Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ PIEŃKOWSKI
SYGNAŁY - BENZEN DO LAMUSA?
Wiedza i Życie nr 1/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/2001

Przemysł chemiczny zaczyna wdrażać "ekologiczne" rozpuszczalniki.

Współczesne technologie produkcji plastików, leków, detergentów i wielu innych wytworów przemysłu chemicznego wymagają korzystania z rozpuszczalników organicznych, takich jak benzen, toluen czy czterochlorek węgla. Choć rozpuszczalniki te mają wspaniałe właściwości, są niezwykle szkodliwe zarówno dla ludzi, jak i środowiska naturalnego. Z tego powodu od lat poszukuje się substancji o podobnych cechach, które jednocześnie byłyby "czyste ekologicznie". Ostatnio pojawili się dwaj obiecujący kandydaci.

Pierwszy z nich to po prostu dwutlenek węgla, tyle że sprężony i nieznacznie podgrzany. W tych warunkach gaz ten znajduje się w tzw. stanie nadkrytycznym, w którym nie istnieje rozróżnienie między gazowym i ciekłym stanem skupienia wygląda jak ciecz, ale wciąż jest ściśliwy jak gaz. Okazuje się, że dodanie do nadkrytycznego CO2 pewnych substancji organicznych przemienia go w bardzo skuteczny rozpuszczalnik. Niektóre pralnie chemiczne już dziś używają tej technologii, rezygnując z dotychczasowych metod.

Druga, być może lepsza, propozycja to specjalne sole organiczne, które w temperaturze pokojowej są cieczami. Rozpuszcza się w nich dużo więcej związków niż w nadkrytycznym CO2 i nie wymagają one sprężania. Co więcej, nie mieszają się z większością stosowanych rozpuszczalników organicznych, dzięki czemu doskonale nadają się do odzyskiwania cennych związków z roztworów technologicznych.

Obie technologie mają niewątpliwe zalety i być może do nich należeć będzie przyszłość światowej chemii. Lecz zanim będzie to możliwe, muszą udowodnić swą ekonomiczną wyższość. Przemysł rządzi się prawami rynku i nie zainwestuje w rozwiązania ekologiczne, jeśli miałby na tym stracić.

Nature nr 6808/2000