Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI
UCZENI W ANEGDOCIE - APTEKARZ
Wiedza i Życie nr 2/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/2001

Sławny chemik szwedzki Karl Wilhelm Scheele urodził się 9 grudnia 1742 roku w Stralsund na Pomorzu Zachodnim, które wówczas, w wyniku wojny trzydziestoletniej, należało do Szwecji. Karl używał także formy Carl - był siódmym z jedenaściorga dzieci znanego w mieście handlarza zboża. Kilka lat po przyjściu na świat Scheelego jego ojciec zbankrutował i rodzina znalazła się w skrajnym ubóstwie.

Mając 14 lat - i zaledwie tylko kilka lat nauki w szkole prywatnej - Karl rozpoczął praktykę w aptece Martina Baucha w Göteborgu. Właściciel apteki dostrzegł, że jego młody praktykant ma zdolności i chęć do nauki, zachęcał go więc do zdobywania wiedzy i mu w tym pomagał. W dobrze zaopatrzonej aptece Scheele miał do dyspozycji dzieła sławnych chemików: Hermanna Boerhaave, Johanna Kunckela, Nicolasa Lemery'ego, Caspara Neumanna i Georga Ernsta Stahla. Studiował je często nocami, a opisywane eksperymenty sam wykonywał, choć czasem kończyło się to wybuchami. Miał niezwykłą pamięć i podobno pamiętał wszystko, co raz przeczytał.

Po sześciu latach nauki chemii i praktyki Scheele zdał egzamin aptekarski. Dwa lata później, gdy Bauch sprzedał aptekę, Scheele przeniósł się do apteki w Malmö. Jego nowy szef, Peter Kjellstrom, także zachęcał go do dalszej nauki. W tym okresie Scheele nawiązał bliską przyjaźń z Andersem Retziusem, który potem został profesorem chemii w Sztokholmie. W 1768 roku Karl przeniósł się do Sztokholmu, do wielkiej apteki Johana Scharenberga. Tam właśnie w 1770 roku powstała pierwsza opublikowana praca Scheelego, na temat wyizolowanego przezeń kwasu szczawiowego.

To osiągnięcie młodego aptekarza wywarło duże wrażenie i w 1774 roku Scheele został wybrany na członka Szwedzkiej Akademii Nauk. Było to wydarzenie bez precedensu, ponieważ nowy akademik nie miał studiów uniwersyteckich i był samoukiem.

W 1775 roku Scheele dowiedział się, że zmarł właściciel apteki w Köping, a młoda wdowa nie ma żadnego doświadczenia ani możliwości, aby dalej kierować apteką. Postarał się o rządową licencję na jej prowadzenie i przeszedł odpowiednie egzaminy. Na miejscu okazało się, że właścicielka nosi się z zamiarem odprzedania całości komu innemu. Na szczęście do tego nie doszło.

Scheele postanowił pozostać w aptece w Köping i zajmować się do końca życia pracą naukową. Był tak zaabsorbowany badaniami, że nie dostrzegał, iż młoda wdowa, Sara Margaretha Pohl, zapałała do niego uczuciem. W końcu zaręczył się z nią, ale odkładał ślub aż do chwili, gdy sam zdobędzie jakiś kapitał. Czas upływał, a zdrowie Scheelego coraz bardziej się pogarszało. Ślub w końcu wzięli 19 maja 1786 roku, ale było to już tylko dwa dni przed śmiercią Scheelego.

Scheele miał zawsze słabe zdrowie, cierpiał na reumatyzm, a jego zgon przyspieszyło niewątpliwie to, że miał zwyczaj smakowania badanych związków chemicznych i opisywania swych wrażeń. Wiele z tych substancji było silnymi truciznami. Na przykład, jako pierwszy otrzymał cyjanek wodoru i opisał jego smak jako "słodkawy, wywołujący ciepło w ustach, ale skłaniający do kaszlu". Trudno zrozumieć, jak to się stało, że nie przypłacił życiem tego doświadczenia.

Jako pierwszy Scheele otrzymał również wiele kwasów, na przykład: arsenowy, benzoesowy, cytrynowy, galusowy, mlekowy, moczowy. Wydzielił także kilka nowych pierwiastków, ale pech sprawił, że w każdym przypadku honor przypadał ostatecznie komu innemu. Wiadomo, że już w 1771 roku otrzymał tlen, między innymi metodą prażenia tlenku rtęci, identyczną do tej, którą posłużył się Joseph Priestley [patrz: "Uczeni w anegdocie", WiŻ nr 12/2000]. Nowy gaz nazwał "powietrzem ogniowym". Swoje doświadczenia Scheele starannie opisał w książce, która jednak wskutek zaniedbań wydawcy ukazała się dopiero w 1777 roku. Tymczasem Priestley ogłosił wyniki swoich prac dwa lata wcześniej i to jemu przypadł honor odkrywcy tego pierwiastka. Warto dodać, że Scheele, podobnie jak Priestley, był zwolennikiem dość powszechnej wówczas teorii flogistonu, wymyślonej substancji, która miała wyjaśniać proces spalania.

Podobnie było z odkryciem chloru. Scheele otrzymał go jako pierwszy w 1774 roku, ale nie rozpoznał, że jest to nowy pierwiastek chemiczny. Przez wiele lat chlor był uważany za składnik tlenu. Dopiero Humphry Davy [patrz: "Uczeni w anegdocie", WiŻ nr 7/1998] w 1810 roku niezbicie wykazał, że jest to nowy pierwiastek chemiczny. Scheele zdawał sobie sprawę z dużej toksyczności chloru. Demonstrując pewnego razu publicznie swe eksperymenty, powiedział: "Przeprowadzę teraz doświadczenie z trującym gazem i gdybym podczas doświadczenia się przewrócił, to proszę mnie wówczas wynieść na świeże powietrze. Wykład byłby na tym skończony".

Wymienić warto, że to Scheele pierwszy otrzymał kwas molibdenowy, ale czysty molibden wydzielił dopiero jego szwedzki kolega Peter Hjelm. Podobnie także pierwszy badał związki wolframu, z których Hiszpan Don Fausto D'Elhuyar wydzielił ten metal. Badając minerał o nazwie braunsztyn, Scheele wysunął hipotezę, że zawiera on nową nieznaną "ziemię", ale to inny szwedzki chemik, Johan Gahn, pierwszy uzyskał metaliczny mangan. Wreszcie, za odkrywcę azotu uważa się powszechnie Daniela Rutherforda, chociaż Scheele zupełnie niezależnie odkrył ten gaz i nazwał "zepsutym powietrzem".

Całe życie poświęcił Scheele pracy naukowej w aptece. Odrzucał wszystkie inne propozycje: posadę chemika królewskiego w Sztokholmie, posadę nadwornego chemika u króla Fryderyka II w Berlinie, podobną ofertę z Anglii i kilka innych ze Szwecji. Do swego przyjaciela Gahna pisał: "Nie troszczę się o jedzenie, picie, ani mieszkanie, natomiast śledzić nowe zjawiska to jest jedynym moim pragnieniem".