Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ PIEŃKOWSKI
SYGNAŁY - KOMPLETNE FIASKO
Wiedza i Życie nr 3/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 3/2001

Po nieudanej konferencji klimatycznej dyskusje na temat globalnego ocieplenia wróciły do punktu wyjścia. Jednak nowe dane coraz wyraźniej wskazują na winę człowieka.

W dniach 13-24 listopada 2000 roku w Hadze odbyła się już szósta z kolei międzynarodowa konferencja klimatyczna dotycząca zapobiegania globalnemu ociepleniu. Uczestnicy nie doszli jednak do porozumienia. Okazało się, że niektóre państwa wysoko uprzemysłowione - w szczególności Stany Zjednoczone nie są gotowe do podjęcia zobowiązań wynikających z Protokołu z Kioto [patrz: "Wyrok na CO2", WiŻ nr 5/1998].

Jednym z głównych punktów spornych było to, że Europejczycy nie chcieli pozwolić Amerykanom na zrobienie uniku w postaci uwzględnienia dwutlenku węgla pochłanianego przez ich lasy. "Amerykanie mówią, że ich obywatele nie zgodzą się płacić nawet o centa więcej za paliwo, a u nas benzyna kosztuje 3-4-krotnie więcej" - skwitował to Chris Davies, członek Parlamentu Europejskiego. Ograniczenie emisji dwutlenku węgla wymaga znacznej reorganizacji gospodarki. Wiąże się to z dużymi kosztami społecznymi i ekonomicznymi - największymi dla najbardziej rozwiniętych państw. Stany Zjednoczone, najbogatszy kraj na świecie, emituje najwięcej gazów cieplarnianych, więc jego negocjatorzy zawsze byli bardzo wstrzemięźliwi w obietnicach. Dodatkowo w listopadzie sytuację komplikowały przedłużające się wybory prezydenckie: Al Gore jest zwolennikiem angażowania się USA w walkę z globalnym ociepleniem, zaś George W. Bush go za to krytykował.

Wokół całej sprawy jest sporo zamieszania, ponieważ oprócz względów ekonomicznych o niepowodzeniu konferencji zadecydowały także niedawne doniesienia naukowe, podważające rolę lasów w zapobieganiu globalnemu ociepleniu. Chociaż w Nature (6813/2000) ukazał się artykuł, z którego wynika, że rośliny prawdopodobnie poradzą sobie w końcu z nadmiarem dwutlenku węgla, to jednak inny artykuł w tym samym numerze podważa rolę dwutlenku węgla jako głównego gazu wpływającego na wielkość efektu cieplarnianego. Problem polega również na tym, że naukowcy nie są do końca przekonani, czy to rzeczywiście nasz gatunek jest winny zmian klimatu. Niektórzy sądzą, że obecny skok temperatury jest wynikiem wahań w natężeniu promieniowania słonecznego i nie wiąże się z działalnością człowieka. Czym bowiem wyjaśnić wzrost średniej rocznej temperatury w okresie od 1910 roku do 1945, gdy nie spalano jeszcze ogromnych ilości ropy naftowej i gazu ziemnego?

Ostatnio naukowcy działający w IPCC (Intergovernmental Panel on Climate Change) przedstawili symulację komputerową zmian klimatu z ostatnich 140 lat, która wykazała, że o ile skok temperatury z pierwszej połowy wieku jest w dużej części wynikiem naturalnej zmienności klimatu Ziemi, to drugi skok który wciąż trwa wydaje się efektem emisji dwutlenku węgla ze spalania paliw kopalnych. Co więcej, z innej symulacji wynika, że obecny trend ociepleniowy jest szybszy, niż dotąd oceniano. Temperatura na świecie podnosi się średnio nie o 0.18, lecz o 0.25°C na 10 lat. W świetle powyższych faktów "opieszałość" niektórych państw w podejmowaniu konkretnych decyzji okazuje się ryzykowna, a rozpoczęcie walki z globalnym ociepleniem coraz bardziej naglące.

Geophysical Research Letters t. 27, nr 24;
Science 5499/2000