Twoja wyszukiwarka

GRZEGORZ LISOWSKI
JA SIĘ KWASU NIE BOJĘ
Wiedza i Życie nr 4/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/2001

Jeszcze 20 lat temu nikt nawet nie przypuszczał, że przyczyną choroby wrzodowej mogą być bakterie. Dawno temu utrwalił się pogląd, że te, które dostaną się z jedzeniem do żołądka, nie mają szans na przetrwanie, ponieważ zabija je wydzielany tam kwas. Okazało się jednak, że sprawczyni wrzodów, Helicobacter pylori, kwasu wcale się nie boi.

W żołądku człowieka panują warunki skrajnie nie sprzyjające wszelkim drobnoustrojom. Przede wszystkim jest tam kwas solny, wytwarzany w ilości około 3 litrów na dobę, ponadto enzymy trawienne, wśród nich pepsyna trawiąca białka, a także bakteriobójczy lizozym, który trafia tu wraz ze śliną zmieszaną z pokarmami. Aktywną obronę przed mikrobami zapewnia tkanka limfatyczna - jej skupiska znajdują się w ścianach żołądka - gdzie dojrzewają komórki układu odpornościowego, limfocyty, zdolne do walki z różnymi wrogami. Ponadto żołądek jest w ciągłym ruchu - zmienia swój kształt, a nawet położenie - wszystko po to, żeby jego zawartość mogła przejść dalej, do dwunastnicy i jelit.

Bakterie zagrażające zdrowiu człowieka, np. Salmonella, tylko w wyjątkowych sytuacjach potrafią stawić czoło tym przeciwnościom i dochodzi wówczas do rozwoju groźnych chorób. Ich przebieg jest na ogół burzliwy, jednak po wyzdrowieniu bakterie znikają z przewodu pokarmowego. Wyjątkiem jest Helicobacter pylori, spiralna bakteria odkryta w roku 1982 przez Robina Warrena z Australii, odpowiedzialna za wrzody żołądka i dwunastnicy. Czuje się ona doskonale w środowisku, które wydaje się zupełnie nieodpowiednie.

Jak to możliwe, że nie szkodzi jej żrący kwas solny? Otóż bakteria ta dysponuje bardzo skutecznym mechanizmem obronnym. Przede wszystkim produkuje enzym zwany ureazą, który rozkłada obecny w żołądku mocznik - stały składnik soku żołądkowego - na amoniak. Z kolei amoniak szybko przekształca się w zasadę, która neutralizuje kwas solny, tworząc wokół bakterii warstwę ochronną. W doświadczeniach na zwierzętach wykazano, że szczepy Helicobacter pylori niezdolne do wytwarzania ureazy giną pod wpływem kwasu solnego równie szybko jak inne bakterie.

W skład systemu obronnego Helicobacter pylori wchodzi także inny enzym, ATP-aza, który usuwa z bakterii jony wodorowe, co bezpośrednio chroni ją przed szkodliwym działaniem kwasu. Podobnie działający enzym znajduje się w komórkach żołądka. Zablokowanie jego działania zmniejsza wydzielanie kwasu, co wykorzystano w leczeniu choroby wrzodowej.

Mechanizm jej powstawania dziś jest już jasny. Owszem, bez kwasu nie ma wrzodu. Jednak do jego rozwoju dochodzi dopiero wtedy, gdy Helicobacter pylori zaburzy równowagę między jego agresywnym działaniem a naturalnymi mechanizmami obronnymi żołądka. A wspomagają ją w tym stresujące sytuacje, nadużywanie tzw. niesteroidowych leków przeciwzapalnych (np. aspiryny), a także nikotyna.

Natura bywa przewrotna - atuty, które pozwalają przetrwać Helicobacter pylori w nieprzyjaznym środowisku, są równocześnie jej piętą Achillesową. Ta sama ureaza, która zapewnia bakterii nietykalność, zdradza także jej obecność. Dlatego można łatwo ją wykryć, odnajdując bezpośrednie lub pośrednie ślady ureazy w wycinkach błony śluzowej żołądka lub wydychanym powietrzu. Dzięki drugiemu enzymowi obronnemu, jak już wspomniałem, można zmniejszyć wydzielanie kwasu w żołądku, co w efekcie wzmaga bakteriobójcze działanie antybiotyków. Toteż powszechnie stosowana obecnie metoda leczenia wrzodów polega na podawaniu dwóch antybiotyków w towarzystwie preparatów hamujących wydzielanie kwasu. Trwa ona 14 dni i jest tak skuteczna, że właściwie nie ma potrzeby potwierdzania testami jej wyników.

Bardzo długo walka z wrzodami trawiennymi przypominała walkę z wiatrakami. Wrzody wprawdzie goiły się samoistnie, ale powracały bez wyraźnej przyczyny, gnębiąc bezlitośnie zwłaszcza młodych mężczyzn, w pełni aktywnych zawodowo. A zmieniło się to dzięki dokładnemu poznaniu zwyczajów Helicobacter pylori, odkrytej dopiero 19 lat temu.

Tępe bóle nadbrzusza, zwykle po posiłkach lub w nocy, z charakterystycznymi okresami zaostrzeń wiosną i jesienią, to typowe objawy wrzodu trawiennego. Jeśli się pojawią, nie warto zwlekać z wizytą u lekarza. Groźny jest nie tylko sam wrzód. W roku 1994 Światowa Organizacja Zdrowia zaliczyła Helicobacter pylori do kancerogenów pierwszego stopnia, ponieważ bakteria ta okazała się również przyczyną raka żołądka.

Autor jest lekarzem, pracuje w ratownictwie medycznym.