Twoja wyszukiwarka

BARBARA RISS
TWÓRCY, KTÓRYCH TRZEBA ZNAĆ
Wiedza i Życie nr 2/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/2001

Nie ma na świecie nagrody bardziej prestiżowej oraz przynoszącej laureatowi więcej sławy i pieniędzy niż Nagroda Nobla w dziedzinie literatury. Otrzymało ją 97 twórców pochodzących z ponad trzydziestu krajów, piszących w 22 językach. Cztery razy to wyróżnienie przyznano Polakom.

Nagrody Nobla zaczęto przyznawać od 1901 roku, ogłaszając nazwiska laureatów w rocznicę śmierci fundatora. Ich uroczyste wręczenie następuje przeważnie 10 grudnia. Dwa miesiące ma zatem laureat literackiego Nobla na przygotowanie się do publicznego wygłoszenia mowy odczytu, wkomponowanego w program uroczystości przed wystawnym obiadem z udziałem króla Szwecji (wygłoszenia odczytu w 1907 roku odmówił tylko Rudyard Kipling, autor m.in. "Księgi dżungli").

O nagrodach w dziedzinie literatury rozstrzyga od stu lat Akademia Szwedzka; kandydatów, po wstępnej selekcji, wskazuje jej Komitet Noblowski. To do niego spływają solidnie umotywowane wnioski rekomendacje. Mogą je wysuwać zarówno członkowie Akademii, jak też prezesi stowarzyszeń twórczych i profesorowie literatury ze wskazanych przez Akademię uniwersytetów. Dodajmy, że od początku owe nominacje traktowano bardzo serio: wszak nazwiska nominowanych i nagradzanych miały świadczyć, kogo czytamy, albo kogo powinniśmy czytać, a więc jaki jest nasz zbiorowy gust literacki.

Już w pierwszym roku zgłoszono 78 pisarzy, z których ostatecznie o laur pierwszeństwa walczyło 25 twórców. Uhonorowany literackim Noblem został "za idealizm, doskonałość artystyczną, a także niezwykłe połączenie duchowości i talentu" francuski poeta Rene Sully Prudhomme. Ciężko chory, nie pojechał do Sztokholmu, by odebrać nagrodę. Dziś jest to postać mało znana, nawet we Francji, choć za uzyskane pieniądze ustanowił nagrodę dla młodych poetów.

W 1903 roku liczba kandydatów wzrosła do 145. Rok później wybór okazał się jeszcze trudniejszy i nagrodę rozdzielono pomiędzy dwóch autorów: prowansalskiego poetę Frédérica Mistrala i hiszpańskiego dramaturga José Echegaray y Eizaguirre. Podobnie zdarzyło się jeszcze trzykrotnie - w latach 1917 (otrzymało ją dwóch prozaików duńskich), 1966 (prozaik hebrajski i poetka niemiecka) i 1974 (dwaj pisarze szwedzcy).

I tylko wielkie konflikty, wojny rozszerzające się poza Europę spowodowały, że nie przyznano Nagród Nobla w latach 1914, 1918, 1935, 1940-1943. Polaków może poruszać fakt przyznania nagrody w 1939 roku mimo wybuchu II wojny światowej. Dopiero zaatakowanie Finlandii przez ZSRR wpłynęło na to, że zrezygnowano z wręczenia nagrody fińskiemu autorowi, a członkowie jury, ogłaszając werdykt, zdecydowali się zaznaczyć swą solidarność z broniącym się przed agresją narodem fińskim. Do ceremonii w Sztokholmie nie doszło również w 1944 roku, kiedy to samo jury postanowiło wyróżnić duńskiego pisarza Johannesa Jensena, który w okupowanej przez Niemcy od 1940 roku Danii zniszczył własne rękopisy (dzienniki i listy). Swoje noblowskie przemówienie Jensen wygłosił rok później, gdy już po wojnie mógł przybyć do Sztokholmu. W tymże 1945 roku literackiego Nobla otrzymała chilijska poetka Gabriela Mistral, pierwsza w dziejach nagrody przedstawicielka Ameryki Południowej - jako "królowa literatury latynoamerykańskiej", która zarazem stała się "piewczynią żałoby i macierzyństwa".

Ostrożność i swoiste asekuranctwo zarzucano Akademii nie tylko w tych latach, z oczywistych powodów nie sprzyjających zainteresowaniu opinii publicznej sprawami szlachetnej rywalizacji artystycznej. Wielkie kontrowersje wzbudził już pierwszy werdykt Akademii. Spodziewano się, że wyróżnienie otrzyma Lew Tołstoj, na przełomie XIX i XX wieku powszechnie uważany za największego z żyjących pisarzy na kontynencie europejskim. Nie dostał go jednak ani w 1901 roku, ani rok później. Dla jury nie do przyjęcia były anarchistyczne poglądy autora "Wojny i pokoju", w dodatku wyklętego w Rosji przez Kościół prawosławny.

I to był główny powód, że w 1902 roku postanowiono rozszerzyć warunki nominacji i brać pod uwagę także dzieła historyczne. W ten sposób literacki Nobel w 1902 roku powędrował w ręce sędziwego profesora Uniwersytetu im. Humboldta w Berlinie Theodora Mommsena, znawcy starożytności, autora monumentalnej, wydanej prawie pół wieku wcześniej "Historii Rzymu".

Mommsen nie był jedynym nie-pisarzem uhonorowanym literackim Noblem w XX wieku. Kilkakrotnie nagroda ta przypadła bowiem filozofom. W 1927 roku otrzymał ją Francuz Henri Bergson - jako "znak uznania dla jego jaskrawych i podtrzymujących wiarę w życie idei", w 1950 roku zaś brytyjski wykładowca z Cambridge Bertrand Russell, znany z pacyfistycznych poglądów, które porzucił podczas II wojny, by nawoływać do bezkompromisowej walki z Hitlerem. W 1964 roku doczekał się jej Jean Paul Sartre po wojnie uznawany za "wodza" egzystencjalizmu, który przebija i w jego autobiograficznych powieściach, płodny zarazem jako dramaturg (był zatem Sartre jednocześnie literatem). I on, jak Russell, żywo reagował na wydarzenia polityczne.

Wspomnijmy wreszcie o literackim Noblu z 1953 roku. Uhonorowany bowiem nim został znany mąż stanu, wytrawny polityk i znakomity mówca, historyk i biograf, cięty publicysta zarazem, przez Anglików uznawany za bohatera narodowego ze względu na odwagę i nieugiętość zarówno wobec faszystów, jak i komunistów. Chodzi oczywiście o Winstona Churchilla, który od dwóch lat ponownie stał na czele rządu Wielkiej Brytanii (był premierem w latach 1940-1945). Już jego zapiski z okresu I wojny ("Kryzys światowy", 1923-1929) uznano za najbłyskotliwsze pamiętniki wojenne powstałe od... "Wojny galijskiej" Juliusza Cezara. Gdy więc w roku 1951 zaczęły ukazywać się kolejne tomy "Drugiej wojny światowej", dla noblowskiego jury Churchill stał się kimś w rodzaju drugiego Cezara i Cycerona w jednej postaci. Akademia doceniła jego "wielkie mistrzostwo utworów o charakterze historycznym i biograficznym, a także błyskotliwą sztukę oratorską, z pomocą której bronił najwyższych ludzkich wartości".

Polityczny podtekst niektórych werdyktów Akademii Szwedzkiej budził zastrzeżenia od początku istnienia nagrody, ale dyskusje wokół decyzji Komitetu Noblowskiego szczególnie wzmogły się po II wojnie światowej. Francuz André Gide dostał Nobla w 1947 roku, a więc w okresie, gdy już rozczarował się do komunizmu, któremu otwarcie sprzyjał w latach trzydziestych. W Europie Zachodniej wiele pisano o tym, że żyjący w Jugosławii Ivo Andrić - noblista z 1961 roku - jest fanatycznym zwolennikiem Tity, choć podobnej natury zarzut nie został wysunięty w 1982 roku w stosunku do autora "Stu lat samotności" Gabriela Garcii Márqueza jako "osobistego" przyjaciela Fidela Castro. Andrić "wygrał" ponoć z Marią Dąbrowską.

Jury krytykowano, gdy Nagroda Nobla trafiła w ręce zachodnioniemieckiego pisarza Heinricha Bölla (1972), który zraził do siebie nawet część niemieckiej opinii społecznej deklarowaną sympatią dla anarchistów. Podobnie sprawa miała się z Günterem Grassem (1999), autorem słynnego "Blaszanego bębenka" i wielkim rzecznikiem pojednania polsko-niemieckiego, którego wystąpienia przeciw zjednoczeniu Niemiec były źle widziane w jego kraju. A przecież obaj bronili wschodnioeuropejskich dysydentów.

W 1958 roku literacką Nagrodą Nobla został wyróżniony mieszkający w ZSRR Borys Pasternak, autor powieści "Doktor Żywago", która - w Moskwie zatrzymana przez cenzurę - okazała się światowym bestsellerem (przetłumaczona na 18 języków). Doceniono, że Pasternak zerwał z socrealistycznymi schematami, by nawiązując do tradycji epiki rosyjskiej dać panoramę Rosji w dobie rewolucyjnych przemian, a zarazem pokazać los jednostki, która w totalitarnej rzeczywistości stara się nie stracić godności. Wzruszony laureat musiał jednak wystosować do komitetu pismo, w którym zrzekał się nagrody (podobnie uczynił Sartre w 1964 roku). Ceremonia wręczenia Nobla Pasternakowi nie odbyła się, a w ZSRR rozpoczęła się nagonka na pisarza, która skróciła mu życie. Siedem lat później krytyka literacka na świecie - (oprócz państw związanych z ZSRR) nie chciała dać wiary, że powieść "Cichy Don" jest godna Nagrody Nobla (1965) - z powodu członkostwa w Komitecie Centralnym KPZR i orderów Lenina jej autora Michaiła Szołochowa.

Dla propagandy sowieckiej orzechem najtrudniejszym do zgryzienia okazała się jednak Nagroda Nobla przyznana Aleksandrowi Sołżenicynowi w 1970 roku, zwłaszcza że pisarz, mimo nacisków, ją przyjął. Do Sztokholmu autor "Jednego dnia Iwana Denisowicza" (opisał w nim swój łagier) nie pojechał - z obawy, że nie będzie mógł wrócić do kraju. Ale i tak w cztery lata później pozbawiono go obywatelstwa i wydalono z Rosji (wrócił tam z Ameryki po rozpadzie ZSRR jako autor demaskatorskiego "Archipelagu Gułag").

Warto pamiętać, że pierwszym twórcą-emigrantem politycznym uhonorowanym literackim Noblem był także Rosjanin, Iwan Bunin. Otrzymał go w 1933 roku, 16 lat po opuszczeniu ogarniętej rewolucją bolszewicką Moskwy. (Tomasz Mann emigrował z faszystowskich Niemiec w 1933 roku już z nagrodą przyznaną w 1929 roku.)

Duże emocje i wiele komentarzy w światowych mediach wzbudziła decyzja Akademii Szwedzkiej o przyznaniu nagrody Czesławowi Miłoszowi w 1980 roku, gdy w Polsce powstała "Solidarność", trwały strajki i po Sierpniu prawie realna wydawała się zmiana systemu.

Równie ważna jak Nobel autora "Zniewolonego umysłu" okazała się nagroda, którą uhonorowany został w 1987 roku, a więc na krótko przed rozpadem imperium ZSRR, Josif Brodski. Jego "Wiersze i poematy" wydano w Stanach Zjednoczonych w 1965 roku - gdy młody poeta siedział w obozie pod Archangielskiem, skazany za "pasożytnictwo". Później trzymany był w szpitalach psychiatrycznych, nim w 1970 roku wydalono go z kraju. Podobnie jak Miłosz, z którym się zaprzyjaźnił, objął stanowisko wykładowcy na amerykańskim uniwersytecie. Nagrodę Brodskiego władze sowieckie przyjęły jednak o wiele spokojniej niż Sołżenicyna. "Dziwny wybór" - tak ponoć skwitował rzecznik prasowy sowieckiego MSZ werdykt Komitetu Noblowskiego.

Wśród noblistów-emigrantów znalazłby się też Witold Gombrowicz tuż przed śmiercią, w 1968 roku, gdyby jeden głos nie przeważył na korzyść japońskiego pisarza Kawabata Yasunari. Ale czy tylko Nobel zapewnia nieśmiertelność? Chyba jednak tak, a utwierdzać nas w tym mniemaniu każe "kolejka" do Nagrody Nobla, pod koniec XX wieku licząca prawie 200 kandydatów rocznie. Zatem nie wszyscy nominowani mogą albo zdążą ją dostać. Raz tylko, w 1931 roku, przyznano nagrodę pośmiertnie - szwedzkiemu poecie Erikowi Karlfeldtowi. Odmówił jej przyjęcia 11 lat wcześniej, gdyż był wówczas sekretarzem Akademii (w 1920 roku otrzymał ją Norweg, Knut Hamsun).

Akademia Szwedzka nie zapominała o "swoich". Literackiego Nobla w różnych latach odebrało w sumie 12 Skandynawów: 6 Szwedów, 3 Duńczyków oraz 3 Norwegów. Jednak daremnie szukać wśród nich Henrika Ibsena oraz Augusta Strindberga, którzy wyprowadzili literaturę skandynawską z zaścianka, ustalając jej wysoką pozycję na świecie. Ale uznania jury nie zdobyli w swoim czasie także Marcel Proust i James Joyce, a w drugiej połowie wieku np. Bertolt Brecht czy Jorge Luis Borges - powszechnie uznawani za najważniejszych pisarzy XX wieku.

Lista znakomitych pisarzy pominiętych, niedocenionych lub od lat czekających w "kolejce" jest nie mniejsza od listy nagrodzonych. Na pytanie, czy owych rażących pomyłek i błędów w dziejach Nagrody Nobla można było uniknąć, jednoznacznej odpowiedzi nie ma.

Wielokrotnie wypominano akademikom konserwatywność gustów i konwencjonalne rozumienie funkcji literatury, jednak z perspektywy lat warto docenić ich starania, by nagroda - jak pragnął fundator - "trafiała do rąk ludzi najbardziej wartościowych, bez względu na to, czy są oni Skandynawami, czy nie". Dbałość Komitetu Noblowskiego o "geografię" także budziła protesty, jak w przypadku nagrodzenia Wole Soyinki, piszącego po angielsku Murzyna z Nigerii (1986). W 1913 roku nie mniej egzotyczną w Europie postacią wydawał się hinduski bard Rabindranath Tagore, autor 3000 pieśni. Za sensacyjny uznano Nobel dla Toni Morrison z USA w 1993 roku. "Czarna, nieznana..." pisano o autorce powieści z życia czarnoskórych Amerykanów w świecie zdominowanym przez białych, wykładającej literaturę w Yale i Princeton, która wcześniej dostała prestiżową nagrodę Pulitzera. Za okolicznościowe okrzyknięto wyróżnienie Australijczyka Patricka White'a (1973) w dwusetną rocznicę odkryć Jamesa Cooka w Oceanii czy Dereka Walcotta - jako "Homera Karaibów" w 500 lat po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba (1992).

Po latach emocje opadają, zmieniają się punkty widzenia. Dziś nikogo nie dziwi fakt, że w 1930 roku literacki Nobel powędrował do USA, gdzie wcześniej tworzyli "nieudolni naśladowcy Europejczyków". Sinclair Lewis był pierwszym pisarzem amerykańskim, który został nim uhonorowany za ukazanie prawdy o tamtejszej rzeczywistości, choć wkrótce przebili go popularnością Eugene O'Neill (1936), William Faulkner (1949), Ernest Hemingway (1954), John Steinbeck (1962) i Saul Bellow (1976). To im literatura amerykańska zawdzięcza swą specyfikę i obecną wysoką pozycję. Podobnie bywało w przypadku europejskich "gigantów" uhonorowanych nagrodą, jak Romain Rolland (1915), Anatol France (1921), George Bernard Shaw ((1925), Sigrid Undset (1928), Tomasz Mann (1929), John Galsworthy (1932), Hermann Hesse (1946), Albert Camus (1957), Samuel Beckett (1969), Elias Canetti (1981).

Stuletnia tradycja przyznawania Nagród Nobla w dziedzinie literatury uczyniła swoje: jej laureaci to panteon sław XX wieku.

Polscy nobliści

  • 1905 - Henryk Sienkiewicz. Ceniony przez rodaków także za działalność na polu kultury narodowej jego inicjatywy stanął w Warszawie pomnik Adama Mickiewicza był pierwszym pisarzem polskim upowszechnianym tak masowo w kraju i poza nim. Jego kolejne książki okazywały się bestsellerami już w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Najwięcej, prawie 50 wydań, ma "Quo vadis" z 1896 roku. To tej "powieści z czasów Nerona" o prześladowaniach pierwszych chrześcijan (temat uniwersalny, mimo aluzji do polskich dziejów) Sienkiewicz zawdzięcza w dużej części Nagrodę Nobla, choć dostał ją za całokształt twórczości. Apogeum kultu autora "Trylogii" w Europie przypadło właśnie na pierwsze lata XX wieku, stąd uwagę na Polaka zwróciła Akademia Szwedzka. Noblowskie uroczystości i swój pobyt w stolicy Szwecji dokładnie i z humorem przedstawił w listach do żony, Marii Babskiej, wysyłanych codziennie ze sztokholmskiego Grand Hotelu (który do dziś rok w rok gości laureatów). Z nich wiemy, ile była warta Nagroda Nobla Henryka Sienkiewicza w 1905 roku. Pisarzowi wręczono imienną "akredytywę do banku Rotszylda w Wiedniu na sumę w walucie austriackiej 181 696 koron i 38 halerzy = przeszło 90 000 guldenów".
  • 1924 - Władysław Reymont. Został wyróżniony za powieść "Chłopi" jako wybitny epos narodowy, wydany w latach 1904-1909. Nagrodzonym miał być wówczas Stefan Żeromski, jednak po ostrych wypowiedziach niemieckiego krytyka, który uznał "Wiatr od morza" za utwór antygermański, jury zmieniło zdanie. Reymont do Sztokholmu nie pojechał, będąc ciężko chorym.
  • 1980 - Czesław Miłosz. Na emigrację zdecydował się w 1951 roku i najtrudniejszy, pierwszy jej okres gdy był atakowany z kraju (za "zdradę") i na Zachodzie (za kilkuletnią współpracę z komunistami jako dyplomata) przetrwał dzięki wsparciu paryskiej Kultury. W 1960 roku przeniósł się z Francji do USA, gdzie został profesorem literatur słowiańskich na kalifornijskim uniwersytecie w Berkeley. W swoim noblowskim odczycie rzekł: "Jestem częścią polskiej literatury, która jest względnie mało znana w świecie, gdyż jest niemal nieprzetłumaczalna". Wydał kilkadziesiąt książek, pisząc wiersze (zadebiutował zbiorem "Trzy zimy" w 1936 roku), prozę i eseje, tłumacząc fragmenty "Biblii". Duża część utworów nawiązuje do osobistych doświadczeń pisarza, np. z dzieciństwa spędzonego na Litwie ("Dolina Issy"), okupacji w Warszawie czy życia w komunizmie tuż po wojnie ("Zniewolony umysł", "Zdobycie władzy"), wreszcie jako wykładowcy w Berkeley ("Widzenia nad zatoką San Francisco", "Ziemia Ulro", "Prywatne obowiązki"). Najnowszy swój tom wierszy, z roku 2000, zatytułował "To".
  • 1996 - Wisława Szymborska. Od debiutu w 1945 roku opublikowała około 200 wierszy, 2 zbiory felietonów o książkach, więc jej Nagroda Nobla jest triumfem zwięzłości. Autorka "Końca i początku" nadaje każdemu wersowi jak największą wagę, dopełnia znaczeniami tak, że wiele z nich to gotowe aforyzmy. Szymborska cały czas kieruje się jedną zasadą: "wybieram, odrzucając". Jest w tym pokora, doskonałość i zachęta do przekraczania myślą oczywistości. Skoro Alfred Nobel pragnął, by w dziedzinie literatury wyróżniać osobę, która "napisze najwybitniejsze dzieło o tendencjach idealistycznych" autorka "Wszelkiego wypadku" tę nagrodę po prostu musiała dostać.

Literat 2000

Ostatnia w tym stuleciu literacka Nagroda Nobla przypadła chińskiemu prozaikowi i dramaturgowi Gao Xingjianowi. Jest pierwszym Chińczykiem w jej dziejach. Od 1988 roku przebywa na emigracji. Mieszka w Paryżu (z bliskimi w kraju nie kontaktuje się z obawy przed represjami, jakie mogłyby na nich spaść). Władze w Pekinie zignorowały werdykt Akademii. Jako dysydent Gao Xingjian nie jest publikowany w swojej ojczyźnie, co sprawia, że jego twórczość poznajemy w Polsce z przekładów nie oryginałów, ale ich wersji angielskich czy francuskich. Tylko dwa dramaty noblisty zostały u nas opublikowane w Dialogu i doczekały się wystawienia w teatrach. W Poznaniu w 1994 roku pokazano "Ucieczkę", traktującą o masakrze na placu Tiananmen w Pekinie (dramat ten powstał cztery miesiące po wydarzeniach, napisany został dla amerykańskiego teatru, choć prapremiera sztuki odbyła się w Sztokholmie), a w Gdyni "Na krawędzi życia". Ten ostatni utwór Xingjian sam napisał po francusku. Nie ukazała się dotąd w Polsce żadna z jego powieści: ani obmyślona jeszcze w Chinach "Góra dusz", która przyniosła pisarzowi Nagrodę Nobla na koniec wieku, ani późniejsza "Biblia samotnego człowieka". Obie wydał już na Zachodzie. Sześćdziesięcioletni dziś autor po wprowadzeniu w 1966 roku "rewolucji kulturalnej" musiał spalić swoje rękopisy (10 dramatów). Pięć lat spędził na wsi, w obozie reedukacyjnym. O tamtym czasie, o doświadczeniu terroru pisze we wspomnianej "Biblii samotnego człowieka". W latach siedemdziesiątych zaczął wszystko od nowa: zajął się teorią aktorstwa i wystawiał w Teatrze Sztuki Ludu Pekińskiego utwory rychło uznane za absurdalne i opozycyjne. Cenzura po kolei zdejmowała je z afisza. W 1983 roku, gdy został zobowiązany do złożenia samokrytyki, przez kilka miesięcy ukrywał się, ciągle wędrując. Wspomnienia z owej podróży w samotności i strachu stały się kanwą powieści "Góra dusz", w której realność splata się z fikcją, a ucieczka upodabnia się do pielgrzymki, nabierając jej metaforycznych znaczeń. Później jeszcze raz spróbował robić awangardowy teatr, nim wyjechał do Francji i w 1989 roku - po wydarzeniach na placu Tiananmen - stał się uchodźcą politycznym. Wybrał niezależność dającą szansę, by mówić własnym głosem. Gao Xingjian nie uprawia czynnie polityki. W wywiadach, których udzielał już jako noblista, podkreśla: "nie mówię w niczyim imieniu ani partii, ani ludu, ani ojczyzny". Akademia w Sztokholmie zwróciła uwagę na poetycki i idealistyczny charakter jego dzieł, w których pokazane zostały modelowe egzystencjalne sytuacje, zrozumiałe zarówno dla ludzi Wschodu, jak i Zachodu.

Mgr BARBARA RISS jest filologiem, pracuje w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie.