Twoja wyszukiwarka

LORENZ PETERSEN
INŻYNIERIA GENETYCZNA TRAKTUJE ŻYWE ORGANIZMY JEDYNIE JAKO KLOCKI ZAWIERAJĄCE DNA
Wiedza i Życie nr 3/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 3/2001

Stanowczo przeciwstawiam się wprowadzaniu do środowiska organizmów, które obecnie umiemy modyfikować jedynie w bardzo prymitywny sposób. Byłby to bowiem krok ludzkości ku manipulowaniu żywymi organizmami. Z całą pewnością nie jest to kontynuacja tradycyjnej hodowli. Po pierwsze, żadna inna technika nie pozwala na wymianę genów pomiędzy znacznie się różniącymi organizmami wyższymi. Po drugie, metody inżynierii genetycznej odzwierciedlają traktowanie żywych organizmów jedynie jako klocki zawierające DNA. W konsekwencji prowadzi to wprost do przedmiotowego traktowania natury. Takie podejście nie dopuszcza idei, że żywe istoty i ekosystemy mają większą wartość niż tylko suma ich elementów budulcowych.

Sprzeciwiam się inżynierii genetycznej, ponieważ skutki jej działania są nieodwracalne i trwałe, mają potencjalnie bardzo duży wpływ na środowisko i niosą ze sobą nieznane ryzyko. Trzeba zrozumieć, że "brak dowodów szkodliwości" nie oznacza automatycznie bezpieczeństwa dla konsumentów i środowiska.

W stosunku do organizmów transgenicznych ekolodzy domagają się stosowania "zasady przezorności". Nie chcemy, aby rolnictwo stało się jednym wielkim doświadczeniem polowym o nieznanym rezultacie, zagrażającym różnorodności biologicznej, a na dodatek przynoszącym korzyści bardzo nielicznej grupie ludzi.

Nie oznacza to bynajmniej, że walczymy z osiągnięciami współczesnej biologii. Mogą się one przyczynić do rozwoju bardziej efektywnych form tradycyjnej hodowli, takich jak np. rolnictwo ekologiczne. Prawidłowo wykorzystywane osiągnięcia biologów mogą pomóc we współdziałaniu z naturą, a nie obracać się przeciwko niej.

Są dziedziny, w których możemy wręcz zaakceptować wykorzystanie inżynierii genetycznej. Dopuszczamy np. zamknięte, odizolowane od środowiska zastosowania GMO na użytek medycyny, diagnostyki i farmacji. Producenci genetycznie zmodyfikowanych organizmów twierdzą, że tylko taka technologia pozwoli wyżywić głodujące kraje Trzeciego Świata. Naiwnością byłoby jednak twierdzić, że większa w skali globalnej ilość pożywienia pomoże 800 mln ludzi cierpiących obecnie głód. Przyczynami głodu są bowiem problemy z dystrybucją, dostępem do technologii i bieda w krajach rozwijających się szczególnie w subsaharyjskiej Afryce. A tam produkty inżynierii genetycznej i tak nie trafią.

Transgeniczne uprawy są bowiem produktem marketingu wielkich korporacji, a nie badań koncentrujących się na potrzebach rolników. Obecnie większość zmodyfikowanych genetycznie organizmów jest wytwarzana na potrzeby państw zachodnich. Rozwiązania dla rolnictwa krajów uboższych są w najlepszym przypadku jedynie obietnicami.

Kraje rozwijające się mają niezwykle małe lub żadne możliwości instytucjonalne, aby kontrolować ryzyko związane z GMO. Poza tym każdy rolnik co roku będzie musiał kupować nasiona do siewu, zamiast używać ziarna z zeszłorocznych zbiorów. Międzynarodowe koncerny są właścicielami patentów na te nasiona i będą coraz silniej uzależniać od siebie rolników. Organizmy transgeniczne nie poprawią więc losu biednych mieszkańców wsi. Wręcz przeciwnie - pogorszą jeszcze ich sytuację, wplątując w nowe, kosztowne zależności od zmonopolizowanego rynku nasienniczego.

Techniki inżynierii genetycznej wspierają ponadto wzorzec rolnictwa intensywnego, zmechanizowanego i wysoce wyspecjalizowanego, które prowadzi do degradacji środowiska i spadku różnorodności biologicznej. W krajach rozwiniętych istnieje coraz bardziej popularna alternatywa dla "transgenicznego rolnictwa" jest nią wspomniane już rolnictwo ekologiczne. Takie praktyki rolnicze oszczędzają wodę, zmniejszają erozję gleby i emisję związków węgla. Opierają się przy tym na wieloletnim procesie dostosowywania charakteru działalności do lokalnych warunków środowiskowych, czasami są też wspierane przez rolnicze i ekologiczne badania naukowe. Niestety, pomimo sukcesów, takiemu podejściu do rolnictwa poświęca się znacznie mniej uwagi, ponieważ dla międzynarodowych koncernów byłoby ono mniej dochodowe niż wprowadzanie technologii genetycznych.

W krajach uboższych należy z kolei walczyć o utrzymanie już istniejącej niezwykłej różnorodności systemów rolniczych. Chcemy tam promować inteligentne, przyjazne dla środowiska praktyki rolnicze, które są wydajne i opłacalne. Takie rozwiązania to często efekt pewnej ewolucji, dostosowania do przyrody. Ludzie przez całe pokolenia uczyli się bycia częścią otaczającej ich biosfery.

Dr Lorenz Petersen - jest menedżerem kampanii "Biotechnologia i Rolnictwo" międzynarodowej organizacji ekologicznej Greenpeace.