Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ PIEŃKOWSKI
SYGNAŁY - OZON ZABIJA ROŚLINY
Wiedza i Życie nr 1/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/2001

Miejski smog może niszczyć podmiejskie uprawy rolne i łąki.

Upał, słońce, brak wiatru i mała wilgotność powietrza to pogoda, przy której w miejskim powietrzu tworzy się bardzo dużo ozonu. Nie ma się jednak z czego cieszyć, bo ten gaz nie uzupełni warstwy ozonowej w stratosferze, która chroni nas przed nadmiarem ultrafioletu. Ozon powstający przy powierzchni Ziemi nigdy nie dociera do wyższych warstw atmosfery, ściele się za to przy gruncie, stając się jednym z głównych składników smogu. Gdy osiągnie wysokie stężenie, jest bardzo szkodliwy - u ludzi może powodować nowotwory, a rośliny nawet zabijać.

Wszystkiemu winne są wielkomiejskie zanieczyszczenia, głównie tlenki azotu i różne związki organiczne, pochodzące w przeważającej części z rur wydechowych samochodów. Promieniowanie słoneczne powoduje, że związki te reagują z wolnym tlenem, przekształcając go w ozon. Nasycone ozonem powietrze "wypływa" potem z miasta na podmiejskie łąki i uprawy rolne, gdzie - jak odkryła Margaret McGrath z Cornell University - sieje spustoszenie wśród wrażliwych na ten gaz roślin. Dotyczy to m.in. koniczyny, szpinaku, pomidorów, winogron, dyń i arbuzów. Rośliny rzadko giną od ozonu, ale przestają nadawać się do wykorzystania. Nikt nie kupi przecież pomidorów pokrytych brzydkimi, ciemnymi plamami.

Ozon wnika do wewnątrz roślin przez aparaty szparkowe w liściach, a także częściowo przez korzenie, prowadząc do spowolnienia wzrostu oraz zaburzeń metabolicznych. Obniża się także ich odporność na choroby i pasożyty. Z pomiarów McGrath wynika, że stężenie około 100 ppb (części na miliard) - typowe dla upalnej, bezwietrznej pogody - powoduje ograniczenie przyrostu koniczyny nawet o 27% w skali roku. Badania przeprowadzono na obszarach wokół Nowego Jorku.