Twoja wyszukiwarka

MAREK ŻABKA
KOCHANIE POŁKNĄŁEM DZIECIAKI
Wiedza i Życie nr 5/2001
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 5/2001

Większość z nas za wzór przykładnych rodziców uważa ptaki i ssaki. No, może jeszcze pszczoły, termity czy mrówki. Ale płazy? Czy ktoś słyszał o karmiącej, a tym bardziej o ciężarnej żabie?

Płazy są jedną z najstarszych gromad kręgowców. To one około 400 mln lat temu, jako pierwsze ze zwierząt kręgowych, dokonały inwazji na lądy. Były świadkami rozkwitu i upadku dinozaurów, narodzin ptaków i ssaków, wielkich wymierań i globalnych katastrof. Dziś znamy ich ponad 2200 gatunków, które, ze względu na brak lub obecność nóg i ogona, sklasyfikowano w trzech rzędach: płazy beznogie, ogoniaste i bezogonowe. Na użytek tego artykułu mianem żab będę określał wszystkie czworonożne bezogonowe płazy także ropuchy, kumaki, rzekotki i inne płazie piękności, mając świadomość różnic między nimi i nadzieję, że ortodoksyjni herpetolodzy darują mi to uproszczenie. Płazy bezogonowe liczą ok. 1800 gatunków i występują od obszarów podbiegunowych po tropikalne: w rzekach, jeziorach, strumieniach, w ściółce wilgotnych lasów, na polach i łąkach, a nawet na morskich wybrzeżach i pustyniach. Przeżycie w warunkach tak różnorodnych wymaga często niezwykłych strategii rozrodczych.

Do zakochania jeden skok

W tropikalnych lasach sezon żabich godów przypada zwykle na okres pory deszczowej. Nawoływania zalotników słychać zewsząd - i to nie tylko znane nam rechotanie i kumkanie, ale także popiskiwanie, porykiwanie, ćwierkanie czy pogwizdywanie. Taka demonstracja uroku, siły i determinacji ma wywrzeć wrażenie nie tylko na partnerach, ale i na rywalach. Szczęśliwcy, dopadłszy samiczek własnego gatunku, chwytają je w miłosne objęcia, by oblać spermą składane przez nie jaja, czyli skrzek. Wbrew powszechnemu przekonaniu żaby nie kopulują, gdyż samce nie mają stosownych narządów. Samce, często mniejsze od samic, wyglądają dość komicznie na grzbietach swoich dorodnych wybranek. Bywa, że kilku zalotników naraz próbuje szczęścia; wtedy dochodzi do istnej wolnoamerykanki - z całym arsenałem ciosów, chwytów, przepychanek i kopniaków.

W wyniku tych pełnych uniesienia chwil przychodzi na świat potomstwo. "Samice składają skrzek i dalej się nim nie interesują" - tak sądzi zapewne wielu czytelników. I rzeczywiście, bycie mamą albo tatą-żabą ogranicza się, na ogół, do wyboru odpowiedniego czasu i zbiornika na złożenie skrzeku. Ale jest to kosztowna i rozrzutna strategia. Trzeba produkować dużą liczbę jaj wodzie pełno jest przecież amatorów skrzeku i kijanek. Ważki, chrząszcze, pluskwiaki, ryby, ptaki czy pająki to tylko niektóre z nich. Dużo oszczędniejsza jest produkcja mniejszej liczby potomków. Jednak wówczas konieczna jest opieka rodzicielska, która minimalizuje znaczne straty spowodowane drapieżnictwem i innymi czynnikami środowiska. Niektóre gatunki żab wysiadują więc swoje jaja, inne budują gniazda, pilnują skrzeku lub młodych, noszą je na grzbiecie. Bywa, że jaja albo kijanki rozwijają się wewnątrz ciała któregoś z rodziców. Są to rozwiązania naprawdę doskonałe i znacznie bardziej różnorodne niż u ssaków, które uchodzą przecież za najbardziej zaawansowaną ewolucyjnie gromadę kręgowców.

Nietypowe kolebki

Australijska rzekotka złocista - Litoria lesueuri stosuje bardzo prosty sposób na zwiększenie rozrodczego sukcesu. Budując dla swojego potomstwa minisadzawki poza głównym nurtem rzeki, chroni je przed niektórymi drapieżnikami. Poza tym ryzyko zmycia skrzeku przez prąd wody jest tam mniejsze, a wyższa temperatura zapewnia szybkie tempo rozwoju. Jej bliska krewniaczka z gatunku Litoria havina, zamieszkująca lasy tropikalne Australii i Nowej Gwinei, składa pakiety skrzeku na liściach i gałęziach zwisających nad wodą. Źródłem niezbędnej wilgoci jest deszcz albo... mocz, którym samica "zrasza" rozwijające się potomstwo. Kijanki wydostają się z galarety i wpadają do rzeki lub strumienia, gdzie zagrzebują się wśród osadów dennych. Najwcześniejszy etap rozwoju dokonuje się więc z dala od zachłannych drapieżców. Podczas składania skrzeku samice licznych gatunków żab żyjących w Chinach, Indii i Afryce wydzielają śluz i dynamicznie wiosłują tylnymi nogami (czasami pomaga im w tym samiec), ubijając pianę twardniejącą na kształt bezy, pełną wilgoci i powietrza. Taki kokon dobrze zabezpiecza przed drapieżcami, utratą wody i ultrafioletowym promieniowaniem słonecznym. Po pewnym czasie dolna część nadrzewnego (napowietrznego) gniazda ulega rozpuszczeniu i w pełni wykształcone kijanki wpadają do wody. U afrykańskiej żaby latającej - Chiromantis xerampelina rozród i rodzicielstwo odbywają się w komunach. W trakcie zbiorowej orgii wiele par składa do 30 tys. jaj w pienistej wydzielinie, doskonale chroniącej i zapewniającej idealne warunki inkubacji. Korzyść z takiego rozwiązania mają również rodzice duża liczba współmieszkańców komuny zwiększa bowiem bezpieczeństwo poszczególnych jej członków. U kilku gatunków południowoamerykańskich drzewołazów z rodziny Dendrobatidae - na zdjęciu powyżej (toksyczna wydzielina ich skóry służy do zatruwania indiańskich strzał) - samce pilnują jaj złożonych w wilgotnej ściółce. Po wykluciu kijanki natychmiast wdrapują się na pokryty śluzem grzbiet ojca. Nie mają skrzeli jak kijanki innych płazów, czerpią więc tlen przez mocno ukrwioną skórę wprost z organizmu rodzica. U niektórych gatunków tata lub mama zabiera potomka na grzbiet, transportuje na drzewo i umieszcza w minisadzawce wśród liści. Jedzenia tam niewiele, więc co jakiś czas zjawia się mama i składa nie zapłodniony skrzek, którym żywi się malec. Jednak znaleźć własne dziecko wśród tysięcy drzew nie jest łatwo. Na szczęście "wie" o tym również kijanka, wymachując ogonem i wywołując pluskanie wody sygnał czytelny tylko dla rodziców.

Prosto z jaja - w dorosłe życie

Kolejny krok w ewolucji strategii rozrodczych to całkowite pominięcie stadium wolno żyjącej kijanki. Dobrym przykładem jest jeden z gatunków karaibskich (żabka kubańska Sminthillus limbatus), który w wilgotnym miejscu składa tylko kilkanaście, bardzo bogatych w żółtko jaj. Cały 20-dniowy rozwój odbywa się w obrębie jajowych osłonek; w efekcie rodzą się małe żabki. Woda jest więc zbędna, a straty związane z etapem larwalnego życia - minimalne. Żaba żółwia (Myobatrachus gouldii) i żaba owalna (Arenophryne rotunda) z pustyń Zachodniej Australii budują kokony lęgowe w wilgotnym piasku nawet na głębokości 2 m. W nich składają bogate w żółtko jaja, a kijanki pozostają w kokonie aż do metamorfozy. Po deszczu spod ziemi wygrzebują się od razu małe żaby.

Nie ma jak u taty

Samica europejskiej ropuszki, pętówki babienicy - Alytes obstetricans, składa skrzek w wodzie i na tym kończy się jej zadanie. Natomiast samiec owija rulony zapłodnionego skrzeku wokół swoich tylnych nóg i to on przez kilka tygodni paraduje z nimi po okolicy, dbając o ciągły dostęp wilgoci. Gdy nadchodzi czas wylęgu, troskliwy ojciec zanurza tylną część ciała w wodzie, a po godzinie kijanki opuszczają skrzek i zaczynają samodzielny żywot. Także u południowoamerykańskiej żaby-gladiatora (Hyla rosenbergi) samiec jest stróżem skrzeku i kijanek, których pilnuje w wykopanym przez siebie grajdole. U żab szklanych z rodziny Centrolenidae (nazwanych tak, ponieważ przez ich przezroczystą skórę doskonale widać narządy wewnętrzne) samce strzegą skrzeku złożonego na liściach nad strumieniami. Na dodatek przypominają ubarwieniem sam skrzek, ryzykują więc śmierć ze strony jego amatorów, ale zwiększają szanse przeżycia własnych dzieci. U maleńkiego (do 20 mm długości) wschodnioaustralijskiego gatunku Assa darlingtoni wydanie potomstwa zaczyna się całkiem zwyczajnie: samica składa skrzek w wilgotnej ściółce i strzeże go przez początkowy okres rozwoju. Jednak gdy przychodzi czas wylęgu, na arenę wkracza samiec, usadawia się w środku galarety, a kijanki (ok. 15 sztuk) wciskają się do przekrwionych worków skórnych po bokach jego ciała. Przebywają tam przez 45-70 dni, odżywiając się resztkami żółtka i oddychając za pomocą... ogona, do którego naczyń krwionośnych przenika tlen z krwiobiegu samca. Ojcowskie ciało opuszczają półcentymetrowe żabki. U żaby Darwina (Rhinoderma darwini), zamieszkującej lasy Chile, samiec nie tylko pilnuje złożonego na ziemi skrzeku, ale kiedy kijanki zaczynają się ruszać w galaretowatych otoczkach połyka je i gromadzi w workach rezonacyjnych. Kijanki najpierw wykorzystują zapas własnego żółtka, ale potem wrastają w ścianki worka i "podłączają się" do krwiobiegu samca, by czerpać tlen i substancje odżywcze. Po osiągnięciu właściwych rozmiarów przekształcają się w żaby i wyskakują z rodzicielskiej paszczy.

Ciężarna mama

U południowoamerykańskich rzekotek workowatych z rodzaju Gastrotheca w trakcie godowego zbliżenia samiec nagarnia zapłodnione jaja do skórnego worka na grzbiecie samicy. Po jakimś czasie ok. 200 kijanek opuszcza matczyną torbę i zaczyna samodzielny żywot. U niektórych gatunków samica rodzi nie kijanki, lecz już w pełni ukształtowane żabki. Przez 4 miesiące ciąży młode czerpią tlen i pokarm z naczyń krwionośnych matczynej torby. Co równie ciekawe, matka pomaga przy porodzie, rozciągając otwór worka tylnymi nogami.

Podobnie ma się rzecz u południowoamerykańskiego grzbietoroda o dźwięcznej łacińskiej nazwie Pipa pipa. Zapłodnione w wodzie jaja samiec nagarnia na grzbiet samicy, gdzie zapadają się w miękkiej, gąbczastej skórze. Po kilku tygodniach kijanki przebijają skórę i wydostają się do wody.

U zachodnioafrykańskiej miniaturowej ropuchy żyworodnej z rodzaju Nectophrynoides, podczas godów kloaki obu płci ściśle przylegają do siebie, tak że sperma dostaje się wprost do ciała samicy i zapładnia jaja znajdujące się w jajowodzie. U płazów bezogonowych to unikalny przypadek wewnętrznego zapłodnienia. Ciąża trwa... 9 miesięcy. W tym czasie kijanki, które opuściły jajowe osłonki, pozostają w jajowodzie, zrastają się z jego ściankami i odżywiają kosztem organizmu matki. Poród następuje w wyniku parcia wytworzonego przez rozdęte płuca, które samica napełnia powietrzem (ciekawe, czy jej partner woła wówczas: "głęboko oddychaj, kochanie!").

I wreszcie zjawisko chyba najbardziej spektakularne, spotykane u dwóch gatunków australijskich żab gęborodnych z rodzaju Rheobatrachus. Samice połykają zapłodniony skrzek i inkubują go w... żołądku. Nie tylko nie pobierają wówczas pokarmu, ale przestają w ogóle wydzielać soki trawienne! Co więcej, rozwijające się potomstwo wypełnia ciało matki do tego stopnia, że uniemożliwia oddychanie za pomocą płuc. Pozostaje wyłącznie dyfuzja gazów przez bogato ukrwioną i wilgotną skórę. Gdy nadchodzi właściwa pora - samica wykonuje coś w rodzaju ruchów wymiotnych, wyrzucając młode na odległość kilkudziesięciu centymetrów.

Przedstawione powyżej przykłady są nie tylko ciekawostkami, ale dowodzą także niezwykłych zdolności adaptacyjnych u płazów. Zaskakuje nie tylko żabia ciąża i rodzicielstwo, ale także, w wielu przypadkach, wielkie ojcowskie zaangażowanie. Ciężarne samce to wręcz zjawisko zupełnie unikalne, znane jedynie u niektórych ryb, np. u koników morskich, igliczni i jednego gatunku pluskwiaka. Tak wielka różnorodność rodzicielskich zachowań sugeruje, że każde z nich niesie jakieś korzyści. Lokalne warunki klimatyczne, zasoby środowiska czy zagrożenia ze strony drapieżców skutecznie weryfikują obraną taktykę rozrodczą.

Dr hab. MAREK ŻABKA jest profesorem w Katedrze Zoologii Akademii Podlaskiej w Siedlcach.