Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ PIEŃKOWSKI
SYGNAŁY - DZIURA CORAZ WIĘKSZA
Wiedza i Życie nr 12/2000
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/2000

We wrześniu dziura ozonowa nad Antarktydą osiągnęła rekordowo duże rozmiary.

Mimo że maleje stężenie substancji niszczących ozon w atmosferze , dziura ozonowa nad biegunem południowym wcale nie chce się zmniejszać. W tym roku po raz pierwszy sięgnęła Ameryki Południowej, wystawiając na szkodliwe promieniowanie mieszkańców chilijskiego miasta Punta Arenas.

Zdaniem naukowców, obecna sytuacja jest wynikiem nałożenia się w czasie dwóch zjawisk. Po pierwsze, w lipcu i sierpniu Antarktyda przeszła bardzo ostrą zimę, co spowodowało powstanie w stratosferze chmur złożonych z kryształków lodu. Obecność takich chmur ułatwia przeobrażenie niegroźnych związków chloru w związki niszczące ozon.

To samo zdarzyło się pół roku wcześniej nad Arktyką . Druga z przyczyn to silniejszy niż zwykle wir polarny, nie dopuszczający napływającego od tropików bogatszego w ozon powietrza (na zdjęciu widać jego nagromadzenie w rejonie południowej Afryki).

Przyszłość rysuje się jednak w jaśniejszych barwach, bo zawartość freonów i halonów w atmosferze systematycznie, choć powoli, spada. Pełne odbudowanie warstwy ozonowej zajmie co najmniej 20 lat powodem jest wysoka trwałość tych związków. W najbliższych latach dziura ozonowa nad obydwoma biegunami może więc jeszcze okresowo rosnąć ponad normę.