Twoja wyszukiwarka

BOGDAN MIŚ
MULTIMEDIA - POLSKIE ENCYKLOPEDIE MULTIMEDIALNE - DOJRZEWAJĄ
Wiedza i Życie nr 4/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/2001

Encyklopedia na CD-ROM-ie to chyba jedno z najpopularniejszych wydawnictw multimedialnych na świecie. Właściwie każda konwencjonalna encyklopedia książkowa ma już taką elektroniczną wersję: Britannica, Compton, Hutchinson, Webster...

Są też trzy polskie; mowa, oczywiście, o encyklopediach ogólnych, ukazują się bowiem także specjalistyczne, w tym np. encyklopedie samochodowe, broni, rocka, różne kroniki itp. "Millenium", czyli wydawnictwo firmowane obecnie przez Onet.pl, a stanowiące rozwinięcie 20-tomowej Popularnej Encyklopedii Powszechnej, wydanej przez Oficynę Wydawniczą "Fogra"; nowa dwupłytowa wersja encyklopedii PWN; wreszcie debiutująca na polskim rynku czteropłytowa encyklopedia wydawnictwa de Agostini "Omnia".

Kilka słów o każdej. Multimedialna Encyklopedia Powszechna - Millenium Onetu zaskakuje błędem ortograficznym... w tytule. Użyty termin można napisać "millennium" albo "milenium". Wydawca wolał jednak wybrać ten trzeci sposób, akurat niewłaściwy. Podrywa to zaufanie do całej produkcji - i niesłusznie, bowiem właśnie ta encyklopedia jest - moim zdaniem - z wymienionych trzech najlepsza, szczególnie gdy chodzi o hasła z dziedziny nauk ścisłych i przyrodniczych. Zadając pytanie, otrzymujemy tu odpowiedź najobszerniejszą i najlepiej udokumentowaną. Ta właśnie encyklopedia ma także najbardziej funkcjonalny interfejs: niebrzydki graficznie, a jednocześnie prosty i bez zbędnych "fajerwerków". Poważną wadą jest niepełna współpraca z systemem Windows Me, ściślej zaś z Explorerem w wersji 5.5: nie wyświetlają się zdjęcia panoramiczne. Nawiasem mówiąc, poprzednia wersja tej encyklopedii nie rozpoznawała w ogóle wersji przeglądarki o numerach wyższych niż 4, jest więc pewien postęp... No, ale ten mankament da się zapewne usunąć za pomocą odpowiedniej "łaty". Nabywca tej pozycji otrzymuje dodatkowo pożyteczny "Słownik wyrazów obcych" Kopalińskiego na CD-ROM-ie.

Bardzo bogata w treść jest także "Omnia". Tu jednakże położono ogromny (i chyba za duży) nacisk na multimedialność: mnóstwo pięknej grafiki, dużo plików dźwiękowych, obrazów itp., a zdecydowanie za mało konkretnych wiadomości. Objaśnienia haseł są lakoniczne, raczej na poziomie leksykonu niż poważnej encyklopedii. Z drugiej strony poza właściwą encyklopedią ogólną, w pakiecie dostajemy oddzielną encyklopedię sportu, atlas ciała ludzkiego, encyklopedię literatury polskiej, galerię malarstwa, kronikę wydarzeń XX wieku, a także - "Słownik wyrazów obcych" Władysława Kopalińskiego oraz płytę z grą edukacyjną. W sumie jest to wydawnictwo typu "uczyć bawiąc", przeznaczone dla znacznie młodszego odbiorcy niż w przypadku "Millenium".

Najmniej przypada mi do gustu encyklopedia PWN (ma ona podtytuł "na dwóch płytach"). Jest niemal równie lakoniczna jak "Omnia", przy wyraźnie słabszej i mniej atrakcyjnej oprawie multimedialnej, choć jest od tej ostatniej wyraźnie bogatsza, gdy idzie o liczbę haseł. Interfejs jest skrajnie prosty i niezbyt ładny, co zaś najważniejsze - niewprawny użytkownik będzie musiał trochę pomyśleć, zanim nauczy się go obsługiwać (przyznam ze wstydem, że dość długo nie mogłem znaleźć mechanizmu zaawansowanego wyszukiwania haseł), choć potem okazuje się łatwy i przyjazny. Marka PWN i liczba haseł zachęcają, by mieć pod ręką i to wydawnictwo, choćby po to, by móc dokonać weryfikacji hasła znalezionego gdzie indziej. Haseł i ilustracji trochę tu więcej niż w "Millenium". Bardzo wygodnym dodatkiem do płytki PWN-u jest automatycznie instalujący się na dysku twardym i przez to stale dostępny programik "Definicje", stanowiący użyteczny skrót encyklopedii, ograniczony do niezmiernie lapidarnych wyjaśnień.

Wszystkim trzem encyklopediom nakazałem znalezienie wiadomości o naszym genialnym matematyku, Stefanie Banachu. Zdecydowanie najlepiej w tym prościutkim teście wypadła encyklopedia Onetu.

Prawdę mówiąc, żadna z tych trzech encyklopedii nie dorasta do pięt amerykańskiej "Encarty" Microsoftu, rzetelnej i dopracowanej w najmniejszych szczegółach, pozostającej dla mnie od lat ideałem encyklopedii multimedialnej. Choć marzę o czymś jeszcze innym: o takiej encyklopedii, która na mój test z Banachem najpierw zapyta mnie o pożądany poziom szczegółowości, a potem - gdy przedstawię się jako uczeń liceum, odpowie tak jak "Millenium", gdy zaś będzie miała do czynienia ze studentem matematyki, odpowie już nie jedną stroną wydruku, ale - powiedzmy - trzystoma: z kompletną biografią uczonego, wykazem uczniów, dołączonymi streszczeniami wszystkich prac, a tymi ważniejszymi w całości, rodzinnym albumem fotograficznym, bogatym zbiorem odnośników internetowych itd. I taki sam rezultat da w odpowiedzi na każde podobne zapytanie.

Rozumiem, że stworzenie takiej megaencyklopedii monstre jest zadaniem pewno już nie na lata, ale na dziesięciolecia, i to dla ogromnego zespołu redakcyjnego. Ale technika komputerowa i Internet aż proszą się o podjęcie takiego zadania...

Podstawowe informacje

  • Millenium - 2 płyty, 86 671 haseł, 3829 zdjęć, 1004 ilustracje, 152 nagrania dźwiękowe, 103 frag-menty dzieł muzycznych, 178 hymnów, 65 fragmentów filmów, 31 animacji edukacyjnych, interakcyjne doświadczenia, panoramy.
  • PWN - 2 płyty, 95 556 haseł, 4397 zdjęć, 789 ilustracji rysowanych, 132 schematy, 73 tabele dynamiczne - interakcyjne (z możliwością sortowania według kolumn), 180 tabel porównawczych, galeria muzyki (184 nagrania), niezły atlas geograficzny - 121 map, obszerne zbiory fragmentów Polskiej Kroniki Filmowej (113 pozycji).
  • Omnia - (4 płyty: 2 encyklopedie, "Słownik wyrazów obcych" Kopalińskiego, 1 gra), 55 000 haseł, 6500 zdjęć i ilustracji, 600 map, 450 nagrań, 300 tabel, 130 filmów i animacji.