Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ RÓŻYCZKA
GŁOWA DO GÓRY
Wiedza i Życie nr 4/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/2001

Niebo nad Polską w nocy z 1 na 2 kwietnia o godz. 24:00 (te same gwiazdozbiory będą widoczne 15 kwietnia o 23:00, 30 kwietnia o 22:00 i 15 maja o 21:00).

Na mapce znajdują się gwiazdy jaśniejsze od 4.5 wielkości gwiazdowej (4.5m), schematycznie ukazana wstęga Drogi Mlecznej oraz najjaśniejsze mgławice, gromady gwiazdowe i galaktyki (umieszczone przy tych obiektach liczby bez oznaczeń literowych są numerami z katalogu NGC). Krzyżyk oznacza położenie Obiektu Miesiąca. Oznaczono ponadto znajdujące się na wieczornym niebie planety oraz kilka położeń Księżyca, który szybko przesuwa się na tle gwiazdozbiorów Zodiaku. Przystępując do obserwacji, trzeba obrócić mapkę w taki sposób, aby oznaczenie strony świata, ku której jesteśmy zwróceni, znalazło się na dole. Gwiazdy na dole mapki odpowiadają wówczas gwiazdom widocznym nad rzeczywistym horyzontem. W centrum mapki znajdują się gwiazdy świecące wprost nad naszymi głowami, czyli w zenicie. Zarówno Drogę Mleczną, jak i słabe gwiazdy widać jedynie przy dużej przejrzystości powietrza, z dala od świateł miejskich. Do zaobserwowania Urana, Neptuna, mgławic, gromad gwiazdowych i galaktyk potrzebna jest silna lornetka lub niewielki teleskop. Plutona można dojrzeć tylko przez teleskop o średnicy zwierciadła co najmniej 15 cm.

Gwiazdozbiory

Wielki Wóz świeci teraz wprost nad naszymi głowami. Przesuwając się od niego na południe, natrafimy na niepozorny gwiadozbiór Warkocza Bereniki (łac. Coma Berenices). Upamiętnia on żonę Ptolemeusza III, panującego w Egipcie w latach 246-221 p.n.e. Aby zdobyć przychylność bogów dla małżonka, który udawał się na wojnę z Syrią, Berenika ślubowała, że po jego szczęśliwym powrocie złoży w ofierze swoje włosy. Gdy Ptolemeusz wrócił zdrów i cały, warkocz królowej spoczął w świątyni Afrodyty, skąd jednak rychło zniknął w tajemniczych okolicznościach. Po długich poszukiwaniach został odnaleziony przez nadwornego astronoma; nie na Ziemi jednak, lecz wśród gwiazd, gdzie - jak zapewniał swoich chlebodawców ów obrotny uczeń Uranii - umieścili go ujęci postawą Bereniki bogowie. Królewska para przyjęła jego wyjaśnienia bez zastrzeżeń. Z pewnością nie wiedziała, że inni gwiaździarze w tej samej okolicy nieba umieszczali kitkę zdobiącą koniec ogona Lwa...

Wędrówki planet

Merkury wschodzi niemal równocześnie ze Słońcem.

Wenus także tonie w blasku Słońca. Dopiero w ostatnich dniach kwietnia można próbować ujrzeć ją ok. 4:30 tuż nad południowo-wschodnim horyzontem (-4.0m; gwiazdozbiór Ryb).

Mars pojawia się na niebie o 1:30. W ciągu miesiąca przesuwa się z Wężownika do Strzelca, szybko przy tym zwiększając swój blask (od -0.2m do -1.1m).

Jowisz i Saturn nie opuszczają gwiazdozbioru Byka. Na początku kwietnia ta jasna para (odpowiednio -2.0m i +0.1m) zachodzi mniej więcej o północy.

Uran i Neptun bawią w gwiazdozbiorze Koziorożca. Można je próbować odnaleźć w końcu kwietnia, gdy wschodzą między 2:00 i 3:00, a więc już znacznie wcześniej niż Słońce. Urana dojrzymy przez zwykłą lornetkę; Neptuna - przez lunetę lub niewielki teleskop.

Pluton wynurza się spod horyzontu tuż przed północą. Można go dojrzeć w gwiazdozbiorze Wężownika przez teleskop o średnicy co najmniej 15 cm.

Śladem Księżyca

4 kwietnia o 20:00 Srebrny Glob zaświeci obok najjaśniejszej gwiazdy Lwa - Regulusa, zaś 13 kwietnia o 3:00 minie Marsa w odległości zaledwie 0.5°. Dwa dni później o 4:54 (ok. 1.5 godziny przed wschodem Słońca) jego tarcza zakryje największą z planetoid - Ceres. Końca zakrycia niestety nie obejrzymy - będzie już za jasno. 25 i 26 kwietnia warto będzie popatrzeć wieczorem na północny zachód, gdzie Księżyc przesunie się na tle Saturna, Jowisza i najjaśniejszej gwiazdy Byka - Aldebarana.

O czym warto wiedzieć

Od 16 do 25 kwietnia Ziemia będzie przecinała potok drobnych ciał rozsianych przez kometę Thatcher. Niektóre z nich obejrzymy pod postacią meteorów z roju Lirydów. W maksimum roju (21-22 kwietnia) widywano około 10 meteorów na godzinę; zdarzały się jednak lata, gdy jego obfitość wzrastała nawet dziesięciokrotnie. Zaraz po Lirydach na niebie pojawią się Eta-Akwarydy. Rój ten prawdopodobnie pochodzi od słynnej komety Halleya. Eta-Akwarydy zdają się wybiegać z gwiazdozbioru Wodnika i osiągają obfitość zbliżoną do Lirydów. Zainteresowanym podaję czas gwiazdowy Greenwich 1 kwietnia o godz. 24:00 czasu uniwersalnego: 12h 41m 37s.

OBIEKT MIESIĄCA - Gromada Coma

Gdy astronomowie mówią, że Wszechświat się rozszerza, mają na myśli nieustannie powiększające się odległości między galaktykami. Wśród galaktyk jest jednak znaczna liczba obiektów niezwykle "towarzyskich", które od swoich sąsiadek ani myślą uciekać. Przeciwnie, są z nimi związane siłami grawitacji równie trwale jak planety ze swoimi gwiazdami. Trwałe układy galaktyk noszą nazwę gromad i są największymi nie ekspandującymi obiektami we Wszechświecie. Jedną z najlepiej zbadanych gromad jest Coma (wym. Koma), która leży w tle Warkocza Bereniki w odległości ok. 350 mln lat świetlnych od Ziemi. Na niebie zajmuje obszar o średnicy ok. 3°, w którym doliczono się ponad tysiąca należących do niej galaktyk. Dostrzec je niestety nie jest łatwo - najjaśniejsza w gromadzie, olbrzymia galaktyka eliptyczna NGC 4889 świeci zaledwie kilkakrotnie jaśniej niż Pluton.

Galaktyki w gromadzie nie są nieruchome, lecz biegają po całej jej objętości niczym pszczoły w roju. Znając prędkości ich ruchów, można obliczyć, jak silne musi być pole grawitacyjne utrzymujące gromadę w całości. Po raz pierwszy takie rachunki przeprowadził w 1937 roku Fritz Zwicky, pochodzący ze Szwajcarii astronom amerykański. Posłużywszy się własnoręcznie wykonanymi pomiarami prędkości galaktyk w gromadzie Coma, doszedł do wniosku, który w owych czasach trudno było potraktować poważnie: źródło pola grawitacyjnego miało masę kilkadziesiąt razy większą od łącznej masy wszystkich galaktyk! Przyszłość pokazała, że Zwicky się nie mylił. Po prostu jako pierwszy wpadł na trop wypełniającej Wszechświat ciemnej materii, która o swoim istnieniu daje znać jedynie poprzez wytwarzane przez siebie pole grawitacyjne.

W 1969 roku bilans masy w Comie nieco się poprawił: stwierdzono, że część niedostrzegalnej uprzednio materii emituje promieniowanie rentgenowskie. Okazało się, że niemal całą objętość gromady wypełnia rzadki gaz o temperaturze od 10 do 100 mln K, którego masa jest kilkakrotnie większa od masy wszystkich galaktyk. Znaleziono w nim zarówno najprostsze pierwiastki, które powstały w Wielkim Wybuchu (wodór i hel), jak i cięższe pierwiastki, wytworzone we wnętrzach gwiazd i rozsiane przez wybuchające w galaktykach supernowe. Obecne oceny całkowitej masy Comy dają wartości 10 do 30 razy większe od łącznej masy galaktyk i gazu. Zagadka ciemnej materii nadal czeka na rozwiązanie...