Twoja wyszukiwarka

JAN MIODEK
ROZMYŚLAJCIE NAD MOWĄ - NIERUCHOMIEJĄCE KOŃCÓWKI
Wiedza i Życie nr 2/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/2001

W jednym z numerów Polityki znalazłem aż trzy fragmenty potrzebne mi do napisania dzisiejszego artykułu o ewolucji czasu przeszłego złożonego w języku polskim. I tak Krzysztof Pomian przytoczył słowa Ignacego Krasickiego z roku 1765: "Tego gdym przyczyny dochodził, niedługom pracował, bom wkrótce na źródło natrafił". Jan Z. Słojewski z kolei zacytował kogoś z Twórczości: "Kiedym z żalem mu przypomniał...". I wreszcie Jagienka Witczak przywołała liryczne pytania lwowian stawiane ukochanemu miastu: "Powiedz nam, miasto, jak to się stało, żeś ty jest dla nas jak upojna kruż i nasześ serca tak zawojowało".

Kto zaś sięgnie do "Panienki z okienka. Starodawnego romansiku" napisanego przez Deotymę (Jadwigę Łuszczewską) w roku 1893, a którego akcja toczy się w latach czterdziestych XVII wieku, ten bez przerwy będzie się stykał z konstrukcjami typu: "Jam jej obiecała", "Dosyciem ja się napatrzyła".

Za to jeszcze tylko z ust prostych, wiejskich ludzi usłyszeć można takie wypowiedzenie, jakie dotarło do moich uszu w czasie wakacji w jednej z dolnośląskich miejscowości: "Jakś ją zaprosiła, to musisz coś przygotować".

Bo powiedzmy od razu, że statystyczny współczesny Polak historycznie ruchome końcówki czasu przeszłego -m, -ś, -śmy, -ście unieruchamia, dołączając je wyłącznie do form czasownikowych. W 1 osobie liczby pojedynczej jest to właściwie proces ukończony, w 2 osobie liczby pojedynczej oraz w 1 i 2 liczby mnogiej - wyraźnie się nasilający. Przeciętny rodak zmodyfikowałby zatem na pewno wszystkie przytoczone fragmenty z formami 1 osoby liczby pojedynczej: "Gdy dochodziłem przyczyny tego, niedługo pracowałem", "Kiedy z żalem mu przypomniałem...", "Ja jej obiecałam", "Dosyć ja się napatrzyłam". A i raczej by się opowiedział - zwłaszcza w tekstach pisanych, oficjalnych za wariantami: "Jak to się stało, że ty jesteś dla nas jak upojna kruż" czy "Jak ją zaprosiłaś, to musisz coś przygotować".

A jak było na początku dziejów polszczyzny? Funkcjonowało wiele czasów przeszłych - jak w czasach prasłowiańskich. Jeden z nich - czas przeszły złożony - składał się z imiesłowu przeszłego czynnego drugiego i słowa posiłkowego być w czasie teraźniejszym, np. pisał jeśm, pisał jeś, pisał jest, pisali jeśmy, pisali jeście, pisali są. Z czasem uległ on ewolucji: w 3 osobach obu liczb wypadły człony jest i są, w pozostałych natomiast osobach elementy jeśm, jeś, jeśmy, jeście zlały się z formami imiesłowowymi. Tak się ukształtowała ostatecznie odmiana typu pisałem, pisałeś, pisał, pisaliśmy, pisaliście, pisali, będąca zarazem jedynym dziś czasem przeszłym w języku polskim (jeszcze tylko starsi, nieliczni rodacy użyją czasu zaprzeszłego typu: "Wyjechałem był do Paryża i zwiedziłem wszystkie jego zabytki").

Ale są dwa ślady pierwotnej odrębności jeśm, jeś, jeśmy, jeście zredukowanych do końcówek -m, -ś, -śmy, -ście. Pierwszym z nich jest akcent w formach 1 i 2 osoby liczby mnogiej typu pisaliśmy, robiliśmy, wykonaliście, śpiewaliście - padający nie na sylaby przedostatnie, jak w absolutnej większości polskich słów, ale na trzecie od końca: -sa-, -bi-, -na-, -wa- (bo to były kiedyś połączenia pisali jeśmy, robili jeśmy, wykonali jeście, śpiewali jeście - powtórzmy, a w ich pierwszych członach akcentowano sylaby przedostatnie!). Drugim śladem jest możność doczepiania ruchomych końcówek do różnych wyrazów w zdaniu: ty to powiedziałeś - tyś to powiedział - toś ty powiedział. Ale jak już wyżej wspomnieliśmy, rodacy korzystają z niej coraz rzadziej. W odniesieniu do -m z 1 osoby liczby pojedynczej - praktycznie z tej możliwości już całkowicie zrezygnowali.

By temat czasu przeszłego złożonego i jego ewolucji wyczerpać, przywołajmy zdanie z tekstu o Lwowie: "Jak to się stało, żeś ty jest dla nas jak upojna kruż". Użytkownicy języka do wypowiedzeń tego typu zgłaszają zastrzeżenia poprawnościowe, a ściślej - do owego żeś. Przecież wszystkie wydawnictwa ortoepiczne ostrzegają przed żem, żeś, żeśmy, żeście! - argumentują. Niesłusznie! - Zachodzi istotna różnica między statusem tych cząstek w wypowiedzeniach "jażem tam był" czy "myżeśmy to zrobili" a ich pozycją w wypowiedzeniach, w których doczepione są one do spójnika że. W pierwszym wypadku są one rażącym błędem, w drugim - są absolutnie poprawne! Zauważmy, że taka konstrukcja, jak zacytowana: "Jak to się stało, żeś ty jest dla nas jak upojna kruż", może być w każdej chwili zamieniona na "Jak to się stało, że ty jesteś...". Nie jest to więc błędne żeś, tylko spójnik że, do którego wolno dołączyć ruchomą końcówkę -ś!

I na koniec wyjaśnienie odnoszące się do bardzo rzadkiego dziś słowa kruż. Jest ono wariantem żeńskiej postaci kruża, znaczącej tyle co "dzban", "dzbanek", poetycko - "czara", a pochodzącej z niemieckiego Kruse, Krause - "dzban".