Twoja wyszukiwarka

JAN MIODEK
ROZMYŚLAJCIE NAD MOWĄ - O LUBIESZEWIE, STAROGARDZIE, WARCISŁAWIE I GDAŃSKU
Wiedza i Życie nr 3/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 3/2001

Lektura pierwszych stron książki prof. Teresy Grzybkowskiej pt. "Gdańsk" (ze znanej serii "A to Polska właśnie" wrocławskiego Wydawnictwa Dolnośląskiego) przyniosła tak obfite żniwo onomastyczne (nazewnicze), że postanowiłem mu poświęcić cały dzisiejszy odcinek. I tak czytam na s. 6: "W tym samym kierunku przez Lubieszewo i Starogard wiodła droga kupiecka". Już w tym zdaniu wyłapuję dwie nazwy miejscowe, kryjące w sobie aż trzy typowe cechy północnopolskiego obszaru językowego.

Zacznijmy od Lubieszewa. W języku staropolskim kontynuowana była odziedziczona z prasłowiańszczyzny prawidłowość: po spółgłosce twardej musiała następować samogłoska o, po zmiękczonej zaś i po j - samogłoska e. Z czasem jednak - pod wyrównującym wpływem formacji z samogłoską o - zaczęły się cofać postacie z pierwotnym poprawnym e (typu Wiśniewski, Olszewski, Tomaszewice) i pojawiły się wtórne - z o (Wiśniowski, Olszowski, Tomaszowice). Dziś traktujemy je, oczywiście, jako twory absolutnie równorzędne. Warto jednak wiedzieć, że najdłużej utrzymano pierwotne e w Wielkopolsce i na północy naszego obszaru językowego. To dlatego tam mamy najwięcej nazw miejscowych z przyrostkami -ew, -ewo po spółgłoskach zmiękczonych, takich jak Pleszew, Biniew, Kołodziejewo, Mikołajewo czy właśnie Lubieszewo z książki Grzybkowskiej (sz było kiedyś spółgłoską miękką), podczas gdy w innych regionach są Płaszów, Biniów, Kołodziejów, Mikołajów, Lubieszów.

Trzecią charakterystyczną cechę północnopolską mamy w Starogardzie. - Prasłowiańskie połączenia -or- znajdujące się między spółgłoskami na polskim obszarze przekształciły się w -ro- dawne np. borda, korwa, gord zmieniły się na broda, krowa, grod - późn. gród (w języku rosyjskim w -oro- : boroda, korowa, gorod, w czeskim w -ra-: brada, krava, hrad). Tymczasem na terenach dzisiejszej Polski północnej prasłowiańskie połączenia -or- przekształcały się często w -ar-. "Bulli gnieźnieńskiej", zabytku z roku 1136, natrafiamy na imię Dargorad - północnopolski wariant postaci Drogorad. Król Bolesław też był czasem określany w północnej Wielkopolsce jako Charbry, a nie Chrobry. Kaszubi mają paparc i bardowkę, a nie paproć i brodawkę. Nietrudno się już teraz domyślić, że odpowiednikami nazw z drugim członem -gród, takich jak Nowogród czy Wyszogród, były na północy formy typu Starogard, Stargard, Nowogard.

Tę północnopolską specyficzność odkrywamy też w dawnym imieniu Warcisław, które w przywołanej książce pojawia się na s. 8: "Po śmierci Świętopełka rozpoczęły się spory o sukcesję między braćmi Warcisławem i Mściwojem". Ów Warcisław - z grupą -ar- to wariant Wrocisława. Od Wrocisława, a ściślej - od jego skróconej wersji Wrocław - pochodzi nazwa największego śląskiego grodu - Wrocławia, od Warcisława natomiast, a ściślej - od jego zdrobnienia-skrócenia Warsz - nazwa stołecznego miasta Warszewy - późn. Warszawy.

Na koniec zostawiłem najważniejszą, tytułową nazwę - Gdańsk. Pisze na s. 7 prof. Grzybkowska: "Nie ma jednoznacznej opinii co do pochodzenia tej nazwy. Etymologicznie łączy się ją z lasem, bagnem, wodą. W XIII w. ukształtowała się nazwa Danzk, ostatecznie Danzig". - Myślę, że o Gdańsku można się wypowiedzieć odważniej! Tkwi w nim niewątpliwie rdzeń -gd-, rozprzestrzeniony w nazwach miejscowych na całym terenie północnopolskim. To -gd- znaczy tyle co "mokrość, wilgoć" (tu zbieżność z prof. Grzybkowską!), a cała nazwa - "obszar błotnisty, rozlewisko morskie i rzeczne, zatoka morska wraz z uchodzącymi do niej rzekami". Ten rdzeń możemy skojarzyć od razu z Gdynią, nazwami czeskimi Kdyne, Kdanice, chorwacką Gdinj itp.

Tacy językoznawcy, jak Mikołaj Rudnicki czy Stanisław Rospond, traktowali Gdańsk jako nazwę utworzoną od owego pnia za pomocą przyrostka -sk. Zasłużony gdański onomasta Hubert Górnowicz próbował określić funkcję cząstki -ań-. Twierdził, że dzisiejsza Motława (a to jest nazwa pruska) miała kiedyś słowiańską nazwę Gdania - strukturalnie tożsamą z takimi nazwami rzek okolic Gdańska, jak Orania, Radunia, Swelinia. Nazwa miasta Gdańska - według Górnowicza - pochodziłaby od nazwy rzeki (utworzona, oczywiście, przyrostkiem -sk) - tak jak Czersk wywiedziony jest od nazwy rzeki Czernicy, Kack - od Kaczy, Puck - od Putnicy, Słupsk - od Słupi.

Tenże Hubert Górnowicz, wydzielając rdzeń -gd- w Gdyni, również widział w niej raczej nazwę sekundarną, wywiedzioną od jakiegoś potoku o nazwie Gdynia (to rzeczne, północnopolskie ń! - por. wyżej Orania, Radunia, Swelinia).