwestionowany. Przewidywał on, że do 2000 roku będą uruchomione elektrownie jądrowe: w Żarnowcu (1860 MWe), druga w Klempiczu (4000 MWe) i dwa z czterech bloków trzeciej elektrowni (2000 MWe). Dałoby to w sumie 7860 MWe, co stanowiłoby wzrost mocy elektrycznej zainstalowanej w Polsce o 26%.

Likwidacja Żarnowca przekreśliła tę szansę. Gdy podjęto tę decyzję zaawansowanie budowy elektrowni, wynosiło 36%, a zaplecza 85%. Powstało tam ponad 630 obiektów, wykonano lub unowocześniono około 100 km dróg i 17 km linii kolejowych. Oddano do użytku 1695 mieszkań w 69 budynkach mieszkalnych. Przedsiębiorstwo "EJ Żarnowiec w budowie" zatrudniało 2600 pracowników, w tym kilkudziesięciu wysokiej klasy specjalistów wyszkolonych za granicą. W budowę zaangażowanych było około 70 przedsiębiorstw krajowych, a z 9 zagranicznymi zawarto kontrakty.

Zamykając w 1990 roku perspektywy rozwoju energetyki jądrowej w Polsce, zmarnowano nie tylko około miliarda dolarów zainwestowanych w tę budowę, ale także zniszczono kadrę specjalistów, której odtworzenie będzie trudne i długotrwałe. Przede wszystkim jednak wytworzono w społeczeństwie fałszywy obraz energetyki jądrowej i wywołano nieuzasadnionego strach przed jej wprowadzeniem.

Sama likwidacja budowy elektrowni mogłaby być tematem powieści sensacyjnej. Wyznaczony termin zakończenia likwidacji, 31 grudnia 1992 roku, był odraczany co najmniej 3-krotnie. Zmieniali się likwidatorzy, zmieniały się pomysły, jak wykorzystać istniejący majątek. Planowano m.in. uruchomić tam przetwórnię mleka, ziemniaków, browar, fabrykę samochodów, motorowerów, ciągników rolniczych i przyczep. Powstał pomysł utworzenia specjalnej Żarnowieckiej Strefy Ekonomicznej, w której działałyby wytwórnia opakowań, przedsiębiorstwa chemiczne, zakłady produkcji mikroelektroniki, komputerów i robotów. Kontrola prawidłowości likwidacji przeprowadzona przez Najwyższą Izbę Kontroli w 1994 roku wykazała wielkie straty finansowe i brak zainteresowania rządu kolejnymi projektami.

W latach 1995-1996 została utworzona spółka Gazowa Elektrownia Żarnowiec z udziałem kapitału amerykańskiego. Jej zamiarem było wybudowanie elektrowni gazowej o docelowej mocy 1000 MW. Uruchomienie pierwszego bloku o mocy 250 MW projektowano po 2000 roku. Początkowo rozważano zasilanie elektrowni gazem ze złóż na szelfie bałtyckim. Jego zasoby są jednak małe, a koszt budowy gazociągu wysoki. Na razie nie ma nawet projektów wstępnych, więc budowa coraz bardziej się oddala.

Kampania fałszu i demagogii

Do decyzji o likwidacji budowy elektrowni jądrowej przyczyniło się wiele znanych osobistości i ich doradców. Nie będę wymieniać nazwisk dramatis personae - można je znaleźć w dokumentach, artykułach i polemikach z tamtych lat. W 1990 roku rząd ugiął się pod presją grup społecznych wprowadzonych w błąd przez nieodpowiedzialne wystąpienia prasowe i publiczne protesty przeciwników energetyki jądrowej. Wszystkie chwyty były dozwolone, żeby rozognić emocje i wywołać psychozę strachu. To zaowocowało masowymi demonstracjami, niewybrednymi hasłami malowanymi na murach i płotach oraz zbieraniem tysięcy podpisów pod petycjami. Niechlubną rolę spełniły środki masowego przekazu, które łatwo dawały się podprowadzić przeciwnikom energetyki jądrowej.

Można zrozumieć działaczy politycznych i związkowych, którzy z rezygnacji z budowy elektrowni ukuli hasło wyborcze, ale nadawanie politycznego charakteru postulatowi o ogromnych szkodliwych konsekwencjach ekonomicznych i ekologicznych dla Polski było niewybaczalnym błędem. Wytwarzanie psychozy lęku dla spektakularnego udowodnienia poparcia społecznego nie było "Solidarności" potrzebne, gdyż i bez tego związek cieszył się powszechnym uznaniem. Nie można się dziwić stanowisku młodzieży, której wmówiono, że wystąpienia przeciw energetyce jądrowej to sprzeciw wobec władzy komunistycznej i skompromitowanemu systemowi gospodarczemu. Tymczasem Stanisław Lem pisał, że młodzież nasza powinna była w Żarnowcu demonstrować na rzecz budowy elektrowni atomowej, a nie przeciw niej.

Smutne jest, że tak wielu pracowników nauki włączyło się w kampanię fałszu i manipulacji. Celowali w tym zwłaszcza ci, którzy o energetyce jądrowej mieli mgliste pojęcie albo nie mieli go wcale. Warto w tym miejscu przytoczyć, co napisał profesor filozofii na Uniwersytecie we Fryburgu, dominikanin o. Józef Maria Bocheński w książce Sto zabobonów: "Tak np. profesor wykładający historię nowożytną jest zapewne autorytetem, gdy chodzi o rewolucję francuską, ale nie jest w dziedzinie użytkowania energii atomowej. Skoro więc taki profesor podpisuje razem z kolegami wyspecjalizowanymi w ceramice chińskiej, zoologii, względnie rachunku prawdopodobieństwa, deklaracje dotyczące tej energii, popełnia jaskrawe nadużycie autorytetu, tym gorsze, że wywołuje wrażenie, iż to sama "nauka" się wypowiada".

W kampanii przeciw Żarnowcowi przywoływano pamięć ofiar Hiroszimy i Nagasaki oraz skażenie środowiska spowodowane wybuchami bomb atomowych w atmosferze, jak również beztroskie obchodzenie się z odpadami promieniotwórczymi na wojskowych poligonach jądrowych i w zakładach wytwarzających broń jądrową. Przypomniano katastrofę w Czarnobylu, sugerując, że podobne nieszczęście może się zdarzyć w Żarnowcu. Tymczasem reaktory, które miały być zainstalowane w Polsce, są zupełnie innego typu niż reaktory czarnobylskie i nie różnią się specjalnie od reaktorów, na których oparta jest energetyka w przodujących krajach świata. W elektrowniach z takimi reaktorami nikt nie zginął wskutek napromieniowania i żadnego z okolicznych mieszkańców nie trzeba było ewakuować. W ferworze ataków na Żarnowiec pojawił się nawet argument o niedopuszczalnej lokalizacji elektrowni, gdyż usytuowano ja ponoć w pobliżu uskoku tektonicznego. Tymczasem sejsmolodzy stwierdzili, że lokalizacja jest pod względem geologicznym jedną z najlepszych możliwych na terenie Polski. Na marginesie warto przypomnieć, że elektrownia jądrowa położona w pobliżu epicentrum trzęsienia ziemi w Armenii nie została uszkodzona i dostarczała energię elektryczną tak potrzebną do ratowania ofiar kataklizmu, w czasie gdy nastąpiło odcięcie innych źródeł energii.

Przyszłość polskiej energetyki

Jakie elektrownie powinniśmy budować? Jeśli pominiemy niepoważne projekty oparcia polskiej elektroenergetyki na bateriach słonecznych, wiatrakach lub spalaniu słomy i uwzględnimy fakt, że nasze rzeki nie niosą, niestety, dostatecznie dużo energii, to jesteśmy skazani na elektrownie cieplne i trzy rodzaje paliw: węgiel, gaz ziemny i paliwo jądrowe. Musimy modernizować istniejące elektrownie węglowe i zainstalować w nich wydajne systemy redukcji szkodliwych spalin. Następny krok to budowa elektrowni parowo-gazowych, które mniej zanieczyszczają środowisko niż węglowe. Niestety, ich funkcjonowanie zależeć będzie od importu gazu ziemnego, co uzależnia naszą energetykę od innych krajów.

Wprowadzenie energetyki jądrowej w Polsce będzie nieuniknione. Jej rozwój i stopniowa likwidacja starych siłowni węglowych jest najlepszym rozwiązaniem nie tylko ze względów ekologicznych, ale również opłacalnym ekonomicznie. Dlatego jestem przekonany, że XXI wiek będzie wiekiem energetyki jądrowej. W 1991 roku decyzji Sejmu o likwidacji budowy elektrowni jądrowej w Żarnowcu towarzyszyła opinia, że wprowadzenie energetyki jądrowej w Polsce zostaje odłożone do 2010 roku. Czas szybko płynie i dziś opracowywane założenia polityki energetycznej państwa są rozpatrywane w horyzoncie 2020 roku. Nie ma w nich mowy o podwojeniu podaży energii elektrycznej do 2010 roku, a w świetle ostatnich postanowień rządu nie da się tego osiągnąć nawet w 2020 roku. Będziemy pod tym względem pariasem wśród krajów Unii Europejskiej.

Co nas czeka do 2020 roku?

Ministerstwo Gospodarki przedstawiło w listopadzie 1999 roku założenia polityki energetycznej Polski do 2020 roku, a w lutym 2000 roku Rada Ministrów podjęła stosowną uchwałę. Pouczająca jest lektura trzech kolejnych dokumentów obrazujących zmianę zdania o celowości wprowadzenia w Polsce energetyki jądrowej w miarę jak opinie ekspertów przeradzały się w opinię polityków. W każdym dokumencie rozpatrywane są trzy scenariusze makroekonomicznego rozwoju kraju, różniące się założonym średniorocznym wzrostem Produktu Krajowego Brutto (PKB). W ekspertyzie Agencji Rynku Energii, w scenariuszu "peryferyjnym", scharakteryzowanym jako ostrzegawczy, wzrost ten wynosi 4%, w scenariuszu "bazowym" 5.5%, a w scenariuszu "sukcesu", który jest wynikiem pomyślnego splotu okoliczności - 8.4%. Dwa ostatnie przewidują do 2020 roku podwojenie produkcji energii elektrycznej (odpowiednio o 91% i o 102%). Energetyka jądrowa ma w nich zapewnić źródło 11% energii pierwotnej i ponad 20% udziału w wytwarzaniu elektryczności; w obu scenariuszach pojawia się w odpowiednio mniejszym zakresie już w 2015 roku.

Scenariusze Ministerstwa Gospodarki są mniej ambitne. Scenariusz "przetrwania" zakładający 2.3% średniorocznego wzrostu PKB jest określany jako wyraźnie ostrzegawczy i odracza członkostwo Polski w Unii Europejskiej poza 2010 roku (o ile w ogóle będzie realne). Scenariusz "odniesienia" (4% wzrostu PKB) stwarza szanse przystąpienia do Unii, ale około 2010 roku, a scenariusz "postępu" (średnioroczny wzrost PKB 5.5%) pozwoli na członkostwo w niej w 2005 roku. Tylko ten ostatni przewiduje dwukrotny wzrost zużycia energii elektrycznej w 2020 roku przy 9% udziale energetyki jądrowej.

W ostrożnym komentarzu energetyka jądrowa pojawia się w następującym kontekście: "W tym scenariuszu wzrasta zapotrzebowanie na energię elektryczną, co przy równoczesnym nałożeniu ograniczeń środowiskowych może powodować konieczność budowy energetyki jądrowej. Zagadnienie to, ze względu na dość zdecydowany opór społeczny przed budową elektrowni jądrowych, wymaga dodatkowych wnikliwych studiów i analiz".

Co postanowiła Rada Ministrów w lutym 2000 roku? W trzech scenariuszach przyjęto taki sam średnioroczny wzrost PKB jak w scenariuszach Ministerstwa Gospodarki, z tym że najbardziej ambitny (wzrost PKB 5.5%) zmienił nazwę na "postęp-plus". Zapotrzebowanie na energię elektryczną w 2020 roku rośnie w nim tylko o 68% i nie ma mowy o energetyce jądrowej. Tak mały wzrost podaży energii elektrycznej w najbardziej ambitnym scenariuszu spowoduje, że mieszkaniec Polski w 2020 roku będzie jej zużywał średnio o połowę mniej niż mieszkaniec krajów Unii Europejskiej. Węgiel będzie nadal stanowić 52% energii pierwotnej i 20% energii finalnej, czyli konsumenci nadal będą go spalać w wielkich ilościach dewastując środowisko.

W porównaniu z założeniami ekspertów założenia przyjęte przez rząd są stanowczo zbyt mało radykalną wizją poprawy struktury polskiej elektroenergetyki. Rząd doszedł do wniosku, że elektrownie jądrowe są nie tylko w Polsce niepotrzebne, ale że energetyka jądrowa w ogóle nie zasługuje na żadną wzmiankę. Niepotrzebne są szkolenie kadr i prace badawczo-rozwojowe z nią związane. Czy jest to objaw uderzającej krótkowzroczności czy też lęku przed narażeniem się elektoratowi?

Edukacja a gospodarka

Tylko nauka może dać odpowiedź na wyzwania stwarzane przez cywilizację. W ustroju demokratycznym władze kraju są wybierane przez społeczeństwo i przed nim odpowiadają za swoje decyzje. Wobec tego w kluczowych dla kraju sprawach muszą brać pod uwagę opinię ludności, a nawet uciekać się do ogólnokrajowego referendum. W dzisiejszym świecie władze polityczne często są między młotem a kowadłem. Z jednej strony, rozsądek nakazuje obranie kierunku wskazanego przez ekspertów, z drugiej zaś strony presja niezorientowanego lub celowo wprowadzonego w błąd społeczeństwa zmusza do rezygnacji z właściwej drogi. Na podejmowanie decyzji wpływa wiele dodatkowych czynników troska o wynik kolejnych wyborów, ataki ze strony rywalizujących partii opozycyjnych, a także niezdolność rozróżnienia między merytorycznie poprawnymi i tendencyjnymi ekspertyzami. Na szczególną uwagę zasługuje rola środków masowego przekazu, których nieodpowiedzialne informacje i komentarze pogłębiają bezradność społeczeństwa w wyrobieniu sobie obiektywnej opinii i wzmagają opór przeciwko decyzji władz. W Polsce przykładami decyzji wymuszonych przez opinię społeczną była, oprócz likwidacji Żarnowca, rezygnacja z odbudowy w Gąbinie masztu radiowego. Na szczęście udało się go zbudować w Solcu Kujawskim. Wystąpienia przeciwko tamie i zalewowi na Dunajcu w Czorsztynie opóźniły tę budowę, ale - jak się okazało w 1997 roku - tak gwałtownie atakowany zalew ochronił przed klęską powodzi znaczne obszary Małopolski. Kraj, w którym nauka jest lekceważona, nie będzie mieć ani mądrych doradców władzy, ani dobrych nauczycieli, którzy podniosą poziom wykształcenia społeczeństwa. Szerzą się więc niewiedza i zabobon wypierające rozsądek. Erozja edukacyjna staje się jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla rozwoju Polski. Niedostatek rzetelnej wiedzy u ludzi działających na różnych szczeblach hierarchii społecznej i nieodpowiedzialne wystąpienia kształtujące opinię publiczną mogą być źródłem wielu niefortunnych decyzji. Tak było z Żarnowcem. Ludzie muszą zrozumieć, że tylko nauka może dać odpowiedź na wyzwania stwarzane przez cywilizację. Powinni odzyskać zaufanie do uczonych. Z drugiej strony, uczeni powinni dołożyć starań, aby znaleźć wspólny język ze społeczeństwem i popularyzować wyniki badań.

Energetyka jądrowa na świecie

Energetyka jądrowa będzie głównym źródłem energii XXI wieku, ponieważ będą się wyczerpywać inne źródła, ale także ze względu na jej minimalny wpływ na środowisko.

Stopienie rdzenia energetycznego reaktora jądrowego w elektrowni Three Mile Island w Pensylwanii w 1979 roku i katastrofa w Czarnobylu w 1986 roku zahamowały rozwój energetyki jądrowej na świecie. Obecnie w 33 krajach pracują 434 jądrowe bloki energetyczne o zainstalowanej mocy 349 GWe. W budowie jest 36 jądrowych bloków energetycznych o łącznej mocy 28 GWe. Wytworzona dotychczas energia elektryczna 40 000 TWh w elektrowniach jądrowych pozwoliła zaoszczędzić 45 mld t węgla kamiennego, 110 mld t węgla brunatnego lub 20 bln m3 gazu ziemnego. Łatwo sobie wyobrazić, w jakim stopniu zostało dzięki temu zmniejszone zanieczyszczenie środowiska. W 16 krajach energetyka jądrowa pokrywa ponad 25% zapotrzebowania na energię elektryczną. Pierwsze miejsce pod tym względem zajmuje Litwa (77%), kolejne: Francja (76%), Belgia (55%) i Szwecja (46%). Ostatnim krajem w tej grupie jest Wielka Brytania, która z elektrowni jądrowych uzyskuje 25% zużywanej energii elektrycznej. Kolejne etapy rozwoju energetyki jądrowej to wykorzystanie bezpiecznych reaktorów jądrowych najnowszych generacji, budowa reaktorów powielających (pozwoli to wykorzystać olbrzymie zasoby uranu 238 i toru 232; wariantem tej opcji mogą być sterowane akceleratorami cząstek wzmacniacze energii), ujarzmienie wysokotemperaturowej fuzji lekkich jąder (izotopów wodoru i helu). Zapewni to ludności energię na wiele tysiącleci.

Prof. dr ANDRZEJ Z. HRYNKIEWICZ pracuje w Instytucie Fizyki Jądrowej im. H. Niewodniczańskiego w Krakowie i w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz jest członkiem rzeczywistym PAN i członkiem czynnym PAU.