Twoja wyszukiwarka

MARIA SUPRANOWICZ
SYGNAŁY - NA RATUNEK JĘZYKOM
Wiedza i Życie nr 11/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 11/2000

Od września dzieci na Kaszubach mają elementarz w swoim rodzimym języku.

Językoznawcy biją na alarm: w XXI wieku może zniknąć nawet 90% z 6-7 tys. języków, jakimi dziś mówi 6 mld ludzi na świecie. Najbardziej zagrożone są języki mające małą liczbę użytkowników, takie jak hixkaryana, którym mówi 300 Indian w dorzeczu Amazonki w Brazylii, atka na Alasce ze 100 użytkownikami, koko imudji - język 800 Aborygenów australijskich.

Istnieje wiele języków, które nie zostały spisane, i prawdopodobnie nigdy już to nie nastąpi. Znikną bez śladu. Będzie to nieodwracalna strata nie tylko dla językoznawców, dla których poznanie struktury gramatycznej i słownictwa każdego z języków to wzbogacenie empirycznego materiału umożliwiającego poznanie ludzkich zdolności językowych. Zabraknie również możliwości wniknięcia poprzez język w to, jak plemię czy lud pojmowały świat. A opisanie języka to 10-15 lat żmudnej pracy językoznawcy.

Uczeni uważają istnienie języka za zagrożone, jeśli uczy się go coraz mniej dzieci. Choć nieliczne, są jednak budujące przykłady. Marianne Mithun z University of California w Santa Barbara (USA) w latach siedemdziesiątych opracowała wymowę słów i gramatykę języka mohawk, co pozwoliło teraz około 1000 dzieci uczyć się w szkołach elementarnych w Quebecu rodzimego języka; można też studiować ten język na McGill University.

W Polsce (jak i w krajach ościennych) były inne zagrożenia dla języków - np. mówienie o odrębnym języku Kaszubów było niemożliwe z powodów politycznych. Trwająca od ponad stu lat walka Kaszubów o uznanie ich języka za język odrębny, nie jedynie dialekt polskiego, także odniosła pewien sukces - powstał pierwszy w historii elementarz, przeznaczony dla uczniów klas I-III, z którego najmłodsi Kaszubi mogą się uczyć swojego języka.

Science nr 5469/2000