Twoja wyszukiwarka

GRZEGORZ NALEPA
SYGNAŁY - PŁETWĄ W ZĘBY
Wiedza i Życie nr 4/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/2001

Czy samo oglądanie przemocy sprawia, że stajemy się agresywni?

Biolodzy zajmujący się zachowaniem wybranego gatunku ryb (tilapii mozambijskich) udowodnili, że nawet bierne oglądanie walki wpływa na produkcję męskich hormonów płciowych, które mogą pobudzać agresję.

W naturalnych warunkach samiec tilapii próbuje zwabić samicę w wybrane przez siebie miejsce i jednocześnie broni tego miejsca przed innymi samcami. Portugalscy naukowcy wpuszczali po dwa samce tilapii do tego samego akwarium, więc ryby zaczynały ze sobą zaciekle walczyć o terytorium. Tymczasem przez lustro weneckie przyglądał im się trzeci samiec, który nie mógł brać udziału w bójce. Badacze określali później poziom hormonów w moczu ryb oglądających walkę. Okazało się, że tilapie, które kibicują bójce kolegów, wytwarzają dużo 11-ketotestosteronu (głównego hormonu męskiego ryb).

Po co testosteron kibicom, którzy nie uczestniczą w walce? Męskie hormony płciowe wpływają na organizm bardziej wielostronnie, niż moglibyśmy przypuszczać: podwyższają poziom agresji, ale także ułatwiają koncentrację oraz poprawiają pamięć. Być może dlatego zwierzęta wytwarzają więcej testosteronu, kiedy chcą się przygotować do rywalizacji, a oglądanie walki innych traktują jako ostrzeżenie o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Bywalcy podmiejskich barów wiedzą, że pierwszy roztrzaskany kufel oznacza początek ogólnego mordobicia...

Nature nr 6819/2001