Twoja wyszukiwarka

X.RUT
SZCZYPTA SOLI - CHYŻY PIES
Wiedza i Życie nr 11/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 11/2000

Na przełomie V i IV wieku p.n.e. w Atenach, opodal wzgórza Likabetu, tuż koło bram miasta, mieścił się zdobny w posąg Heraklesa gimnazjon Chyżego Psa (Kynosarges), w którym nauczał Antystenes, syn Antystenesa, Ateńczyk, wierny uczeń Sokratesa. To on właśnie doprowadził do skazania na śmierć jednego z denuncjatorów Sokratesa, Melotosa, a na banicję - drugiego, Anytosa.

Ze szkoły Antystenesa wywodzą się dwa wielkie nurty filozofii jońskiej: cynizm i stoicyzm. Pisze Diogenes Laertios1: "Od Antystenesa wywodzi się obojętność Diogenesa (z Synopy w Azji Mniejszej, tego od beczki - X.R.), wstrzemięźliwość Kratesa (z greckich Teb - X.R.), panowanie nad sobą Zenona (z Kition na Cyprze - X.R.); to on stworzył podwaliny ich stylu życia".

Diogenesa i Kratesa zalicza się do cyników, od Zenona, ucznia Kratesa, bierze się szkoła stoicka. Nauczanie etyczne cyników i stoików, w każdym razie w epoce rozkwitu filozofii starogreckiej, było tak bardzo podobne, że trudno wskazać istotne różnice. A przecież gdy młodzież rzymska zaczęła się kształcić w filozofii, stoicyzm uznano za godny propagowania, cynizm zaś - potępienia. Wielcy rzymscy moraliści, Seneka i Marek Aureliusz, uważani są za wzorowych stoików i choć Seneka był wychowawcą Nerona (inna rzecz, że chyba nieskutecznym), a Marek Aureliusz jawnie gardził chrześcijanami, obaj weszli do kanonu nauczania etyki w świecie rzymskokatolickim. A o cynikach pisze się i mówi tylko źle. Według PWN-owskiego "Słownika wyrazów obcych" cynizm to:

  1. "postawa życiowa charakteryzująca się nieuznawaniem obowiązujących w danym środowisku praw i obyczajów; lekceważące odnoszenie się do ogólnie przyjętych i uznanych wartości, zasad etycznych itp.;
  2. filoz. "doktryna starogreckiej szkoły filozoficznej, założonej przez Antystenesa z Aten (V-IV w. p.n.e.), głosząca, że życie zgodne z naturą jest najwyższą cnotą, a szczęście polega na ograniczeniu potrzeb materialnych, postulująca uniezależnienie się człowieka od konwencjonalnych norm religijnych, moralnych, obyczajowych, prawnych i społecznych"; "niem. Zynismus, z gr. kynismós, od kynízo 'zachowuję się jak cynik'".

A według "Słownika języka polskiego" tegoż wydawcy: cynizm m IV, D. -u, Ms. ~zmie, blm

  1. "otwarte, wyzywające i lekceważące odnoszenie się do ogólnie szanowanych pojęć, praw, osób". Cynicznie kłamać. Cynizm wypowiedzi, postępowania;
  2. filoz. "zespół poglądów greckiej szkoły filozoficznej Antystenesa, który głosił, że dobro polega na ograniczaniu swoich potrzeb".

Przyznasz, Drogi Czytelniku, że w "Słowniku języka polskiego" cynizm wygląda dużo gorzej niż w "Słowniku wyrazów obcych", choć obydwa te słowniki sąsiadują na jednym krążku "Komputerowego słownika języka polskiego". Ale w żadnej wersji negatywna opinia o cynizmie podana w punkcie 1 nie wynika z definicji zawartej w punkcie 2!

Skąd tyle wrogości? I czy to ważne, skoro najwidoczniej cynicy czymś tam narazili się ponad 2 tys. lat temu?

W "Żywotach i poglądach słynnych filozofów" Diogenesa Laertiosa, jedynym tak obszernym starożytnym (pocz. III w.) kompendium wiedzy i dykteryjek o starogreckich filozofach, jakie zachowało się do naszych czasów, dwie cechy cyników wysuwają się na plan pierwszy. Po pierwsze, wyróżniali się mistrzowskim opanowaniem chreiai, króciutkich przypowieści i dialogów, najczęściej dwuzdaniowych (atak-riposta), którymi w pozornie absurdalny sposób wykładali istotę swej doktryny. Po drugie, rzeczywiście byli nieznośnie niekonformistyczni. Oto kilka przykładów.

Kiedy Antystenesowi zarzucano, że przebywa wśród złych ludzi, odparł, że i lekarze, chociaż sami nie są chorzy, przebywają wśród chorych, a gdy ktoś ganił Diogenesa, że chodzi do podejrzanych dzielnic, odpowiedział: "Słońce też wchodzi do ustępów, a mimo to się nie brudzi". Antystenes doradzał Ateńczykom, aby uchwalili przez głosowanie, że osły mają być końmi; a kiedy mu powiedziano, że to niedorzeczne, odparł: "A przecież i wasi generałowie, w rzeczywistości zupełnie niekompetentni, są dowódcami tylko na mocy głosowania". Kiedy Diogenesowi odmówiono obiecanego mieszkania i nie miał gdzie złożyć głowy, zamieszkał w beczce, i to w samym Metroonie, gdzie znajdowała się świątynia Matki Bogów oraz archiwum państwowe Aten (co zresztą Ateńczykom wcale nie przeszkadzało, przeciwnie, gdy jakiś chłopak rozbił beczkę Diogenesa, chuligana ukarano chłostą, a beczkę odkupiono z państwowej kasy). Krates, który zanim został cynikiem, był człowiekiem wielce zamożnym, rozdał cały majątek, 200 talentów (czyli ponad pięć ton srebra) ubogim, po czym prowadził nader skromny żywot, dzieląc go z żoną, Hipparchią, która też z powodzeniem uprawiała filozofię i często z mężem występowała publicznie2 (rzecz wtedy wręcz szokująca!), a krewnych, którzy go nachodzili, pragnąc odwieść od przyjętego sposobu życia, często pędził kijem. Kij wędrowca, torba, a w niej nieco prażonego bobu, suszonych fig i chleba, jedna szata, służąca za suknię w dzień i za posłanie w nocy to cały dobytek cynika. Przezywano ich psami, ochoczo nadużywając nazwy gimnazjonu, z którego się wywodzili, a oni sami o sobie też tak mówili, by dać wyraz obojętności na szyderstwa. Ich rad i nauk szukali najwięksi im współcześni, jak choćby Aleksander Macedoński, mimo że nie zawsze spotykali się z życzliwym przyjęciem (np. gdy Aleksander spytał Kratesa, czy ma odbudować Teby, ten odrzekł: "Po co? Żeby znowu jakiś Aleksander je zburzył?").

Te dwie cechy, błyskotliwe chreiai i pogarda dla konwenansów, towarzyszyły bezkompromisowym poglądom na prawo, społeczeństwo i państwo: za dobro najwyższe cynicy przyjmowali życie wedle prawa cnoty, uważali, że trzeba wieść żywot prosty, gardzić bogactwem, sławą i szlachetnym urodzeniem, twierdzili, że prawo jest podstawą państwa, a jedynym państwem dobrze urządzonym byłoby państwo obejmujące cały świat. Poglądy takie nie były obce innym filozofom (zwłaszcza stoikom!), ale cynicy na co dzień postępowali zgodnie z nimi. I w miarę tego, jak inni filozofowie dawali się uwieść establishmentowi, przyjmowali dobrze płatne posady guwernerów dzieci królewskich, obejmowali urzędy państwowe, korzystali ze swej popularności dla osiągnięcia zamożniejszego, wygodniejszego życia, zgodność poglądów i sposobu życia cyników coraz bardziej kontrastowały z hipokryzją innych. Bogacz Seneka i cesarz Marek Aureliusz, uchwałą Senatu uznany za boga, za nic nie mogli uznać tożsamości swej etyki z nauczaniem mieniącego się psem człowieka mieszkającego w beczce. Czarna legenda cyników była potrzebna, by usprawiedliwić dychotomię poglądów i sposobu życia. Światowy filozof powinien bowiem móc śmiało głosić poglądy, których w swoim życiu wcale nie stosuje ani stosować nie zamierza.

Ale tradycja cyników nigdy nie sczezła. Żarliwi reformatorzy etyki stosowanej często powracali - świadomie lub nie - do cynickiej tradycji poświadczania swym sposobem życia zasad, które głosili, a przy ich głoszeniu chętnie posługiwali się chreiai.

W pośmiertnie spisanych opowieściach krążących o uznawanym za największego z takich reformatorów czytamy np., że pytany, dlaczego spożywa posiłki z grzesznikami i celnikami, odrzekł, że zdrowi nie potrzebują lekarza, nauczał też, że człowieka kala nie to, co weń wchodzi, lecz to, co wychodzi, na oskarżenia pod adresem jego uczniów, że zbierają ziarno w dzień święty, odpowiedział, iż dzień święty jest dla ludzi, nie ludzie dla dnia świętego. Swym uczniom nakazywał chodzić po świecie z torbami, sam nie miał gdzie złożyć głowy, a krewnych, którzy go nachodzili, żądając, by zmienił tryb życia, odprawiał z kwitkiem. I choć w dążeniu do ideału nie wahał się użyć siły fizycznej, w czasach gdy wielkość legitymowano okrucieństwem i nader krwawymi czynami, głosił i praktykował miłość i szacunek do zwykłego człowieka, cieszącego się winem, żywiącego się skromnie pieczoną rybą i plackiem chleba. W epoce i środowisku powszechnej prawie mizoginii umiał zyskać przychylność kobiet, które wykazały wierność i odwagę, na jaką nie stać było towarzyszących mu mężczyzn. Za głoszenie swych poglądów, ale chyba bardziej jeszcze za bezkompromisowe stosowanie ich w życiu, poniósł śmierć.

Naturalnie, Ewangelie nie zawierają samych tylko chreiai, z założenia głoszą przecież więcej niż tylko żywot Nauczyciela. Ale w wątku dydaktycznym, tym zresztą wyraźniejszym, im starszych pokładów tych kompilacji się dotyka, zastanawia podobieństwo do tego, co dobrego w najstarszych źródłach można wyczytać o cynikach.

Może więc nie warto ich tak w czambuł potępiać?

1 W przekładzie W. Olszewskiego przy współpracy B. Kupisa, wyd. PWN, 1984.
2 Pisał o nich Menander: "Pójdziesz wraz ze mną, z jednym płaszczem, jak kiedyś żona z cynikiem Kratesem".